Wrażenia z pobytu w stargardzkim kinie
Mój mężczyzna zaproponował mi niedzielne wyjście do kina na wyjątkowy film. Film był reklamowany, były recenzje itd. Ciężki film jak na niedzielne popołudnie, ale należy go obejrzeć ze względów chociaż patriotycznych, wszak jestem Polką i niewiele mówiono na ten temat a już napewno nie uczono w szkole (bynajmniej za moich czasów). A jeszcze na MMce przeczytałam, że należy zostać do samego końca aby posłuchać tej pieśni.
Film był wspaniały, moje słabe ciśnienie podbił do granic wytrzymałości. Popłakałam się, pewnie mój mężczyzna ma ślady paznokci na swojej dłoni tak z nerwów ściskałam jego dłoń w scenach jak wojsko strzelało do stoczniowców jak do kaczek, potem na tzw. "ścieżce zdrowia" i jak pałowali to dziecko na śmierć. (W kinie wypaliłam niezłe zdanie, gdzie mój facet mnie uciszył).
No cóż ale ta cała otoczka w kinie i chwilę przed wejściem. Naprawdę dawno nie byłam w kinie i nie wiedziałam, że u nas....Ameryka, smród popkornu, potem na sali szelest torebek z czipsami, chrupanie tego i owego, no i popkorn na podłodze, tłuste siedzenia.
Jak można jeść przy takim filmie? Czyżby w domu obiadu nie było a potem narzekania, że ma się nadwagę. Jeszcze film się nie skończył a już zaczęto wychodzić. Włączono światła, a ten film ma przesłanie i świateł nie powinno się włączać aż do końca napisów. Zostało parę osób a do samiutkiego końca zostało 4-5 osób. A było prawie pełne kino.
Janek Wiśniewski padł ale jakby zobaczył co teraz z ludźmi się dzieje, nie chciałby paść, na pewno nie dla takich ignorantów, nie dla takiej Polski. To działo się 41 lat temu, świeża historia, początek przemian w naszym kraju o czym się zapomina albo wcale nie zna. Następne pokolenie pewnie już nie będzie chciało się uczyć historii, bo strata czasu i energii bo ważne jest tu i teraz, własna wygoda i własny czubek nosa, nic więcej. Pomarudziłam ale warto było, może zbyt dużo nie wykreśli szanowna redakcja, a właściwie puści w eter te moje przemyślenia i odczucia.



























Kontakt:
Osobiscie
duzo bardziej podoba mi sie ten utwor wykonywany przez zespol Nauka o Gownie, ktory powstal w latach 90-tych.
Aż się przejdę i zobaczę
Aż się przejdę i zobaczę
:>
Mnie już od podstawówki zawsze zastanawiało jak to jest, że po przekroczeniu bram sali kinowej wszyscy nagle robią się głodni i zaczyna się ciamkanie ;)
Przykro mi to mówić, ale
Przykro mi to mówić, ale "Czarny Czwartek" to film wyjątkowo nieudolny i słaby, a co najgorsze robiony na tezę,:”Jaki to socjalizm był zły i nie ładny". Niby film jest wierną rekonstrukcją wydarzeń, na pewno jednak nie obiektywną. Bohaterowie są tu wręcz czarno-biali jak w wenezuelskiej telenoweli. Wśród robotników sami ludzie pełni cnót, po drugiej stronie same ludzkie kreatury. Oglądając to "dzieło" miałem cały czas wrażenie, że oglądam seans propagandowy, a nie film historyczny. Rozumiem, że takie ukazywanie historii jest zgodne z obecną nie koniecznie prawdziwą, powszechną racją stanu, sprawia to jednak, że film jest okrutnie napuszony i nadęty do granic rozsądku. Scena, w której facet rozpina kurtkę i krzycz: "to strzelaj do polaka" to jedna z bardziej żałosnych scen polskiej kinematografii. "Czarny Czwartek" jest pełen takiego nadętego patosu i nieznośnej bogobojności. Przykro mi, ale nie chodzę do kina po to, by się modlić i ocierać patriotyczne łzy.
Na koniec uwaga, jakoś na wszystkich w Polsce padła czarna zmowa milczenia. Nikt nie mówi, co zrobiło z robotnikami i stoczniowcami nasze "wolne" i "demokratyczne" państwo. Nie mówi się o tym, że te "wspaniałe i nowe" państwo wydymało tych biednych robotników i wyrzuciło ich na bruk. Pozamykano świetnie prosperujące zakłady pracy. Te, co zostały sprzedano za psie grosze zachodnim korporacją. Obecnie cała nasza gospodarka jest w obcych rękach, a my zostaliśmy murzynami europy, pracującymi za nędzne ochłapy. Bezrobocie sięga jakiś 30% (bez ukrytego, typu staże itp.), 40% społeczeństwa żyje poniżej poziomu socjalnego, a 20% poniżej progu ubóstwa, dodatkowo 80% społeczeństwa nie ma żadnych oszczędności. Nie ma, co, w istocie obecnie jest dużo lepiej niż kiedyś. Nie ma większego zniewolenia, niż bieda, głód i brak perspektyw. 1/10
PRZYPOMINAM, ŻE
@amigo:>nasze "wolne" i "demokratyczne" państwo< tworzymy My - obywatele tego Państwa i to My wybieramy w wyborach na każdym szczeblu swych przedstawicieli którzy od dwudziestu lat tworzą takie , a nie inne warunki funkcjonowania tego Państwa. Przypomina mi to pretensję garbatego, że ma proste dzieci.. Pozdrawiam
No właśnie nie
@amigo:Wg mnie film jest właśnie zrobiony bez zbędnego patosu. Ma w sobie dużo z paradokumentu. Byłem w niedzielę na 18.30, popcornu nie jadłem i film mi się podobał. Uważam, że nie ma co do tamtych wydarzeń mieszać wyprzedaży majątku, tym bardziej, że wiele rzeczy w tamtych czasach nie kupowało się tylko się załatwiało (wiadomo jak i skąd). Podsumowując uważam, że film jest warto obejrzenia.
Tak to już jest
Ludzie szukają rozrywki a nie metafizycznych uniesień. Tak było, jest i będzie w kazdym tego typu kinie. Kup sobie kino domowe jak chcesz spokoju. Ja na pewno nie pójdę na ten film bo znam te klimaty - moje plecy zapozały się z milicyjną pałą podczas wydarzeń 81r na Placu Litewskim w moim byłym mieście
Dla mnie rok '81 to pierwsza połowa podstawówki
@PiotrT707:a sens wydarzeń poprzedzających stan wojenny jak i on sam zaczął docierać nieco później wraz w opowieściami rodziny i moimi własnymi próbami zaspokajania ciekawości i szukania odpowiedzi na rodzące się coraz to nowe pytania.
Jeśli przeżyłeś to na własnej skórze, to myślę, że tym bardziej powinieneś skonfrontować wspomnienia z wizją reżysera a potem może spróbować zrecenzować film na eMeM-ce. Taka opowieść wsparta o własne doświadczenia byłaby bardzo interesująca dla ludzi młodych, urodzonych po stanie wojennym.
Gorąco zachęcam.
Stargusiu
Smród popcornu i szelest papierków na stałe wrył się już w kinową rzeczywistość.
W makabrycznie długich kolejkach stałem po bilet na końcu schodów Iny, lub pod bunkrami przy Darze. Czasami zabrakło miejsc więc płaciłem normalnie i, co dziś jest nie do pomyślenia… siedziałem na schodach. Chęć obejrzenia hitu była silniejsza niż potrzeba wygód. Nikt wtedy nie chrupał popcornu, nie szeleścił papierkami. Bez względu, czy były to „Konfrontacje” (w miastach, gdzie były dwa kina, czyli u nas też) czy „Ebirah – potwór z głębin” (żeby użyć przeciwwagi). Kino to było coś!
Dziś to ono wszelkimi sposobami zabiegają o widza. Wysoka jakość obrazu i dźwięku, wygodne fotele, napoje i słodycze to już standard.
A film? (Ten, czy inny)
Nawet najbardziej brutalne sceny to pikuś przy dzisiejszych grach komputerowych. Może dlatego popcorn tak łatwo przechodzi przez gardło. Przywykliśmy do konsumpcji a nie do przeżywania. Oglądamy obrazy „dotykając” ich tylko częścią zmysłów. Nauczyliśmy się brać i bawić się tym, co dostajemy, nie przywiązując szczególnej wagi do istoty sprawy.
Tym bardziej cieszy „prawie pełne kino” (jak piszesz) na filmie, któremu nie wróżyłem dużego sukcesu kasowego. To znaczy, że mimo wszystko ważna jest dla nas nasza historia najnowsza. Chcemy być świadomi rzeczywistości jaka nas ukształtowała. Na różne sposoby szukamy odpowiedzi. Wypełniamy luki zakryte tylko ogólnymi hasłami. Nawet jeśli - jak pisał amigo - film nie jest obiektywny, może dla części młodej widowni być iskrą do poszukiwań prawdy, pytania rodziców czy dziadków jak to było naprawdę. A jeśli nawet nie, to i tak przedstawia więcej niż ubogie lekcje historii, w okrajanych wciąż programach szkolnych.
A popcorn? Cóż. Osoba żywo reagująca na otaczającą rzeczywistość i bardzo zaangażowana we wszystko co robi (a tak dałaś się poznać na eMeM-ce) powinna chyba tego typu film obejrzeć w domu z kimś bliskim. Tylko w ten sposób wyzwalane emocje nie zostaną przysypane papierkami po cukierkach.
Pozdrawiam.
W 81 to ja się zdziwiłam tak
W 81 to ja się zdziwiłam tak jak każdy nastolatek(wczesny),że nie ma Teleranka,za młoda byłam,żeby pamiętać tymbardziej lata 70-te.Ale miałam w swoim życiu scysje na auli szkolnej z jakimś komuchem,kiedy oskarżyłam go i jego klike o kłamstwo w sprawie Katynia i tak ogólnie dostało mu się(o Katyniu dowiedziałam się od wujka,któremu nie uwierzyłam dopóki mama nie potwierdziła ale to inna historia)Niestety było potem"żegnaj szkoło"Film mi się bardzo podobał.Tylko się głowię dlaczego od czarnej roboty w naszym kraju była armia,przecież to młodzież na siłę wzięta do wojska,pechowy pobór.Pewnie,że niektóre hasła są okrzyczane i co z tego,nikt się nie wysilał w układankę nowych sloganów,Mówił co miał w sercu. Bo umysł pewnie jest w takiej sytuacji w szoku.To jest zaledwie 25 lat po 2 wojnie światowej,ludzie niezbyt zapomnieli o tamtej tragedii a tu następna i to z rąk swoich rodaków.
Jakkolwiek ten film nie był reżyserowany to i tak nad faktami czuwał IPN.Cieszę się,że powstał następny film z dziejów powojennej historii Polski.A każdy obywatel naszego kraju inaczej pamięta to bo nie wszyscy byli akurat w tym samym miejscu i czasie.
A dzisiejsze czasy to już inna historia,szkoda,że taka byle jaka
"na pewno nie dla takich ignorantów, nie dla takiej Polski."
a co to w ogóle znaczy? to że nie jestem patriotą tylko mieszkam w Stargardzie Szczecińskim robi ze mnie gorszego? Obiad w domu jadłem i owszem, ale miałem ochotę przegryźć coś jak to zwykle robię na filmach w kinach a ten film nie był czyms szczególnym więc i tym razem kupiłem popcorn.
Stargusia, nie rozumiem, na Shreku popcorn byś jadła ale na Czarnym czwartku już nie bo co... bo film o Polsce.
We wtorek tydzień temu był u Kuby Wojewódzkiego Marek Kondrat i była bardzo mądra rozmowa o przesadnym patriotyźmie "w Polsce niektórzy nawet jak na śniadanie jedzą banana to podniecają się bo to dla Polski własnie"
A co Polska nam funduje? Jak rząd dba o tych wszystkich patriotów?
.
a ja chciałabym zeby w naszym kinie był szerszy repertuar..chiałam iśc na Sale samobójców, ale do końca miesiąca albo i dłużej na pewno nie bedzie jej u nas...bo są Matki w mackach marsa....
Patriotą to jest się wszędzie
Patriotą to jest się wszędzie bez względu na zamieszkanie bo to ma się w sercu.
A co do popkornu i czipsów-chemii nie jadam z zasady,chyba,że sama w domu zrobię a,że jestem leniwa to wypadnie mi je jeść raz na ruski rok.
Co do teraźniejszości to zastanawiam się czy warto było przelewać krew naszym ojcom i dziadkom.
Zastanawiam się czy kiedykolwiek powstanie film o "prywatyzacji naszego majątku narodowego",jak to się stało,że duże nowoczesne firmy padły.Chciałabym dowiedzieć się prawdy.
Zapewniam
@Stargusia:Zapewniam cię swoim przykładem że twoje myślenie jest błędne. Patriota nie jestem i gdziekolwiek bym nie był i gdziekolwiek bym nie mieszkał nigdy do głowy by mi nie przyszło żeby bic się za kraj w którym mieszkam lub w którym się urodziłem. Mam swoje życie i żyję dla żony, dla dzieci swoich, dla rodziców czy rodziny nigdy dla kraju czy ojczyzny. Nie interesuje mnie obrona kraju czy utożsamianie się z krajem. To chyba przypadek że urodziłem sie i akurat żyję w tym kraju i nie myślę o tym żeby kiedykolwiek stawac w jego obronie lub żeby kochac ojczyznę Polską bo jestem Polakiem. nie można kochać miejsca bezzasadnie i tylko dlatego że ma się obywatelstwo tego miejsca i nie można kochac kraju w którym rząd funduje nam podwyżki, paliwo po ponad 5 zł, cukier po 5 zł i mówia o kryzysie a podwyższają sobie za nasze pieniądze do 500 zł na utrzymanie swoich biur poselskich.
I nie pisz mi czytając to że pisze że nie jestem patriotą bo się obraziłem za podwyżki bo tak nie jest. nigdy patriota nie byłem a równiez przez przepisy w naszym kraju z racji swoich przekonań o braku umiłowania ojczyzny przesiedziałem w więzieniu za odmowe przynależności do bandy jaką jest wojsko.
I tak - mógłbym stąd wyjechać - ale nie chcę bo tu jest mój dom na który cieżko zapracowałem, bo tu sa ludzie których kocham.
A co do popcornu czipsów i chemii - popcorn to nie czipsy, jedynie mocno solony kalorycznością jest zbliżony do czipsów a chemia - uwierz mi że nawet w domu jesz jej na tyle dużo że paczka popcornu w kinie by ci nie zaszkodziła
Co ma piernik do wiatraka !
Założycielko tego tematu, jest wielka róznica między ludźmi ponieważ część z nich idzie do kina, a część idzie na FILM.
Ja chodzĘ na wybrane, bardzo wyselekcionowane FILMY.
W tym roku byłem tylko na 3 tytułach z czego 2 w DKF-e.
Papki którą nam się wciska w TV i Multikinach nie oglądam!
Co ma piernik do wiatraka !
Założycielko tego tematu, jest wielka róznica między ludźmi ponieważ część z nich idzie do kina, a część idzie na FILM.
Ja chodzĘ na wybrane, bardzo wyselekcionowane FILMY.
W tym roku byłem tylko na 3 tytułach z czego 2 w DKF-e.
Papki którą nam się wciska w TV i Multikinach nie oglądam!
Popcorn a sprawa polska
Jedzenie popcornu czy chipsów w kinie ma się nijak do patriotyzmu (a jakoś tak dziwnie skręca dyskusja). To kwestia szacunku dla innych. Nie wszystko, co przyszło do nas ze Stanów godne jest bezkrytycznego naśladowania. Bądźmy elitarni. Podarujmy współwidzom odrobinę luksusu (przecież stać nas na taki szalony gest;)) i wybierajmy ciche przekąski nie roztaczające wokół zbyt intensywnych zapachów. Jestem pewien, że każdy z nas znajdzie coś takiego.
Brawo za odwagę
jeszcze nie znalazła się osoba która tak ze szczegółami opowiadała by własne odczucia.Film to tylko fikcja przedstawiona oczami innych,wydarzenia z tamtych lat były bardziej drastyczne.