drukuj

Stargardzianka nie wiedziała gdzie ma głosować. Winnych brak

Wybory kosztowały stargardziankę sporo nerwów. – Nie zawiniłam, a musiałam się nachodzić – mówi Janina Szymlek

Nie chcieli jej pozwolić zagłosować blisko domu i kazali iść do szpitala. Starsza pani o kulach wędrowała z miejsca na miejsce.

82-letnia Janina Szymlek, mieszkanka ul. Bydgoskiej w Stargardzie żąda wyjaśnień od osoby odpowiedzialnej za bałagan wyborczy, którego stała się ofiarą. Stargardzianka od 25 października była rehabilitowana w szpitalu przy ul. Staszica. Wyszła stamtąd 16 listopada. Sześć dni później poszła do swojego lokalu wyborczego, by zagłosować.

– Okazało się, że moje nazwisko zostało wykreślone z listy w moim obwodzie – opowiada Janina Szymlek. – Kazano mi iść głosować do szpitala. Więc poszłam na ul. Staszica, gdzie się leczyłam. Tam głosowania nie było.

Stargardzianka porusza się o kulach. Zdenerwowana i już zmęczona wróciła do swojego lokalu wyborczego. Usłyszała, że powinna iść do szpitala przy ul. Wojska Polskiego.

– Nie rozumiem dlaczego kazano mi iść głosować do szpitala skoro wypisano mnie stamtąd pięć dni przed wyborami – żali się stargardzianka. – Półtorej godziny czekałam na wyjaśnienie sprawy. W końcu pozwolono mi oddać głos w lokalu przy ul. Bydgoskiej. Przez kogoś błąd musiałam się nachodzić i stracić sporo nerwów.

Dyrekcja szpitala nie czuje się winna.

– My nie odpowiadamy za wybory, jedynie udostępniamy lokal – uważa Elżbieta Kasprzak, zastępca dyrektora Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Stargardzie. – A wykazy z nazwiskami, które wysyłaliśmy do magistratu były prawidłowe. Urzędnicy mówią, że błąd był po stronie pracowników szpitala.

– 19 listopada o godz. 14 otrzymaliśmy ze szpitala wykaz osób, które opuściły szpital – tłumaczy Jarosław Hajduk, szef wydziału ewidencji ludności. – Nie było na nim nazwiska tej pani. Dla nas była to informacja, że ta pani nadal jest w szpitalu. Dlatego jej nazwisko zostało wykreślone z listy w jej obwodzie.

Zdjęcia

  • Wybory kosztowały stargardziankę sporo nerwów. – Nie zawiniłam, a musiałam się nachodzić – mówi Janina Szymlek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać