Promocja. Zgniłe cytryny za złotóweczkę
Nasza Czytelniczka zaalarmowała "Głos”, że w sklepie Netto przy ul. Wyszyńskiego w Stargardzie sprzedawane są spleśniałe owoce.
– W Netto była promocja cytryn, za kilogramową siatkę trzeba było zapłacić tylki złotówkę – mówi Czytelniczka (dane do wiadomości red.). – Ale co z tego, skoro te cytryny były w połowie zgniłe! Niektóre były całe zielone, spleśniałe. Jak można sprzedawać ludziom zepsute cytrusy? Za darmo bym ich nie wzięła!
Sprawdziliśmy ten sygnał i rzeczywiście, cytryny w siatkach były wyraźnie nadgniłe. Po naszej interwencji w środowy wieczór w stargardzkich Nettach przeprowadzona była kontrola.
– Cytryny są w promocji nie dlatego, że są zepsute, czy nieświeże, ale zostały przecenione ze względu na skazę, ciemne plamki na skórce – wyjaśnia Sławomir Nitek, rzecznik prasowy Netto. – Kierownictwo sklepu sprawdziło sygnał z "Głosu”. Rzeczywiście, trafiły się cytryny, które nie nadawały się do sprzedaży. Zostały natychmiast usunięte. To było niedopatrzenie. Dołożymy wszelkich starań, by takie sytuacje się nie powtarzały.


























Kontakt:
Za darmo bym ich nie wzial...
Za darmo bym ich nie wzial... Ale chociaz, tania amunicja na niektorych ludzi :P
Ludzie i tak wezmą nie ma co
Ludzie i tak wezmą nie ma co się oszukiwać.
Ludzie i tak wezmą nie ma co
Ludzie i tak wezmą nie ma co się oszukiwać.
Netto przy Wyszyńskiego to
Netto przy Wyszyńskiego to sklep w którym można za nieduże pieniądze kupić zasuszone kwiatki doniczkowe, nieświeże owoce, przeterminowane produkty to norma w tym sklepie, A sklep BERTI wykończyli. Mam pytanie co robi sanepid ( A teraz świńska grypa w Polsce jest ) czemu ich nie kontrolują. Toż to można wyeliminować takie niedbalstwo wystarczy tylko chcieć.
Piszesz
tak, jakby Netto ponosiło odpowiedzialność za zamknięcie "Berti".
O ile pamięć mnie nie myli decyzja o zamknięciu Bertiego była decyzją kierownictwa firmy. Nadpsute owoce i przeterminowane produkty zdarzają się niestety także i w innych sklepach. W słynnym sklepie mięsnym słynnej firmy także bywa, że sprzedadzą starą wędlinę lub nie pierwszej świeżości mięsko. Mają tam taki specyficzny zwyczaj, że produkty wrzucają szybciutko do woreczka a ty kliencie potem otwieraj sobie ten woreczek i oglądaj co ci dali...
Nikt nie zmusza klienta do kupowania nadpsutych owoców a terminy ważności produktów są na opakowaniu. A skąd pewność, że emeryt z malutka emeryturą nie kupiłby tych cytryn ? Zawsze przecież można coś wybrać.... A tak trafią po prostu do śmietnika. Nie jestem tak do końca pewien, że jest to najwłaściwsze rozwiązanie.
Jakieby nie były. Nie powinny
Jakieby nie były. Nie powinny być gotowe do sprzedania!