Uczniowie SP nr 7 w Stargardzie nie czują się bezpiecznie
Do „Głosu" napisali zdenerwowani zachowaniem urzędników rodzice dzieci z Szkoły Podstawowej nr 7 w Stargardzie. Nie mogą doprosić się o poprawienie bezpieczeństwa na sąsiadującej ze szkołą ulicy Kościuszki. Przez jezdnię przechodzą tam mali uczniowie siódemki, ale też gimnazjaliści uczący się po drugiej stronie tej ulicy, w Gimnazjum nr 3. Obok skrzyżowania z ulicą Szkolną są wymalowane dwa przejścia dla pieszych. Stoi też znak informujący kierowców o dzieciach. Ale rodzice alarmują, że to za mało. Napisali w tej sprawie do dyrekcji SP 7. Pismo trafiło do urzędu miejskiego. Odpowiedział na nie inżynier miasta.
– Prośby nasze zostały zbyte prostymi argumentami o braku środków oraz stwierdzeniem, że droga jest zabezpieczona znakiem drogowym i czerwonym przejściem dla pieszych – informują rodzice uczniów. – Jako świadkowie obserwujący codziennie niebezpieczne sytuacje informujemy władze miasta, że tylko nieliczni kierowcy zwracają uwagę na powyższe zabezpieczenia. Większość kierowców rozpędzona na długim, prostym odcinku dobrej technicznie drogi nawet ich nie dostrzega lub dostrzega zdecydowanie za późno.
Nawierzchnia ulicy Kościuszki została niedawno wyremontowana. Nowy asfalt kusi niejednego kierowcę do mocniejszego przyciśnięcia na pedał gazu.
– Nie widziałem tu groźnego wypadku, ale były kawałek dalej – usłyszeliśmy od mężczyzny od lat mieszkającego w tym rejonie miasta. – Kierowcy często tu pędzą zamiast normalnie jechać.
Także uczniowie podstawówki o tym mówią.
– Nie czuję się bezpiecznie na tym przejściu – mówi Ola, uczennica SP 7.
– Czasem samochody naprawdę szybko jeżdżą – dodaje jeden z jej szkolnych kolegów.
Przy Szkole Podstawowej nr 5, na ulicy Chrobrego zrobiono sygnalizację. Obok Gimnazjum nr 3, ale od strony ulicy 11 Listopada w tym roku zamontowano garb spowalniający kierowców. Na tego typu rozwiązania liczą rodzice uczniów z siódemki, którzy napisali właśnie w tej sprawie list otwarty do stargardzkich radnych. Trafił on też do „Głosu".
– Mamy świadomość, że z naszego pisma przenika żal i rozgoryczenie – napisali rodzice. – Trudno jednak o inne odczucia na skutek przeżywanej codziennie troski o nasze dzieci i doświadczenia dotychczasowego podejścia władz miasta do problemu.
Inżynier miasta zapowiada, że urzędnicy dobrze przyjrzą się sytuacji na ulicy Kościuszki.
– To fakt, że to miejsce nie jest bezpieczne, są dwa przejścia dla pieszych i dwie jezdnie od strony szkoły, a część kierowców jeździ za szybko – mówi Stanisław Kazimierski, inżynier miasta. – Musimy przeanalizować sytuację i wtedy zdecydujemy, jak można poprawić bezpieczeństwo pieszych w tym miejscu.



























Kontakt:
No żeby parkować na pasach to
No żeby parkować na pasach to trzeba mieć tupet.
123
Dla mnie osobiście światła to żadne rozwiązanie sytuacji, część kierowców w godzinach szczytu specjalnie jedzie z dala od centrum, w tym ul. Kościuszki, aby dostać się np. do Starego miasta. A kolejne "utrudnienie" to nie rozwiązanie problemu, samo to co się dzieje na ul. Bogusława IV w godzinach szczytu. Osobiście proponuję aby szkoła stworzyło stanowisko gdzie pan/pani będą przeprowadzać dzieci przez jezdnie. Tak jak ma to po dziś dzień miejsce na ul. Kazimierza Wielkiego gdzie często, pani którą pozdrawiam :D przeprowadza pociechy z SP5 przez "niebezpieczną" ulice. Pozdrawiam