drukuj

Urzędnicy zadecydowali, stargardzkie dzieci będą w dwóch miejscach na raz

W Szkole Podstawowej nr 1 pięciolatki mają zajęcia w osobnej części budynku szkoły. Ze starszymi uczniami spotykają się co jakiś czas, między innymi na placu zabaw

Fot. grzegorz drążek

Pięciolatki, które uczą się w zerówkach w szkołach, podlegają pod dyrektorów przedszkoli. Tak chcieli urzędnicy, którzy od 1 stycznia zmienili zasady organizacji wychowania przedszkolnego.

To od rodziców zależy czy poślą pięcioletnie dzieci do szkoły czy wolą, by chodziły do przedszkola. Od roku szkolnego 2011/2012 wszystkie sześciolatki będą miały obowiązek nauki w szkołach, ale rodzice dzieci pięcioletnich cały czas będą decydować, gdzie posłać swoje pociechy na wychowanie przedszkolne.

W Stargardzie dotychczas było tak, że maluchy w tym wieku, które poszły do szkoły, podlegały pod dyrektorów tych placówek. Stargardzcy urzędnicy uznali jednak, że powinno się to zmienić i wprowadzili nowe zasady. Od 1 stycznia tego roku grupy pięciolatków, które są w szkołach, podlegają pod dyrektorów przedszkoli. Sytuacja jest więc taka, że za dzieci odpowiadają osoby, których na co dzień nie ma w miejscu, gdzie pięciolatki się uczą. Stargardzkie przedszkola nie są bowiem w tych samych budynkach co szkoły podstawowe. Na przykład dyrektor przedszkola, które jest przy ulicy Mieszka I odpowiada za dzieci uczące się w SP 1 przy ulicy Sienkiewicza, a dyrektor przedszkola na osiedlu Zachód za maluchy uczące się w SP 4 na osiedlu Chopina. Odległość od gabinetów dyrektorów przedszkoli do sal, w których zajęcia mają podległe im grupy zerówek, to kilka kilometrów.

Nauczyciele prowadzący w szkołach zajęcia z grupami przedszkolnymi musieli podpisać nowe umowy. Oni też teraz podlegają pod dyrektorów przedszkoli i obowiązują ich tamtejsze zasady. To oznacza, że nie mają już takich samych urlopów, jak ich koledzy prowadzący lekcje ze starszymi uczniami podstawówek. Obecnie przysługuje im 35 dni urlopu w roku, tak jak osobom prowadzącym zajęciaz trzylatkami czy czterolatkami w przedszkolach. Po zmianach, to przedszkolamuszą znaleźć pieniądze na opłacenie nowych nauczycieli. Sami dyrektorzy przedszkoli i szkół przyznają, że te wszystkie zmiany mogądziwić.

– Jestem w szkole podstawowej dwa razy w tygodniu by sprawdzić co słychać u moich pięciolatków, które mają tam zajęcia – mówi dyrektor jednego ze stargardzkich przedszkoli. – Na częstsze wizyty brakuje czasu. Może być tak, że tylko okazjonalnie uda mi się spotkać z rodzicami pięciolatków mających zajęcia w szkole, mimo że to ja za nie odpowiadam.

Urzędnicy tłumaczą, że zmiany były potrzebne, żeby uregulować kwestie dotyczące pracy nauczycieli zerówek w szkołach.

– Mieliśmy sugestie od dyrektorów szkół, że coś powinno się zmienić, bo nie wiadomo było czy nauczyciele wychowania przedszkolnego mają tak, jak inni nauczyciele realizować dwie dodatkowe godziny w szkołach, które zostały wprowadzone – wyjaśnia Bronisław Stefanowicz, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miejskiego w Stargardzie. – Żeby rozwiązać tę sprawę nauczyciele ci przeszli pod przedszkola i teraz ta sprawa ich nie dotyczy.

Na tym jednak nie koniec zmian. Po przejęciu nadzoru nad grupami pięciolatków ze szkół, dyrektorzy przedszkoli muszą zapłacić podstawówkom za to, że na ich terenie mogąmieć zajęcia dzieci pięcioletnie. Płacą więc za wydzierżawienie sal w szkołach, gdzie są prowadzone zajęcia wychowania przedszkolnego. Dyrektorzy przedszkoli zapewniają przy tym, że nie odbije się to na rodzicach dzieci z zerówek.

– Muszę tak rozdzielić pieniądze, które mam na działalność przedszkola, żeby było i na tę dzierżawę – mówią dyrektorzy przedszkoli w Stargardzie. – Rodzice dzieci nie będą musieli więcej płacić.

– To tak jak z wykorzystaniem basenów w szkołach, gdzie ktoś, kto ma tam zajęcia, płaci za to – odpowiada Bronisław Stefanowicz. – Będziemy obserwować, jak działają nowe zasady. To że dyrektorów przedszkoli nie ma na co dzień w szkołach nie powinno być kłopotem. Musi być tylko dobra współpraca między szkołami a przedszkolami.

Zdjęcia

  • W Szkole Podstawowej nr 1 pięciolatki mają zajęcia w osobnej części budynku szkoły. Ze starszymi uczniami spotykają się co jakiś czas, między innymi na placu zabaw

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
lotnik
lotnik pon., 2011-01-24 16:22

Groch z kapustą

Takie rzeczy to tylko w Polsce mogą mieć miejsce. Zmienia się przepisy a resztę to mają głęboko w d...e.

Lotnik
Mieszkaniec
Mieszkaniec pon., 2011-01-24 22:11

Myśleli, myśleli i wymyślili - urzędnicy

Co to znowu za chore pomysły wyszły z naszego magistratu. Chyba, że chodzi o obietnicę zwiększenia ilości przedszkoli cel osiągnięty w 100%. Ciekawy jestem jak się zdarzy wypadek, to kto będzie odpowiadał szkoła czy przedszkole?. Pora teraz na uregulowanie pracy urzędników. Tych ze starostwa przeniesie się do urzędu miasta, a tych z miasta do gminy natomiast gminnych do starostwa. Starosta, Prezydent i Wójt bedą mieli pełną kontrolę nad tym co kto robi.