Wjechał w tył busa, bo ten gwałtownie zahamował. Kto winny
– Zatrzymał się raptownie i to w miejscu niedozwolonym, na środku drogi, by wysadzić pasażerkę – mówi kierowca renaulta. – Na komendzie usłyszałem, że tylko ja jestem sprawcą kolizji. Próbowałem się dowiedzieć, czy tamten kierowca został ukarany, zażądałem okazania protokołu. Ale policjanci nie chcą tego zrobić.
– Główna wina jest po stronie tego kierowcy, który najechał na tył auta – mówi Aleksandra Pajdowska ze stargardzkiej komendy. – Ten, który zatrzymuje się w niedozwolonym miejscu, popełnia wykroczenie formalne.
Policja nie mówi, czy kierowca busa dostał mandat.
– Została złożona skarga do komendanta, sprawę będziemy wyjaśniać – mówi Aleksandra Pajdowska. – Skarżący musi poczekać na odpowiedź.


























Kontakt:
dla mnie sprawa jest prosta.
dla mnie sprawa jest prosta. winny jest kierowca busa. jestem kierowcą i wiem jak czasem potrafia niektóre mózgi nagle zahamować. żeby taki ktoś dał znać kierunkowskazem, ale nie. po co, hamuje ostro, niech sie koleś z tyłu martwi, przysolić mandat durniowi
wina jest obu
Jest takie cos w prawie drogowym jak jak regula ograniczonego zaufania,trzeba miec troche wyobrazni,nie jedzie sie za kims pol metra tylko taka bezpieczna odleglosc zeby mozna bylo zahamowac,a jak siedzial mu na tylku to teraz sie dziwi gosc
winni obaj, sulo ma rację
winni obaj, sulo ma rację
Kto winny?
W dawnych czasach pamiętam, że na kursach instruktorzy zwracali uwagę na zachowanie należytej odległości za pojazdem za którym jedziemy np.100km/h to odległośc ok.100m, 80km./h to ok.80m za itd. Wkurza mnię teraz gdy kierując pojazdem zachowuję tę odległość, a taki "baran" jeden z drugim nie zachowując takiej bezpiecznej odległości wjeżdża w lukę pomiędzy mnie, a pojazd za którym jadę narażając wszystkich na takie właśnie stłuczki jak opisana albo i wypadki różne w skutkach.
Zapamiętajcie więc "kierowcy" raz na zawsze: 1 nie ma przepisu zabraniającego gwałtownego hamowania, 2. nigdy kierowca który wykonuje hamowanie nie odpowiada za to, że mu "ktoś" najedzie na tył.
Fakt, kierowca w powyższym przypadku dopuścił się wykroczenia polegającego na zatrzymaniu się w miejscu niedozwolonym i powinien za to ponieść konsekwencje, ale nigdy za gwałtowne hamowanie.To najeżdżający odpowiada tylko za nieostrożną jazdę i nie zastosowanie się do "zasady ograniczonego zaufania".
Macie państwo czysty przykład dlaczego w Polsce jest tyle wypadków i kolizji.Przede wszystkim winę za to ponosi BEZMYŚLNA JAZDA KIEROWCÓW !!!
przecież to proste...
moze zaczniemy patrzec na to co dzieje sie przed nami a nie na asfalcie ;) wina jest oczywista- zawsze winny jest ten z tylu (chyba, ze robi za plecak bo ma przód do "wyklepania" ) ;D
A ja myślę,
że winę za kolizję ponosi przede wszystkim kierowca samochodu osobowego jadący za busem, dlatego że nie dostosował prędkości do sytuacji na drodze. Gdzie podziała się zasada ograniczonego zaufania? Kierowca busa może dostać mandat za zatrzymywanie się w niedozwolonym miejscu, jeśli stoi tam odpowiedni znak :zakaz zatrzymywania się". Tak uważam.
Pieszy nagle wtargnął na jezdnie
mogłem go zabić , czy ostro zachamować. Za mną tez ktoś jechał za blisko i wiadomo co się zdażyło. Kodeks Drogowy wyrażnie mówi, jaka szybkość taka odległość (w metrach) . Chyba wszystko jasne.