Problem z żebrakami pod stargardzkim sklepem
Za każdym razem, kiedy podjeżdżam na parking jednego ze stargardzkich marketów samochód otacza kilka osób. Mężczyźni są pod wpływem alkoholu, proszą by kupić im coś do jedzenia, lub aby dać im jakieś drobne pieniądze na produkty do spożycia.
Raz zaufałem jednemu gdy prosił mnie o jedzenie, ale okazało się zupełnie inaczej. Zatrzymałem się na uboczu kilkanaście metrów od głównego wejścia, długo nie musiałem czekać jak mężczyzna wyszedł a w jednorazówce prześwitywała baryłeczka taniego wina. Wysiadłem z samochodu złapałem go za rękę, mężczyzna był strasznie zaskoczony tłumacząc że to dla kolegi. Poprosiłem go aby więcej nie podchodził do mnie i żaden z jego kolegów.
Problem z żebrakami czy osobami które wyłudzają od nas pieniądze jest wszędzie. Nękają każdego mieszkańca jak i ludzi którzy są przejazdem. Zrozumiałe jet to, że z powodu bezrobocia ludzie nie mają na chleb czy inne produkty a gdzie jeszcze zapłacić za media. W tym przypadku nie trudno rozróżnić potrzebującego na alkohol, a potrzebującego na chleb. Nie każdy ma chęć pomóc nawet kilkoma drobnymi co bardzo przeszkadza, gdy żebracy zaczepiają przed wejściem do marketu.
Oczywiście jesteśmy bezradni na tego typu nękanie ponieważ władze nie robią nic w tym kierunku by zmienić takie zachowania naciągaczy. Ochrona marketów także nie daje sobie rady gdyż po interwencji problem powraca.




























Kontakt:
Prawda !!
Jest to problem. Co na to straż miejska ?? Nic!
TAKA POLSKA WŁAŚNIE
I co w tym dziwnego? W każdym kraju są żebracy i nikt nie nasyła na nich policji i itp. W polsce nie ma dla nich żadnej pomocy, nikt sie nimi nieprzejmuje.
Do Anny
A co ma do tego Straż Miejska lub Policja?? przecież to jest prywatny obiekt ochraniany przez firmę ochroniarską, są na sklepie, tylko co, boją się wyjść ?
Słodka naiwności... ty
Słodka naiwności... ty naprawdę pomyślałeś że on za to bułkę kupi a nie bełta? LOL
Oni nie żebrzą o jedzenie
ci ludzie zbierają na alkohol i każdy o tym wie.
Raz dałem kobiecie co prosiła , ze potrzebuje na bilet ..... za rogiem poszła do sklepu i kupiła nalewkę....
Z tego co zauważyłem to zbierają ci co mieszkają w Domu Alberta. Nie dość , że podatki nasze idą na utrzymanie tego domu to jeszcze żebrzą a na alkohol.....
Pozostawię to bez komentarza.............
Nie żebraja za chlebem
Piją nalewki ich sprawa. Ja im nie daję ani grosza - wolę sam wypic. Jednak gdy są zbyt nachalni to potrafie szarpnąc i dac kopa w dupę.
To menelele jak powiedział mój mały szwagier,
to, że stoją i zaczepjają ludzi to pikuś. To gdzie załatwiają swoje potrzeby wygrywa wszystko! Jestem pracownikiem jednego ze sklepów mieszczącego się w tym miejscu i codziennie widze ile zanieczyszczeń jest na tyłch tego budynku od strony działek, jak nie pełno kałuż to zasrany klinkier i kostka brukowa. Straż miejska tylko przejeżdża i nic nie robi nawet ich nie pouczy. Takie to moje zdanie.
Ale co ma zrobić SM? To teren
Ale co ma zrobić SM? To teren prywatny... prosi się żeby takiego wziąźć na stronę i morde porządnie obić. Więcej by się nie pojawił ale nie wolno, żyjemy w państwie prawa... Ja tam mam na tych żuli magiczne słowo które zawsze działa ;) Ale żeby im kase dawać jak mówią że na jedzenie to by mi w życiu do głowy nie przyszło, trzeba się z choinki urwać żeby dać się na to nabrać...
Rozwiązanie
Nie dawać im kasy. I zmienić ochronę skoro nie daje sobie rady. Przecież to prywatny teren, a oni mają go chronić, więc niech chronią. Biorą za to niezłe pieniądze. Ale lepiej pokleić głupa na sklepie, złapać babcię, która podjada bułkę, a po co się użerać z menelami.
Z jednym się nie zgodzę
ludzie prywatny czy nie prywatny teren to moim zdaniem chowanie głowy w piach. Komuna dawno się skończyła i państwowych firm praktycznie nie ma. Prywatne firmy też płacą podatki dzięki którym utrzymywana jest SM i Policja więc nie tu jest pies pogrzebany.......
nie zgadzam się z namanem
Sklep ma ochronę, która nic nie robi. Po co angażować patrole policji lub SM jeśli to ochrona powinna zareagować na problem. Łatwiej jednak ponarzekać, i wyjeżdżać z tekstami o podatkach. Zdaje się, że policjantom i strażnikom, wojsku, strażakom też skarbówka zabiera podatek od pensji. Więc tekst o płatnikach podatków jest cienki. Ochroniarz ma płacone za ochronę a nie za płakanie w słuchawkę na 997 lub 986. No chyba, że te młode byki robią tam za manekiny , to wtedy inna sprawa.