Spójnia Stargard zagra u siebie z SKK Siedlce
Dużo łatwiejsze zadanie stoi przed zespołem trenera Tadeusza Aleksandrowicza. Spójnia jest cały czas w pierwszej ósemce i by się tam utrzymać potrzebuje zwycięstwa.
Rywale mają cień szansy
Spójnia zagra dzisiaj na swoim terenie z SKK Siedlce. Po wysokim zwycięstwie w sobotę w Lublinie zawodnicy stargardzkiego zespołu są pełni wiary w kolejne wygrane. Tym razem rywalem też jest zespół, który może jeszcze myśleć o awansie do play off. Jedenasty SKK traci do ósmej Spójni trzy punkty. Nasi zawodnicy mogą dzisiaj wybić z głowy swoim przeciwnikom marzenia o czołowej ósemce.
Stargardzianie będą też chcieli zrehabilitować się za porażkę w Siedlcach 55:62. W Spójni niemal na pewno znowu nie zagra Marcin Stokłosa, który dochodzi do formy po chorobie. Ze stargardzkiego klubu dochodzą głosy, że podstawowy rozgrywający mógłby już dziś wybiec na boisko, ale bardziej potrzebny będzie w sobotę w meczu derbowym w Szczecinie i dlatego z SKK raczej nie wystąpi.
Spotkanie Spójnia – SKK dzisiaj o godzinie 18 w stargardzkiej hali OSiR przy ulicy Pierwszej Brygady.
Nie gonią na łeb na szyję
AZS jest w gorszej sytuacji. Do końca sezonu pozostało siedem kolejek i porażki w dwóch następnych meczach (z Rosą i w sobotę w derbach ze Spójnią) przekreślą szansę na dostanie się do play off.
– Naszym celem od początku sezonu nie było dostanie się do play off, ale spokojne utrzymanie się w I lidze – mówi Zbigniew Majcherek, trener AZS Szczecin. – Pierwsza ósemka nam ucieka, ale nie będziemy jej gonić na łeb na szyję. Trzeba twardo stąpać po ziemi. Jeżeli nie play off, to walczymy o jak najlepsze miejsce w play out, by być w nich drużyną rozstawioną. Najważniejsze, byśmy w marcu i kwietniu byli zdrowi. Wtedy myślę, że uda nam się spokojnie utrzymać w I lidze.
Na mecz z Rosą nie będzie jeszcze gotów Stanisław Prus, który naciągnął mięsień 10 dni temu. Z kolei stłuczenie mięśnia Krzysztofa Mielczarka nie powinno stanąć na przeszkodzie jego występowi przeciwko Rosie.
W Radomiu asystentem pierwszego trenera jest Marek Łukomski, wychowanek SKK Szczecin, który jeszcze w sezonie 2008/2009 grał dla AZS.
– Zawsze miło jest wrócić do hali Szczecińskiego Domu Sportu, czy do samego Szczecina – mówi Łukomski, który z większością zawodników AZS grał w jednej drużynie. – Zadzwonię do nich dopiero przed samym meczem. Albo tuż po nim, żeby nie było, że wyciągam od nich tajne informacje – śmieje się Łukomski. – I tak wiemy sporo i zagramy w środę o zwycięstwo na ich parkiecie.



























Kontakt:
Tylko zwycięstwo
Napewno zwyciężymy.Zapraszam wszystkich na mecz, bo doping jest potrzebny do odniesienia zwycięstwa.