drukuj

Spór Jakuba Dłoniaka ze Spójnią Stargard. Chodzi o...

Jakub Dłoniak (z piłką) spiera się ze swoim byłym klubem, Spójnią Stargard, o pieniądze

Kilka tygodni temu pisaliśmy o kłopotach byłego gracza Spójni Stargard, Huberta Mazura, który walczy o zaległe pieniądze z klubu. Teraz o swoje należności upomina się również Jakub Dłoniak. Sprawa może skończyć się w sądzie.

Zaległości względem Mazura sięgały jeszcze sezonu, gdy Spójnia grała w II lidze i sięgnęła po awans na zaplecze ekstraklasy. Chodziło o premie meczowe i te za wywalczenie promocji. Mazur to wychowanek Spójni, obecnie przechodzący rehabilitację po kontuzji.

Z kolei Dłoniak występował w Stargardzie w I lidze tylko w poprzednim sezonie (kilka lat wcześniej bronił barw STK Szczecin). Z powodu kontuzji wystąpił tylko w 11 spotkaniach, ale i tak notował średnio ponad 15 oczek w meczu. Obecnie broni barw czołowego zespołu ekstraklasy – Zastalu Zielona Góra.

– Mam już tego dość! Moja cierpliwość się skończyła – mówi wyraźnie oburzony Dłoniak. – Pan prezes Kisio zwodzi mnie cały czas, a w dodatku oskarża mnie o rzeczy, których nie zrobiłem. Np. sugeruje, że gdy mieszkałem w Stargardzie zdemolowałem mieszkanie, które klub mi wynajmował. Przecież to już jest gruba przesada – dodaje zawodnik Zastalu.

Dłoniak według prezesów klubu wszystkie pensje uregulowane ma do marca ubiegłego roku. A jako, że kontrakt obowiązywał go do końca maja, pozostają więc do wypłacenia dwa zaległe wynagrodzenia.

– Tyle tylko, że Jakub wyjechał ze Stargardu jeszcze przed końcem obowiązywania umowy – mówi prezes Spójni, Marek Kisio. – Nie zdał mieszkania, a właściciel lokalu obciążył klub za straty materialne (około 500 złotych – przyp. red.), jakie tam zostały poczynione oraz za horrendalnie wysokie zużycie energii cieplnej. Winę za straty Jakub zrzucił na swojego współlokatora, innego koszykarza Spójni, który jednak mieszkał z nim bardzo krótko.

Do pierwszej rozmowy między zawodnikiem a prezesem w sprawie uregulowania roszczeń z obu stron miało dojść w połowie lipca 2010 roku. Dłoniak jednak na umówionym spotkaniu się nie pojawił. Później klub wystosował do niego pismo w sprawie uregulowania należności, na które zainteresowany odpowiedział. Tyle, że do klubu dotarły dwa różne pisma, w których podane były różne sumy. – Chyba Jakub sam się trochę w tym pogubił – mówi dalej Kisio. – Wysłaliśmy mu naszą propozycję spłaty należności. Teraz ruch należy do niego.

Władze Spójni nie chcą zaakceptować również roszczeń Dłoniaka związanych z korzystaniem z usług lekarzy pozaklubowych w czasie jego rehabilitacji. – Po pierwsze u nas jest lekarz w klubie, do którego Dłoniak mógł się zgłosić. On wybrał jednak dobrowolnie innego specjalistę. Oczywiście jego usługi Spójnia również mogła pokryć, ale należało w odpowiednim czasie zwrócić się z prośbą do zarządu klubu, czego sam gracz nie uczynił – dodaje sternik Spójni. – Może ja czasami zbyt emocjonalnie podchodzę do tej sprawy, zwłaszcza, że bardzo lubię Jakuba.

Zdjęcia

  • Jakub Dłoniak (z piłką) spiera się ze swoim byłym klubem, Spójnią Stargard, o pieniądze

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać