drukuj

Ścieżka rowerowa Stargard - Żarowo. Odcięli ich od głównej drogi

– Tak nas urządzili, że z działki można wyjechać jedynie na ścieżkę rowerową – mówi Eugeniusz Majcher.

Przy okazji budowy ścieżki rowerowej na trasie Stargard-Żarowo nie zrobiono zjazdów z drogi do wszystkich okolicznych działek. Teraz ludzie muszą samochodami jeździć po ścieżce.

Właściciele kilku działek przy trasie Stargard-Żarowo nie pozostawiają suchej nitki na urzędnikach, którzy zajmowali się budową ścieżki rowerowej.

– Jak to możliwe, że niektórym zrobiono zjazdy z drogi, a innym nie – pytają. – To znaczy, że są mieszkańcy lepsi i gorsi? Ścieżkę rowerową wytyczono wzdłuż drogi, między jezdnią a działkami. Kto nie ma zjazdu, ten musi jechać autem po ścieżce rowerowej, jadąc do najbliższego zjazdu z drogi.

– To są działki budowlane, ludzie chcą tu dojechać autem, a nie mogą – mówi Eugeniusz Majcher, syn właściciela jednej z działek.

Jak opowiadają mieszkańcy, policja już niejeden raz interweniowała, kiedy oni jechali po ścieżce rowerowej. – Tylko – którędy mamy jechać? – pytają mieszkańcy. –

Wcześniej była tu polna droga i nią podjeżdżaliśmy do działek. Na tej drodze zrobili ścieżkę i my straciliśmy dojazd. W innych miejscach zrobili zjazdy, po kilka obok siebie, a tutaj nie.

Eugeniusz Majcher opowiada jak przyjechali tam pracownicy stargardzkiego starostwa, które było inwestorem budowy ścieżki rowerowej.

– Mówili, że możemy dojechać od drugiej strony – mówi pan Eugeniusz. – Sami wsiedli do auta i pojechali tamtędy. Po chwili zawrócili, bo nie dało się jechać po bagnistym terenie. Dyrektor zarządu dróg powiatowych przyznaje, że problem jest, ale mówi, że nie przez działania urzędników.

– Zgodnie z ustawą, w przypadku przebudowy drogi należy dostosować istniejące zjazdy do nowych warunków – wyjaśnia Ryszard Hadryś, dyrektor ZDP. – Tam gdzie nie było zjazdów, nowe nie były wykonywane. Teraz to właściciele działek powinni je zrobić. Spotkamy się z wójtem gminy Stargard i porozmawiamy o tej sytuacji. Może wspólnie uda się ustalić zadania, które doprowadzą do uruchomienia dróg gminnych w tej okolicy, którymi będzie można dojechać na te działki.

Zdjęcia

  • – Tak nas urządzili, że z działki można wyjechać jedynie na ścieżkę rowerową – mówi Eugeniusz Majcher.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
amigo
amigo czw., 2011-09-08 17:03

Zjazdy były tylko nie zostały

Zjazdy były tylko nie zostały wykonane. Tłumaczenia dyrektora ZDP, że wjazd na posesje można mieć z drugiej strony jest śmieszne. Niech spróbuje przejechać rowerem przez polną drużkę. Uzasadnieniem dyrektora takiej decyzji były koszta "nie będziemy budować wjazdów do każdej nieruchomości, ponieważ byłyby to zbyt wysokie koszta, właściciele sami sobie wybudują". Kolejnym niedociągnięciem jest nie poinformowanie właścicieli posesji o budowie ścieżki, która przechodzi przed ich własnością. Człowiek przyjeżdża po 2 miesiącach z zagranicy, a tu się dowiaduję że nie ma wjazdu na posesje, a dyrektor Hadryś ustala ci wjazd przez bagna.
TAK TO JEST JAK BUDUJE SIĘ NA SZYBKIEGO, BY ZDAĆ BUDOWĘ PRZED WYBORAMI SAMORZĄDOWYMI.

f790
f790 sob., 2011-09-10 23:14

nic dodac nic ujac

p. Hadryś w odpowiedzi na pytanie dziennikarza o w/w wjazdy stwierdził, że żadne nowe zjazdy nie zostały wybudowane... co jest oczywiście totalną nieprawdą. Przed budową ścieżki były dwa teraz jest ich kilkanaście. Czy naprawdę trzeba to komentować? Czy ta sprawa będzie się ciągnąć w nieskończoność? To tak jakby zbudowali fosę wokół czyjejś własności i zapomnieli o moście zwodzonym... robią co chcą. Mam nadzieję że ta sprawa będzie miała pozytywne zakończenie dla właścicieli posesji...