Tajemnice rodu von Saldern (zobacz zdjęcia)
Policjanci zajmujący się zabytkami odzyskali dwanaście neobarokowych i klasycystycznych rzeźb wykonanych z marmuru oraz sztucznego kamienia. Wydobył je z ziemi mieszkaniec gminy Dolice i postawił we własnym ogródku. Zakopano je prawdopodobnie tuż przed końcem wojny, by uchronić przed nadciągającymi wojskami radzieckimi.
- Pochodzą z pałacu należącego niegdyś do rycerskiego rodu von Wedel, a następnie do barona Otto von Saldern' a - mówi Marek Łuczak, szef Zespołu ds. Walki z Przestępczością przeciw Zabytkom Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Mężczyzna, w ogrodzie którego odkryto rzeźby tłumaczył, że odnalazł je wiele lat temu i chciał je zabezpieczyć. Dlatego ustawił je u siebie. Teraz zagrożony dochodzeniem, że nie powiadomił władz o znalezisku, zobowiązał się do współpracy z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Szczecinie i Muzeum w Stargardzie Szczecińskim. Pokazał miejsce, gdzie odnalazł rzeźby. Dzięki temu w rękach muzeum znalazły się również epitafia Edmunda Heinricha Georga von Saldern oraz Heleny Ewy Elisabeth von Saldern z domu Wedel. Wykonane zostały z drewna z wyzłoconymi napisami oraz rzeźbionymi herbami rodów von Saldern i von Wedel. Co ważne, są w bardzo dobrym stanie.
Otto von Saldern był spokrewniony z rodem von Wedel. Pałac powstał w I połowie XIX w. W nowszych czasach, na przełomie XIX i XX w. park dworski został przebudowany. To wówczas przy pałacu założono ozdobny ogród o charakterystycznym, geometrycznym układzie alejek wysadzanych grabami i lipami. Po środku powstałych w ten sposób kwater ustawiono rzeźby ogrodowe. Po wojnie pałac został zniszczony i rozebrany. Park zaś dopiero w 1959 r. wpisany do rejestru zabytków. Do dziś nie wiadomo jednak, gdzie znajduje się bogate wyposażenie pałacowe. Być może, podobnie jak odnalezione obecnie rzeźby i epitafia, ukryte zostały w jakimś schowku w ziemi.
Wojewódzki Konserwator Zabytków w Szczecinie zadecydował o przewiezieniu rzeźb do Muzeum w Stargardzie Szczecińskim.
- Zmagazynowaliśmy rzeźby i czekamy na formalne pismo od wojewódzkiego konserwatora zabytków o przejęciu przez nas na własność tego znaleziska - mówi Marcin Majewski, dyrektor stargardzkiego muzeum. - Dopiero wówczas rozpoczniemy działania związane z ich konserwacją, a to sporo kosztuje, bo rzeźby są z różnego materiału, marmuru i betonu.
Muzeum już miało okazję ratować tego rodzaju zabytki. Chodzi o dwa gryfy, które stały niegdyś zniszczone w Witkowie. Po konserwacji ustawiono je na pl. Słonecznym w Stargardzie.
- Na początku musimy opracować je pod kątem naukowym, później rozpocząć konserwację, a dopiero po tym będziemy je mogli pokazać mieszkańcom Stargardu - tłumaczy kustosz Jolanta Aniszewska. - Sama konserwacja jest bardzo żmudna i kosztowna.
Oprócz rzeźb na terenie muzeum znalazły się też dwa kartusze herbowe. Pierwszy należał do barona Otto von Saldern' a. Był potomkiem rosyjskiego ambasadora w Warszawie Kaspara von Saldern, odznaczonego Orderem Orła Białego. A drugi do znanego pruskiego generała Friedricha Christopha von Saldern.
_______________________________________________________________________________
Marek Łuczak
kierownik Zespołu ds. Walki z Przestępczością przeciw Zabytkom Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
- Cieszę się się z postawy tego człowieka, że zdecydował się nam pomagać. Cieszy mnie też, że zarówno zatrzymane rzeźby, jak i przekazane przez niego epitafia wzbogacą zbiory muzealne. Pomorze plądrowane przez wiele wojen, a następnie ograbione z przedmiotów, które stanowiły o świetności tych ziem, należy traktować jako teren szczególny. Musimy ratować każdy ocalały zabytek i ślady historyczne, będące naszym dziedzictwem. Kiedyś określano ten teren jako głębokie "barbarricum" i czas najwyższy to zmienić.
Marek Rudnicki
marek.rudnicki@mediaregionalne.pl


































Kontakt: