Zakończył się remont pod stargardzkim wiaduktem
Roboty pod wiaduktem kolejowym w centrum Stargardu, łączącym ulice Szczecińską i Wyszyńskiego, ruszyły 11 sierpnia. Wcześniej długo zastanawiano się, kto ma naprawić ten odcinek. Nie jest to bowiem część byłej dziesiątki, a właśnie ona jest remontowana od kilku miesięcy. Ostatecznie, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wzięła na siebie sfinansowanie także tych robót. Wczoraj je zakończono. Na nowej nawierzchni wymalowano oznakowanie. To ucieszy kierowców, którzy mieli dość objazdów zakorkowanymi ulicami. Narzekali kierowcy Miejskiego Zakładu Komunikacji, bo robiły się spore opóźnienia.
- Czasem trzeba było odwoływać niektóre kursy - mówi Piotr Traczyk z MZK w Stargardzie. - Największe kłopoty były na liniach 2, 22 i 23. Te trzy tygodnie kursowania objazdami to o 10 procent większe wydatki na paliwo niż gdyby autobusy jeździły normalną trasą.
Roboty pod wiaduktem kończą remont starej dziesiątki, który się przeciągnął. Najpierw miał być zrobiony do końca czerwca. Później przesunięto termin zakończenia robót na 31 sierpnia. Też nie udało się go dotrzymać. Dzisiaj kończono roboty nie tylko pod wiaduktem w centrum, ale też przy ulicy Bogusława IV. Mieszkańcy przez cały czas trwania prac sygnalizowali, że w niektórych miejscach nie są one najlepiej wykonane. Zwracali uwagę na tworzące się po deszczu duże kałuże w części ulicy Szczecińskiej, czy na pozostawienie starych zniszczonych krawężników przy ulicy Bogusława IV. Czy coś jeszcze będzie poprawione?
- Zobaczymy jak przebiegnie odbiór robót - mówi Stanisław Kazimierski, inżynier miasta.
To właśnie miasto przejęło pieczę nad ulicami Szczecińską, Bema i Bogusława IV po wybudowaniu obwodnicy Stargardu. Za remont tych dróg odpowiadała jednak jeszcze GDDKiA.



























Kontakt:
Część kierowców
pomimo ,że drogę otworzono nadal jeździ jak wcześniej Kopernika i J.Piłsudskiego a także Spokojną koło Kauflandu
Zakończono.., nie na długo...
Zakończyło sie wiele, fakt.... między innymi uciążliwe objazdy (wszak konieczne w takiej sytuacji), kłopoty komunikacji miejskiej... itp (jak napisal Redaktor).. Trzeba przyznać, że nowa nawierzchnia jest równa. Spod świateł (pod wiaduktem) ruszamy bez strachu, że podwozie i karoseria za moment już nie będzie jednością... Wszystko pięknie, lecz jak długo ?? Z wiaduktu wciąż leje się woda na przejeżdżające auta i przechodzących przechodniów. Za chwilę będzie zima, chwyci mróz, a "wykapana woda" rozsadzi nowiutką nawierznię powodując znane wszystkim dziury - i znowu cross. Dziwi mnie, że nie pomyślano metodycznie ? Najpierw należało wyremontować kolejowy wiadukt, a potem kłaść piękniutką nawierzchnię, ktorą zniszczy ciężki sprzęt, "gdyby ktoś obudził się i zdecydował" o jego koniecznym remoncie. To jest tak, jakby będąc w smokingu chcieć kopać rowy... Wszystko od ...... strony).