Stargardzki policjant skazany za przyjęcie 100 zł łapówki
Grzegorz F. był oskarżony o to, że wieczorem 1 lipca 2010 roku przyjął od zatrzymanego do kontroli kierowcy 100 złotych w zamian za odstąpienie od ukarania. Miało mieć to miejsce na obwodnicy Stargardu. Policjant zaprzeczał i zapewniał, że nie przyjął łapówki. Podczas dzisiejszej rozprawy mowy końcowe wygłosili prokurator i obrońca oskarżonego.
- Wnoszę o uznanie oskarżonego winnym i karę roku pozbawienia wolności na pięć lat próby - mówił prokurator Tomasz Kowalczyk z Prokuratury Rejonowej Szczecin Śródmieście.
Prokurator wystąpił też o karę grzywny 1500 złotych, zakaz wykonywania pracy policjanta przez trzy lata i przepadek równowartości korzyści majątkowej. Obrońca Grzegorza F. prosił sąd u uniewinnienie swojego klienta.
- Zeznania świadków nie wskazują na winę i sprawstwo oskarżonego - mówił Jakub Łysakowski, obrońca policjanta.
Obrońca wyliczał sprawy, które miały świadczyć o niewinności Grzegorza F. Mówił między innymi o tym, że świadkowie zeznający na niekorzyść funkcjonariusza opisywali inny mundur niż miał na sobie policjant, że Grzegorz F. w czasie rzekomego przyjęcia łapówki nie był na węźle centrum obwodnicy Stargardu, gdzie miało mieć miejsce to zdarzenie, tylko kilka kilometrów dalej na węźle Zachód, a także że na tablicy poglądowej okazanej świadkom zdjęcie jego klienta było większe od innych, a na trzech fotografiach były znacznie młodsze osoby, co mogło świadków mających wskazać podejrzanego naprowadzać na zdjęcie Grzegorza F.
- Policjant stawiany w takiej sytuacji nie ma jak się bronić, każda kontrola która nie spodoba się kontrolowanemu może skończyć się pomówieniem - mówił obrońca oskarżonego.
reklama
Policjant też zabrał dzisiaj głos na sali sądowej.
- Jestem naprawdę niewinny, nigdy nie wziąłem żadnej łapówki - mówił Grzegorz F. - Nie wiem dlaczego ten człowiek tak mówi. Cały czas budzę się i zasypiam z myślami dlaczego. Sytuacji, w których kierujący odgrażali mi za ukaranie ich mandatem było sporo.
Obrońca oskarżonego przypomniał też, że policjant był kilka miesięcy przed emeryturą. Przyjmowanie w takiej sytuacji łapówki i to 100 złotych, byłoby nieracjonalne.
Sąd uznał policjanta winnym. Wyrok to rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywna 500 złotych, przepadek 100 złotych korzyści majątkowej i roczny zakaz wykonywania zawodu policjanta, przy czym na poczet tego ostatniego zaliczone zostaje mu jedenaście miesięcy zawieszenia w pracy. Sędzia uznała, że zeznające na niekorzyść policjanta osoby nie próbowały go wrobić.
- Ich zeznania zasługują na walor prawdomówności, choć były pewne rozbieżności - ocenia sędzia Katarzyna Cichocka. - Jeśli chodzi o mundur, to gdyby świadkowie całą tę sprawę sobie wymyślili, to dowiedzieliby się jak wygląda umundurowanie policjanta i ustalili jedną wersję, a oni mówili że tak naprawdę nie pamiętają jak był ubrany policjant.
Sędzia obalała też inne argumenty obrony. Policjantowi groziła kara od roku do dziesięciu lat więzienia. Sąd zastosował najniższy z możliwych wymiar kary biorąc pod uwagę jego dobrą opinię w pracy i mając nadzieję, że takie zachowanie funkcjonariusza było jednorazowe. Wyrok nie jest prawomocny. Obrona zapowiada apelację. Prokuratura prawdopodobnie też ją złoży, uważając że roczny zakaz wykonywania zawodu policjanta to za mało.



























Kontakt:
A to nie jest tak, że karany nie może być funkcjonariuszem?
Za przestępstwo popełnione umyślnie wylatuje się ze służby, a nie zawiesza się ją na jakiś czas. Tak samo jak nie można do niej wstąpić, będąc karanym. Dotyczy to również wojska i innych formacji mundurowych.
Jak jest niewinny...
Wszystko zależy od sytuacji - dawanie łapówki też jest karane.
Jak dobiorą się temu co dawał do d.... to sprawa szybko się wyjaśni. :)
100zl
100zl?
To jakas kpina?
Aydin, pomyślałem tak samo.
Aydin, pomyślałem tak samo. To oczywiste,że jesli jest karany to nie może wykonywać pracy policjanta już nigdy.
...................
To mi się kojarzy z Alem Capone ;-)