Spójnia Stargard - AZS Szczecin 80:72. Nasi koszykarze lepsi w derbach regionu
Oba nasze zespoły, AZS Radex i Spójnia, zmierzyły się ze sobą wczoraj – w ostatnim dniu turnieju. Ponieważ wcześniej ich rywalami były występujące w ekstraklasie drużyny Kotwicy Kołobrzeg i AZS Koszalin, to spodziewano się, że szczecińsko – stargardzki pojedynek będzie meczem tylko o trzecie miejsce.
Kibice Spójni uratowali honor
Jednak w sobotę AZS niespodziewanie ograł Kotwicę, która dzień wcześniej rozbiła Spójnię aż 83:48. W tej sytuacji AZS grał ze Spójnią o przynajmniej drugą lokatę. Natomiast stargardzianie chcieli zakończyć zawody przynajmniej z jedną wygraną.
Pojedynek miał też dodatkowy smaczek: był sprawdzianem przed inauguracją sezonu I ligi. Tak się złożyło, że już w pierwszej kolejce Spójnia zmierzy się z AZS. Wczorajszy zwycięzca zyskiwał więc małą przewagę psychologiczną.
Derby regionu szczecińskiego nie były wielkim widowiskiem. Początkowo toczyły się w spokojnej atmosferze. Jednak w miarę upływu czasu koszykarze obu zespołów jakby przypomnieli sobie, że grają z lokalnym rywalem, z którym mecze zawsze dostarczają wielu emocji.
Atmosfera walki na parkiecie udzieliła się także kibicom. Fani AZS stworzyli minisektor i zagrzewali szczecinian. Kibice Spójni nie chcieli być gorsi – skrzyknęli się w dziewięciu i honor uratowali.
Pacocha na ławce
Początek spotkania należał do Spójni, która prowadziła 5:0. Po rzucie Michała Dudka za trzy punkty AZS wyrównał, a po punktach Macieja Sudowskiego (jemu zapisano samobójcze trafienie jednego z koszykarzy Spójni) wygrywał 15:9.
Na początku drugiej kwarty goście szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie 18:17. To była kwarta Marcina Stokłosy, który zdobył w niej aż 15 punktów. Od stanu 21:22 Spójnia rzuciła aż 14 punktów z rzędu i było 21:36.
To był przełomowy moment spotkania. Wprawdzie passę Spójni przełamał Dudek, jednak po akcji 2 + 1 Rafała Kulikowskiego było 40:25 dla stargardzian.
Spójnia zaczęła mecz bez Wiktora Grudzińskiego, lecz w końcu podstawowy środkowy Spójni pojawił się na parkiecie. I znacznie pomógł swoim kolegom: po jego rzucie za trzy punkty goście prowadzili 55:34. Stało się jasne, że wygrają.
– Łukasz Pacocha! – zaczęli skandować kibice AZS. Jednak czołowy obecnie koszykarz AZS, były zawodnik Spójni, przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych. Trener Zbigniew Majcherek specjalnie nie wpuścił go na starcie ze Spójnią, z którą szczecinianie zmierzą się na inaugurację ligowego sezonu.
– Łukasz na parkiet! – nadal krzyczeli fani, ale Majcherek pozostał niewzruszony.
Autor: Krzysztof Dziedzic



























Kontakt: