Uczniowie gimnazjum kupują papierosy na sztuki
– Nie wiem skąd syn bierze pieniądze na papierosy – mówi
mama gimnazjalisty (dane do wiad. red.). – Nie daję mu kieszonkowego. Wiem, że popala i robi to z kolegami w czasie przerw między lekcjami.
Stargardzkie szkoły walczą z nałogiem uczniów na różne sposoby. Ale ponoszą klęskę. Teraz gdy jest zimno, młodzież pali w toaletach i je dewastuje. W Gimnazjum nr 2 w ubikacji chłopców zamontowano kamery. Ale to ich nie odstrasza.
– Nawet nie próbują się przed nimi zasłaniać – opowiada dyrekcja szkoły. – Inni nie zapalają światła, by kamera ich nie nagrała. Niszczą toalety. Nie nadążamy z naprawą.
Palenie papierosów ułatwiają uczniom sprzedawcy w kioskach i innych punktach handlowych, którzy sprzedają im je na sztuki. Sprzedawcy, którzy prowadzą działalność w okolicy stargardzkich szkół, zaprzeczają że sprzedają papierosy nieletnim czy to w paczce czy też pojedynczo.
– U nas już nawet nie próbują kupować – mówi właścicielka sklepu w śródmieściu. – Wiedzą, że to nie przejdzie. Ale po zapałki przychodzą. Ich sprzedaży odmówić nie możemy.
Policja i straż miejska zapowiadają walkę z nieletnimi palaczami i z osobami, które im sprzedają papierosy.
– To demoralizacja małoletnich – komentuje Krzysztof Orzechowski ze stargardzkiej
komendy. Strażnicy miejscy i policjanci zapewniają, że kontrolują tereny wokół szkół.
– Bywało już tak, że uczniowie przyłapani na paleniu byli wożeni po mieście przez straż miejską i mieli wskazywać te punkty, w których kupowali papierosy na sztuki – mówi Małgorzata Fiszer, zastępca dyrektora Gimnazjum nr 2 w Stargardzie. – Ten problem nie dotyczy tylko naszej szkoły. Jak przyznają sami uczniowie, kto chce zapalić papierosa, a nie chce kupować go w kioskach, podbiera je rodzicom albo prosi przechodniów, by im kupili.
Szkolni pedagodzy apelują do stargardzian, by nie ulegali takim prośbom.
























Kontakt:
Niech palą skoro uważają to
Niech palą skoro uważają to za potrzebne. każdy powinien decydować sam za siebie. Jak to się stało że w gimnazjum ja nie paliłem gdzie wszyscy po za mną jednak tak. Kwestia woli i potrzeby.
.
Jak dla mnie wszystkie te zabiegi "pedagogów" są psu na budę. Dlaczego? Ano w myśl zasady, że każdy powinien mieć wolne prawo do szkodzenia sobie, także gimnazjaliści. Ewentualna wina leży po stronie rodziców, którzy nie mają pojęcia o rodzicielstwie i nie umieją rozmawiać ze swoimi pociechami... Poza tym, przypominam, że problemem nie są papierosy czy sprzedawcy sprzedający je na sztuki, ale palenie samo w sobie i brak kontaktu pomiędzu rodzicami a dziećmi.
Niech palą?
Nie! Niech nie palą! A co droga mama w ogóle wie o swoim synu gimnazjaliście? Nie wiem skąd? Nie wiem dlaczego? Nie wiem z kim? Nie wiem gdzie? ... < Nie daję mu kieszonkowego>To skąd Pani dziecko bierze pieniądze? Kradnie w sklepach?, Wyrywa na ulicy torebki starszym paniom?Żebra?, Wygrywa na automatach w kasynach? ... No to gratuluję, dużo Pani wie o swoim dziecku. Pytanie co Pani zrobiła jako rodzic, żeby syn nie palił w czasie przerw między lekcjami? Teraz to młodzież nie jest wypuszczana ze szkoły na przerwach, dlatego pali w toaletach i je dewastuje. Na wiosnę znowu drzwi szkoły na przerwach będą otwarte i młodzież będzie palić na terenie przyległym do szkoły: na osiedlach w klatkach schodowych, na placach zabaw, przy garażach, przy śmietnikach... dewastując wszystko dookoła. Przykład problemu, odnalezione w sieci "W gimnazjum na limanowskiego jest zamknięte główne wejście do szkoły bo kapturki chodziły palić na druga stronę ulicy za budynek mieszkalny,gdzie uprzykrzali życie swym zachowaniem lokatorom tego budnku.Wejście główne zostało przeniesione na zaplecze szkoły od strony boiska. Do szkoły prowadzą schody od ulicy prusa, jest tam furtka, która zostałą zamknieta na łańcuch i kłódkę bo kapturki chodziły uprzykrzać życie swym zachowaniem właścicielom znajdujących się tam garaży i budynku mieszkalnego.Teraz kapturki wychodzą pomiędzy garażami, gdzie nie ma ogrodzenia na osiedle żeromskiego i tam sobie rządzą. Po co naprawić ogrodzenie szkoły, przecież gdzieś ta żółć musi się wylewać." No teraz ta żółć kipi w szkolnych toaletach i z wiosną znowu się wyleje ze szkoły. I bardzo dobrze, że takie kamery się tam znajdują, one nie mają odstraszać, tylko mają gromadzić materiał, który powinien byc przez dyrekcję szkoły wykorzystywany do wyciagania konsekwencji od uczniów, którzy zajmują się dewastacją. Jeżeli uczeń pali papierosy w toalecie, a wszystkim jest wiadomo, że pomieszczenie w którym się pali papierosy wymaga częstszego malowania (żółkną ściany) to należy rodziców ucznia obciążać kosztami ponoszonymi w związku z malowaniem, jeżeli uczeń pluje, rzuca niedopałki i inne smieci na podłogę to zaśmieca miejsce publiczne, jeżeli rysuje po ścianach, przypala je zapalniczką, zapałkami to niszczy mienie. Wszystkie takie zachowania powinny być zgłaszane Policji, która powinna sprawy kierować do sądu, a ten z kolei powinien nakładać wysokie kary, karą powinien być też remont takiej toalety.
Dopiero zapowiadają walkę? Jeszcze jej nie podjęli?
No nie możliwe??? Bez komentarza.
.
.