Wywiad z Piotrem Ignatowiczem, byłym koszykarzem Spójni Stargard
l– Pana zespół awansował do I ligi, w której była już Spójnia Stargard, a w minionym sezonie dołączył też AZS Szczecin. Która z tych trzech drużyn zajmie najwyższe miejsce na koniec zbliżających się rozgrywek?
– Nie wiem jakie będą ruchy kadrowe w Spójni i AZS. My przystąpimy do rozgrywek w podobnym składzie, w jakim graliśmy w II lidze. Obiecaliśmy chłopakom, którzy wywalczyli awans, że zostaną, by sprawdzić się w wyższej lidze. Dorzuciliśmy do nich dwóch zawodników. Na pewno nie odegramy w rozgrywkach czołowej roli. Jednak tanio skóry nie sprzedamy. Celem będzie awans do fazy play off, czyli do czołowej ósemki. Spójnia w ubiegłym sezonie była po sezonie zasadniczym szósta, więc z trzech naszych drużyn to ona powinna być najwyżej.
– Czyli Spójnia, a potem Rosa-Sport i AZS?
– Jeszcze raz powtórzę: nie znam wzmocnień AZS. W szczecińskim zespole jest jednak sporo doświadczonych zawodników, więc ich celem też pewnie będzie czołowa ósemka.
– Z tego co pan mówi, to Spójnia, AZS i Rosa-Sport zakończą sezon w przedziale 5 – 10?
– Tak sądzę. Chyba, że Spójnia wyskoczy z celem awansu do ekstraklasy.
– Mecze ze Spójnią będą dla Pana szczególne?
– Na pewno. Zagram przeciwko niej jako trener, naszym drugim szkoleniowcem jest Marek Łukomski, a zawodnikiem Paweł Wiekiera. Ich kibice w Stargardzie też pamiętają. Lepiej grać przy nich, niż w pustej, czy anonimowej hali.
– To może przyjedzie pan wcześniej na jakiś sparing?
– Jest taki plan, aby Spójnia przyjechała do nas na obóz we wrześniu. A jeżeli terminarz tak się ułoży, że w pierwszych kolejkach nie będziemy grać ani ze Spójnią, ani z AZS, to będę chciał zagrać sparingi w Stargardzie i w Szczecinie tuż przed ligą.
Rozmawiał: Krzysztof Dziedzic



























Kontakt: