drukuj
Co to za miejsce?
Utworzono: 07-03-2010, godz. 11.56,
Ostatnia aktualizacja: 08-03-2010, godz. 08.15
Zdjęcie 1 z 1
Kategorie:
Tagi:
Co to za miejsce?
Zdjęcie pochodzi z: (Nie)Mały konkurs o Stargardzie 101. Co to za restauracja?

























Kontakt:
Czarneckiego.
Możliwe że to restałracja na ulicy Czarneckiego koło placu wolności.Chociaż napisu niepamiętam. Tam stali często z wóziem.
To jest jak mi sie wydaje
To jest jak mi sie wydaje "Pomorzanka", obok mieszkal tz. Glupi Jasiu z siostra -legenda powojennego stargardu.
Saturator!
Chyba nie było go jeszcze na naszych fotkach. Sok malinowy, rzadziej żółty (cytrynowy?) i szklanki myte, a raczej płukane "fontanną" tryskającą z blatu. Dziś pewnie nikt by się nie skusił, dlatego w schyłkowym okresie zamieniono je na jednorazowe, plastikowe kubeczki. Ostatni saturator stał chyba przy fontannie za Bramą Świętojańską. Cen niestety nie pamiętam. Aleja drzew widziana w tle na zdjęciu sugeruje, że faktycznie może to być ulica Czarneckiego. Skorzystam z okazji: Ma ktoś z Państwa zdjęcie "Wielkiego buta" z witryny na Armii Czerwonej? Miło byłoby spojrzeć. Pozdrawiam serdecznie.
ja jestem
juz z tego pokolenia, ktory mial wybor miedzy szklem,a plastikiem ;) Pamieteam saturator za Brama...
Poproszę wodę bez soku....
Mówi kient. A bez jakiego ? pyta z przekąsem sprzedawca .Bez malinowego kolego!!.Bardzo charakterystyczna korba którą od czasu do czasu trzeba było pokręcić aby wymieszać wodę w baniaku.... Miejsce to Plac Wolności tak jak poprzednie wpisy.Lokal Pomorzanka z Dancingiem .Pierwsza część lokalu to taki expres gastro .Nieśmiertelne koreczki serowe ,jajka w majonezie,śledź w oleju,galaretka z zimych nóżek ,sałatka warzywana ..Bez zakąski nie sprzedajemy alkoholu! Mała gastronomia to Krakus kanciaty, poprzednie były okrągłe i drewniane W drugiej części potrawy na zamówienie czyli na ciepło.A co do Pana Janka to dziś nie ma na mieście takich oryginałów dodających koloru miastu.Pan Janek nie był tak jak wszyscy Go nazywaliśmy Głupi Jasiu dziś wiem że On był prekursorem handlu na wolnym powietrzu.Na murku DH Milenium rozkładał swój kram z dziwnymi przedmiotami kolorowymi gazetami ba miał nawet Kamień Księżycowy tak nam odpowiadał na pytanie co to za kamień?.Był to zwykły otoczak.którym przyciskał gazety aby Mu wiatr nie zabrał.Byl to nieszkodliwy człowiek z którym przekomarzaliśmy sie często tak dla draki ale bez agresji..Jego siostra miała przydomek Skoda nie wiem dlaczego ale tak się o Niej mówiło.Prawdziwym oryginałem był Kiepura człowiek który chodził z workiem i egzystował dzięki znalezionym surowca wtórnym co pozwalało mu na luksus swobodnego życia.Jak się po latach dowiedziałem był to człowiek który przyszedł tu razem z frontem Wojennym i pozozstał jako Osadnik Wojenny w naszym Stargardzie.Pracował w ZNTTK jako kowal i był w tym zawodzie bardzo dobry.Teraz Go rozumię co jako młody człowiek przeżył na froncie, wszechobecna śmierć,odchodzący nagle przyjaciele ludzie ginący na Jego oczach ..pozostawiają w psychice głębokie rysy. Ale Każdy z nas wiedział kto to jest Kiepura ( miał taki bardzo charakterystyczny zwrot którego często używał jak był bardzo szczęśliwy takie przeciągłe SZZZZUUMMIIĄĄĄ DĘĘĘBYYY!!! Własna in terpretacja z Halki Moniuszki ( to nie Moniuszko chodził w halce ) tylko arię taką poczynił .Tam było: SZUMIĄ JODŁY NA GÓR SZCZYCIE!!. Dowiedziałem się o tym jak byłem w górach.....Oczywiście w stawiał swój niecenzuralny tekst którego nie przytoczę ( no chyba że poza forum) .Jest rok 1978' Zieleniec Wojskowy Ośrodek Szkoleniowy, zima jak niewiem co. Woda ciepła rarytas ..Nie ma powrotu wszystko zasypane,wieczór . Cisza nic się nie dzieje jak w polski filmie nuda , nuda że aż boli.Nikogo w koło. Otwieram okno i na całe moje młode gardło drę się jak Kiepura SZZZZUUUMIIIĄĄĄĄ DEĘĘĘĘĘBY!!!! ale w wersji tak jak kiepura Stargardzki bez cenzury.....Nie mija kwadrans i na moje piętro dobija sie człowiek całkiem mi obcy i od progu się wydziera: tu musi być facet ze Stargardu!!! gdzie on jest??? Tak poznałem obcego mi człowieka ze Stargardu na końcu polski. Andrzej mieszka w Bełchatowie. I wtedy się zaczęło. Akordeon herbata kawa śpiew dużo śpiewu dużo kawy .W naszej izbie chyba wszyscy z ośrodka myślę że nawet kozice nad ranem siedzały przy stole....Dziś takich Kolorowych Ludzi brakuje mi w Naszym mieście *nie mylić z Kolorowymi ze Starówki*..Przepraszam magnusa 58 że tak daleko odbiłem od brzegu....
Emesky...
...proszę częściej. Ja dopowiem jeszcze jedną charakterystyczną postać z tamtych lat - to Mały Franio.
Mieszkał gdzieś w Murzyńskiej Dzielnicy ( dodatkowa zagadka dla młodszych), człowiek niski, lecz nie mały. Zapamiętałem go jako uśmiechniętego oryginała w charakterystycznej kolejowej, czarnej czapce, o ciepłym uścisku gładkiej dłoni . Jak Franuś szedł ulicą, to zbiegały się dzieciaki z całej dzielnicy. Może to dziwne, lecz baliśmy się jego języka migowego - był niemową.
Były czasy...
Co do samej zagadki, miejsce odgadnięte bezbłędnie.
Jako pierwszy nazwę lokalu podał jednak ziomek i on jest zwycięzcą.
mama mowi o tacie, ze jest z
@magnus58:mama mowi o tacie, ze jest z "murzynskiej dzielnicy", a mieszkal przy ul. Jugoslowianskiej;)
Brawo!!!
@Emila Chanczewska:Brawo!!!
Czytając Wasze wspomnienia
Czytając Wasze wspomnienia przelane na klawiaturę, człowiek ma wrażenie że żył w tamtych czasach. Niesamowita teleportacja :) Czekam na więcej tego typu opowieści!
A kto pamieta saturator
rog Mickiewicza a ul.Pilsudskiego?
Inne saturatory
Poza takimi jak na zdjęciu, funkcjonowały również automaty - saturatory. Jeden taki stał niedaleko sklepu cukierniczego Irys na obecnej ulicy Piłsudskiego :)
A taki obsługowy był na ul. Reja, na dworcu kolejowym i na Starówce w okolicach Rynku.
saturator
saturator to był za fryzjerem(dziś kafejka) tuż przy przejściu pod blokiem ul. Grodzka a sklepem mięsnym
lody
Pamiętacie lody bambino sprzedawanelatem na chodniku na ul.Grodzkiej między sklepem mięsnym a cukiernią?
Pamiętacie, pamiętacie :-)
@czesiomały:Wtedy chyba jeszcze bez polewy czekoladowej (choć mogę się mylić) Jednak najlepsze, NAJBARDZIEJ śmietankowe były w sklepiku na Barnima. Te w "przenośnych" lodówkach były jakby mniej śmietankowe. Ale i tak z radością zaglądałem pod pokrywkę jak pan sprzedawca uchylał ją, żeby podać loda na patyku!
Saturator , Lody..........
Lody na patyku to naprawdę było COŚ !!! Najgorsze było dostać od mamy 5 zł,gdyż lody w polewie czekoladowej kosztowały wtedy 2,60 zł i brakujące 20 gr było wielkim majątkiem trudnym do zdobycia ( ale od czego była fontanna przy parku ) ależ te lody SMAKOWAŁY !!!!!!!!!!!!!!!
Tą machinę pamiętam jak przez
Tą machinę pamiętam jak przez mgłę. Pamiętam tylko pana w białym fartuchu i dwa koła jakby od dużego roweru.
REWELACJA!
Nie no ten opis Kiepury WYMIATA!! CZłek sobie żyje,niby nie młody i nie stary wilk pamięta to i owo no ale taaaaaak opisać!!!!! :)) Gratulacje!!
Pamiętam owe Saturatory na szklankę czystą,świeżo płukaną.Jako młoda burżujka życzyłam sobie z podwójnym sokiem :))... I MIAŁAM! Później w szkole pojawiły się oranżadki w woreczku, pyyyychotka! Owego stragardzkiego obieżyświata też pamiętam, często miał tylko jednego damskiego buta do sprzedania,jak się z koleżanką spytałyśmy gdzie jest drugi,że po co komu jeden but to odpowiedział...(cyt.) Jak ci nogę z d...y wyrwą to będziesz potrzebować tylko jeden!!! (koniec cytatu).
AAA, a idąc dalej Czarneckiego był jeszcze jeden Bar Mleczny!!! Bardzo lubiany przez niektórych :))
jak widze takie zdjęcie, to
jak widze takie zdjęcie, to normalnie chce mi sie tego napoju z soczkiem :)
emesky, a pamietasz jeszcze
emesky, a pamietasz jeszcze takiego dziadka co chodzil po smietnikach i zbieral makulature, mieszkal na ul. m-c-sklodowskiej 19a.Nazywaj sie Czyrzewski a wolali go Moji mili.Pozdrawiam