drukuj

Ul. Wojska Polskiego. Niepełnosprawny chłopak czekał półtorej godziny na sanitariuszy

- Nasz szpital chwali się w ulotkach jakością usług, a w przypadku niepełnosprawnych nie może sobie poradzić - żali się pani Mieczysława. Na zdjęciu z synem Grzegorzem

Matka niepełnosprawnego chłopaka czekała półtorej godziny na sanitariuszy, by pomogli jej wnieść wózek na pierwsze piętro budynku szpitala przy ul. Wojska Polskiego w Stargardzie.

- Okuliści i chirurdzy na pierwszym piętrze to nie jest dobry pomysł - mówi pani Mieczysława. - Czy dyrekcja szpitala nie pomyślała o ludziach poruszających się na wózkach i osobach starszych? Mój syn razem z wózkiem waży ponad 50 kg. Nie wniosę go sama, bo mam problemy z kręgosłupem.

Przychodnie okulistyczne działają od niedawna w budynku byłego oddziału wewnętrznego. Osoby niepełnosprawne dostaną się na parter dzięki podjazdowi, ale dalej na pierwsze piętro jest problem z dotarciem. Windy też tam nie ma. Pani Mieczysława miała umówiona wizytę u okulisty. Zgłosiła wcześniej pani doktor, że syn jeździ na wózku i że będzie potrzebowała pomocy przy wniesieniu go na pierwsze piętro.

- Sanitariusze byli wtedy ponoć zajęci - kontynuuje pani Mieczysława. - Syn wymaga co trzy godziny cewnikowania. Byłam w domu umówiona z pielęgniarką na zabiegi. Nie mogę sobie pozwalać na takie opóźnienia. Zajmowanie się niepełnosprawnym wymaga rytmu. Czy dyrektor z administracją nie mógł się przenieść do tego budynku, a przychodnię zlokalizować tam gdzie on ma swój gabinet?

Stargardzianka ten sam problem miała po wyjściu od okulisty. Okazało się, że jeden z sanitariuszy musiał jechać do Szczecina, a drugi pracował tylko do godz. 14. Kobiecie w końcu pomogli znieść wózek z synem pracownicy z budowy.

- Lokalizacja przychodni okulistycznej jest tymczasowa - mówi Elżbieta Kasprzak, zastępca dyrektora stargardzkiego ZOZ. - W tym roku będziemy ją przenosić w bardziej przyjazne dla wszystkich miejsce.

Zdjęcia

  • - Nasz szpital chwali się w ulotkach jakością usług, a w przypadku niepełnosprawnych nie może sobie poradzić - żali się pani Mieczysława. Na zdjęciu z synem Grzegorzem

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać