drukuj

Stargardzianin twierdzi, że policjanci go pobili i wywieźli do lasu

– Nie wiem co będzie ze stopami – mówi Sławomir Kalukajtys. – Jeden lekarz mówi, że będzie dobrze, inny że może mi grozić amputacja

21-latek oskarża policjantów, że ci go pobili, wsadzili do bagażnika radiowozu i w nocy wywieźli do lasu. Tam mieli zostawić go na mrozie i boso. Stargardzianin ma odmrożone stopy.

Prokuratura będzie wyjaśniać, czy policjanci przyczynili się do tego, że młody stargardzianin ma teraz poważne problemy ze zdrowiem. Wczoraj Sławomir Kalukajtys, 21-letni mieszkaniec Stargardu, przechodził w szpitalu kolejne zabiegi. Jego stopy są w kiepskim stanie. Mówi, że wszystko przez dwóch policjantów.

– Między godziną 2 a 3, w nocy z czwartku na piątek, wracałem z jednego z lokali w centrum miasta – opowiada Sławomir Kalukajtys. – Wypiłem trochę alkoholu ze znajomymi. Nie tyle jednak, żebym stracił świadomość. Wiem dobrze co się ze mną działo. Pod wiaduktem kolejowym zostałem przez kogoś zaczepiony, ale żadnej bójki nie było. Podjechał radiowóz, w którym byli dwaj policjanci.

Jak relacjonuje stargardzianin, po wylegitymowaniu tamten mężczyzna poszedł dalej, a on wsiadł do radiowozu.

– Miałem sprzeczkę z policjantami, mówiłem że nie mam przy sobie dokumentów – mówi 21-latek. – Powiedziałem, żeby mnie zabrali na komendę i sprawdzili kim jestem. Myślałem, że tam właśnie jedziemy, a ci policjanci wywieźli mnie nad Inę. Tam zostałem wyciągnięty z radiowozu, policjanci kopali mnie, dostałem też w twarz i głowę.

Jeden z policjantów miał grozić mężczyźnie, że wrzuci go do rzeki.

– Bałem się, że naprawdę coś złego mi zrobią – mówi stargardzianin. – Zacząłem się bronić. Wsadzili mnie do bagażnika. Gdzieś mnie wywieźli. Dojechaliśmy gdziś, wysadzili mnie z samochodu i jeszcze bili. Później zabrali skarpety, buty i odjechali. Zostałem sam w jakimś lesie. Szedłem jak najszybciej mogłem, nie wiedziałem nawet w jakim kierunku. Wyszedłem w Lipniku i dalej główną drogą wróciłem do Stargardu.

To ta wędrówka ma być przyczyną odmrożenia jego stóp.

– Były całe wydarte, mięso było widać – opowiada pan Jan, ojciec Sławomira. – Przecież wtedy w nocy było minus jedenaście stopni.

Sławomir Kalukajtys zgłosił w piątek sprawę w prokuraturze. Mówi, że oczekuje sprawiedliwości. Zapewnia, że nie próbuje wrobić policjantów w coś, czego nie zrobili.

– Rozpoznam twarze tych policjantów – mówi stargardzianin. – Nie wiem dlaczego coś takiego mi zrobili. Może chcieli w ten sposób się zabawić.

Stargardzianin zapewnia, że nie miał zatargów z policją, nie był w konflikcie z prawem.

– Wręcz przeciwnie, jakiś rok temu syn dostał list gratulacyjny od policji, bo pomógł schwytać wandala, który przebijał opony w samochodach – mówi ojciec 21-latka.

Prokuratura będzie wyjaśniać, czy rzeczywiście policjanci tak obeszli się z 21-latkiem. Nie wiadomo jeszcze, która prokuratura poprowadzi śledztwo.

– Przekazujemy tę sprawę do Prokuratury Okręgowej w celu wyznaczenia innej jednostki do jej prowadzenia – mówi Adam Szurek, prokurator rejonowy w Stargardzie.

Stargardzka policja zapowiada, że dojdzie do prawdy.

 – Sytuacja jest dla nas całkowitym zaskoczeniem – mówi asp. Krzysztof Orzechowski z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie. – Jest to wręcz niedopuszczalne. Oczywiście, sprawdzimy tę informację, czy polega na prawdzie, czy funkcjonariusze w ogóle podejmowali wobec tej osoby interwencję. Należy jednak pamiętać o tym, że czasami dochodzi do sytuacji, że ktoś wymyśla pewne rzeczy, a także oskarża za sytuacje, których nie było.

Zdjęcia

  • – Nie wiem co będzie ze stopami – mówi Sławomir Kalukajtys. – Jeden lekarz mówi, że będzie dobrze, inny że może mi grozić amputacja

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Duże Zet
Duże Zet śr., 2011-02-02 13:04

To po co się sprzeczał? Jak

To po co się sprzeczał? Jak by go zawieźli do Szczecina na izbę wytrzeźwień to by musiał biedak na pieszo po torach wracać... to by dopiero poobcierał sobie stopy.

arnit
arnit śr., 2011-02-02 18:17

(...)

(...)

(ed. red.)

admin edytował moją wypowiedź. Nie zmienia to faktu, że Duże Zet to c(..) i p(..) do tego nie ma j(..) k(..) p(..) posuwany w d(..)

amigo
amigo śr., 2011-02-02 14:34

Co on brał, ja też chce

Co on brał, ja też chce

BMX
BMX śr., 2011-02-02 19:30

Słyszałem o podobnym (badz

Słyszałem o podobnym (badz nawet tym samym) zdarzeniu od znajomych. Cos w tym jest. Policja i pokrewne to najwieksze gowno w naszym kraju.

ann
ann śr., 2011-02-02 21:47

pomyślcie?!

A oczywiście obywatel był prawie trzeżwy Ciekawe? Po pierwsze to widać z wypowiedzi BMX ,że jesteś gówniarz i rodzice nie nauczyli Cię szacunku do Policjii Czasy się zmieniły Policja to nie kaci a głupie to jest prawo w naszym Państwie pozdrawiam

BMX
BMX śr., 2011-02-02 23:52

Gowniarzem to byłem 5-6 lat

@ann:

Gowniarzem to byłem 5-6 lat temu. Co do szacunku dla policji, to sam wyrażam swoja opinie na temat roznych rzeczy, organizacji etc. w naszym kraju, bo mam do tego prawo. Nie twierdze że jestem jakimś zawziętym typem który nienawidzi policji i wyznaje kulturę JP... To jest moje zdanie, i nikt nie ma prawa tego negować, bądz osądzać mnie ze jestem zle wychowany...

tf.tomm
tf.tomm śr., 2011-02-02 23:21

Teoretycznie wydaje mu się......

Wypowiedź dla Radia Szczecin
"...Teoretycznie mi się wydaje, że to był radiowóz policyjny, ponieważ miał koguty i był koloru srebrnego - mówi Sławomir Kalukajtis. - Wsiadłem, pojechaliśmy i wysiedliśmy nad Iną, zostałem pobity. Prawdopodobnie funkcjonariusze powiedzieli, że sobie popływam i chcieli mnie wrzucić do Iny. To mogła być jeszcze sprawa powiązana z ochroną, ponieważ oni tak samo się ubierają i też mają koguty, a ja byłem w takim szoku, że na takie szczegóły nie zwracałem uwagi.."
To raczej nie SZCZEGÓŁY

Duże Zet
Duże Zet śr., 2011-02-02 23:50

Bez jaj, napił się jak młody

Bez jaj, napił się jak młody i coś mu się uroiło. Po jednym dniu już zmienia wersję wydarzeń. Śmiesznie...