Wiadukt w Stargardzie zmorą kierowców. Podczas ulewy gasną silniki
– Zalał mi się rozrusznik i nie mam szans wyjechać – mówił kierowca busa, który utknął na środku drogi pod wiaduktem. – Poprosiłem o pomoc strażaków. Do ich interwencji ruch pod wiaduktem niemal stanął.
Jeden pas był wprawdzie przejezdny, ale było sporo wody, a dodatkowo na wyjeździe spod wiaduktu awarię miał volkswagen passat. Sytuacja poprawiła się po kilkudziesięciu minutach, kiedy strażacy odholowali spod wiaduktu busa, a woda spłynęła do studzienek kanalizacyjnych.
Stargardzcy kierowcy pytają, czy woda może szybciej spływać.
– Był przecież właśnie remont drogi pod wiaduktem, ale czy coś zrobiono, by woda szybciej znikała z drogi po ulewach? – pytają zmotoryzowani mieszkańcy. – Wcześniej był duży problem z przejazdem po deszczu, ale i teraz jest kłopot.
Urzędnicy odpowiadają, że problem jest znacznie mniejszy niż był wcześniej.
– W czasie robót pod wiaduktem wpusty uliczne, studnie i przyłącza kanalizacyjne zostały wymienione – mówi Stanisław Kazimierski, inżynier miasta. – Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przeczyściło też kanalizację.
I dlatego woda spłynęła teraz dość szybko. Jak mówią urzędnicy, problemem Stargardu jest to, że w mieście jest głównie kanalizacja zbiorowa i w jedno miejsce trafiają zarówno ścieki jak i woda deszczowa.
– Sukcesywnie to zmieniamy, kanalizacja deszczowa została niedawno zrobiona na ulicy Piłsudskiego – mówi inżynier miasta.



























Kontakt:
inteligencja
Widać owi kierowcy nie grzeszą inteligencją, skoro mimo zalegającej pod wiaduktem wody postanowili "pchać się", bo może się uda...
Skandal !!!
Obok jest siedziba MPGK, problem tych kanałów, dokładnie pod tym wiaduktem istnieje od wielu lat. Od dawna podczas ulew nie nadążają odbierać wody spływającej z kilku ulic naraz.
Teraz jak już wymieniono warstwę ścieralną i wyrównano jezdnie, ktoś pewnie wpadnie na pomysł, że trzeba rozkopać te kanały i je przerobić.
Po prostu brawo, kolejny przykład słabego zarządzania kanalizacją w naszym mieście, przez Spółkę do tego powołaną, pod protektoratem Prezydenta Stargardu.
Od smrodu ścieków, do ogólnego problemu ze ściekami z wód opadowych, wszędzie problem, który nie zaistniał od wczoraj tylko trwa kilka ładnych lat.