Tłoczno nad Miedwiem
Zawodnicy mieli do pokonania pętlę długości trochę powyżej 55 kilometrów. Start i meta były na promenadzie w Morzyczynie. Wystartowała rekordowa liczba uczestników. Poprzedni rekord wynosił nieco ponad 450 osób. W sobotę na trasę maratonu rowerowego wokół podstargardzkiego jeziora wyruszyły 654 osoby, z czego 653 dojechały do mety. W kategorii open zwyciężył Kacper Szczepaniak ze Zwierzyna, który miał czas 1.41,25 godz. Na kolejnych miejscach uplasowali się Bartłomiej Grzybowisk (1.41,27) i stargardzianin Maciej Sokalski (1.41,28). Wśród pań najszybsza była szczecinianka Natalia Jędrzejczyk (1.58,23). Na drugim miejscu w gronie kobiet była Ewa Karpienia ze Szczecina (2.02,49), a na trzecim – Katarzyna Baczun z Lubiszyna (2.05,16). Pani Kasia trzeci raz startowała w tym wyścigu. W debiucie wygrała, a w ostatnich dwóch startach była trzecia.
– Trasa jest fajna, ale wymagająca, szczególnie w ostatniej części – mówi Katarzyna Baczun. – Miałam trochę pecha, bo mi się plecak zepsuł i nie miałam wody. Poratowała mnie siostra Agnieszka. Agnieszka Baczun wjechała na metę trzy sekundy za siostrą. Jako pierwszy z mężczyzn trasę przejechał Roman Krupa z Przybiernówka, który wyjechał w pierwszej grupie zawodników powyżej 60 lat i wygrał tę kategorię.
– Wcześniej startowałem tutaj dwa razy i po przerwie ponownie wziąłem udział – mówi Roman Krupa. – To jeden z większych tego typu wyścigów w kraju. Trasa jest wymagająca, jest sporo jazdy po piasku, ale jest fajna.
To była szósta edycja maratonu rowerowego wokół Miedwia. Organizuje go Stargardzie Towarzystwo Cyklistów. „Głos Szczeciński" jest patronem medialnym tego wydarzenia.
Wyniki znajdują się na stronie stc.stargard.pl



























Kontakt:
extra impreza
Maraton MTB wokół Miedwia może stać się "sztandarową" imprezą sportową naszego regionu. "Skończyło się" nocne kryterium (a szkoda), ale ta Maraton MTB jest - moim zdaniem - dużo lepszy. Propaguje zdrowy tryb życia, uroki naszego regionu i jest dla każdego. Brawo organizatorzy - brawo STC !!!
.
Ale jeden fakt jest denerwujący , że biorą w nim udział ludzie -zawodowcy z klubów kolarskich. Przez co My zwykli rekreacyjni rowerzyści zostajemy w tyle już na mecie , a o wygranej to już nie wspomnę
pajordark
Można wystartować typowo rekreacyjnie. Nie ścigać się na czas, ale aby przejechać trasę i mieć z tego satysfakcję. Ja tak zamierzam od przyszłego roku, bo jestem "niedzielnym" rowerzystą.
Ewentualnie podzielić kategorie na zawodowców i amatorów i tam kolejne podziały: mężczyźni, kobiety, oldboje :)