Stargardzka ruina - (nie)chluba miasta
Ostatni przypadek murów obronnych pokazał, że zamiast zapobiegać takim sytuacjom, co na pewno byłoby o wiele tańszym rozwiązaniem, niż naprawa powstałej wyrwy, czeka się do ostatniej chwili. Obecny budżet miasta przewiduje dotacje z regionalnych programów operacyjnych przy współpracy z Niemcami. Przy odrobinie wysiłku miasto może skorzystać także z funduszy, jakie oferuje teraz szereg programów unijnych. Na stronie http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/FAQ/Strony/z_jakich_srodkow_mozna_wykonac_remont_zabytkowego_obiektu.aspx widnieje informacja na ten temat.
Posiadając taką ilość zabytków, w tym kilku unikatowych, miasto ma duże szanse na otrzymanie dotacji. Zyskałoby na tym zaplecze turystyczne, a co za tym idzie, promocja i splendor miasta oraz my, mieszkańcy.
O ile zabytki ujęte na liście obiektów do renowacji można uznać za "szczęściarzy", bo nie znajdują się w rękach prywatnych, o tyle nie można tego powiedzieć o znajdującym się na starówce Spichlerzu. Budynek stanowi dość znaczącą dominantę architektoniczną w swoim otoczeniu. Jest na stałe wpisany zarówno w krajobraz jak i w naszą świadomość. Na jak długo jeszcze, trudno powiedzieć, gdyż obiekt ten niszczeje w oczach. Po każdej wilgotnej jesieni czy zimie, plamy grzyba na jego elewacji powiększają się. Zabytek może nie posiada zbyt wielu detali przykuwających uwagę, jest jednak związany historycznie i praktycznie z Kanałem Młyńskim i dobrze by było, gdyby trwałość tego związku została zachowana dla przyszłych pokoleń. W latach 80-tych był on prosperującym obiektem gastronomicznym. Wówczas zabytek nie pozostawał sam sobie, przeprowadzono jednostkowe prace w części cokołowej, po części ratujące obiekt przed grzybieniem. Z czasem jednak miasto odcięło ogrzewanie ze względu na wysokie koszty. To tylko pomogło w dalszej degradacji. Od początku obiekt nie był należycie zabezpieczany, przez co teraz, bez kompleksowego remontu, tamte naprawy nie na wiele się zdały. Po PSS obiekt przechodził z prywatnych rąk do rąk. Od tego momentu degradacja postępuje już nieprzerwanie.
Spichlerz jest wpisany do rejestru zabytków pod numerem 372. Zbudowany w 1685r jest najstarszym spośród czterech spichlerzy na Pomorzu Zachodnim. Ponadto leży na szlaku gotyku i w ścisłej strefie konserwatorskiej A. Podlega zatem prawu konserwatorskiemu, w myśl którego właściciel obiektu zabytkowego jest zobowiązany dbać o obiekt i przeprowadzić wszelkie prace zapobiegające jego niszczeniu pod groźbą kary lub grzywny. Niestety, prawo to nie do końca jest tak łaskawe dla zabytków. W rozdziale 2, art.13 czytamy między innymi, że w przypadku utraty wartości historycznej, artystycznej lub naukowej, zabytek może zostać skreślony z rejestru zabytków. Wtedy także jego otoczenie. Co za tym idzie, jego wartość obniża się, także wartość gruntu na którym stoi. Może zostać nawet wyburzony. Jak udało się ustalić u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, cyt.:-"Jeśli chodzi o spichlerz w Stargardzie to znajduje się on w stanie postępującej degradacji spowodowanej lokalną nieszczelnością dachu oraz brakiem odpowiedniej izolacji przeciwwilgociowej, co powoduje niszczenie tynków i konstrukcji murowej obiektu. Obecnie wobec właściciela toczy się postępowanie mające na celu przymuszenie go do realizacji obowiązków wynikających ze sprawowanej opieki, na podstawie w/w ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami."
Patrząc na "Spichrz", wniosek nasuwa się sam, że sprawa ciągnie się z marnym skutkiem. Skoro toczy się jednak postępowanie wobec właścicieli, jest nadzieja, że wspomniany art.13 nie wejdzie w życie. W planie miejscowym teren wokół Spichlerza przeznaczony jest do rewitalizacji. Tylko kiedy? I co Urząd Miejski zamierza się w sprawie samego spichlerza? Może to najwyższa pora i ostatni dzwonek do zainteresowania tym tematem urzędników z UM. Może fakt, że obiekt jest w prywatnych rękach nie oznacza, że miasto ma związane ręce w tej sprawie? O ile chce się coś zrobić. Może byłoby to dobrym wyzwaniem i polem do działania dla TPS-u? Renowacja obiektu na pewno jest kosztowna jak i pozostałych zabytków, ale jeśli niczego się nie zrobi, to prócz mieszkańców nie zajrzy do tego miasta nawet pies z kulawą nogą.



























Kontakt:
;>
Bardzo dobry artykuł !
kilka zdjęć niszczejącego obiektu http://www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=71025191&postcount=908
TPS woli bawić się samemu w
TPS woli bawić się samemu w zmianę nazwy miasta, niż zainteresować się prywatnymi zabytkami.
poparcie
@amigo:Masz "amigo" wg. mnie w pełni rację. TPS zajmuje się tylko wybranymi przez siebie problemami - tymi gdzie głośno będzie o ich działaniu.
Miło czytać
tak dobrze przygotowany materiał. Duże brawa dla KTW!
.
świetny artykuł. poproszę o ciąg dalszy - czyli jaki będzie wynik sprawy nakazującej właścicielowi na przeprowadzenie pilnych remontów.
pamiętam za starych czasów, kiedy obiekt tętnił życiem... później chociażby Downhill Party... szkoda, obiekt jest fenomenalny i ma ogromny potencjał! właściciel najwyraźniej nie ma na niego ani pomysłu, ani pieniędzy, ani tak naprawdę chęci...