Pogoń Szczecin - Sandecja Nowy Sącz 1:1. Mariusz Kuras i jego bliskie osoby
Co można napisać na temat postawy zespołu? Najważniejszą zmianą jest to, że zawodnicy w 70 minucie nie oddychają rękawami, jak miało to miejsce za trenera Stolarczyka. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że najbardziej udanym transferem Pogoni w przerwie zimowej, było pozyskanie trenera od przygotowania fizycznego. Dzięki temu, piłkarze mają siły walczyć przez całe 90 minut i co najważniejsze, (tu zasługa trenera Płatka) chce im się walczyć.
Spotkanie z Sandecją, drużyną która jeszcze niedawno walczyła o awans, to kolejny mecz z serii "teraz zwycięstwo". Faktycznie, do Szczecina przyjechał rywal nie grający nic nadzwyczajnego. Spoglądając na całe spotkanie, dało się zaobserwować przewagę Portowców, to też zaryzykuję stwierdzenie, że przyjechała Sandecja, która grała słabą piłkę. Pierwsza połowa, to dominacja Pogoni, która nie potrafiła jednak zachować zimnej głowy pod bramką rywali. Mało brakowało, a zemściłoby się to, pod koniec pierwszej połowy, kiedy to Fabiniak wybronił sam na sam, z napastnikiem Sandecji, który jak na polskiego napastnika przystało, przymierzył, wycelował i uderzył prosto przed siebie, prosto w bramkarza.
Druga połowa była lepszym widowskiem. Wpływ na to miała stracona przez Sandecję bramka. Prawie 2000 widzów, obserwowało więcej podbramkowych akcji. W 75 minucie Dariusz Gawęcki najpierw zdobył (niesłusznie wg mnie bramkę), by trzy minuty później wylecieć z boiska za drugą żółtą kartkę. Co do kontrowersji przy bramce, z jednej strony na powtórkach można przypuszczać że bramki nie było. Z drugiej strony, piłkarz wybijający piłkę z bramki, zbytnio nie protestował...
Pogoń nie potrafiła wykorzystać gry w przewadze. Grała zbyt nerwowo i zbyt po Polsku.
Taktyka długa piła na skrzydło i wrzutka, rzadko kiedy przynosi spodziewany efekt, zwłaszcza jeśli do końca spotkania pozostało niewiele czasu.
Na konferencji prasowej doszło do ciekawej wymiany zdań. Poproszony o komentarz w sprawie kontrowersyjnej bramki Mariusz Kuras - trener Sandecji, stwierdził, że nie widział sytuacji w telewizji więc nie może się wypowiedzieć. Po chwili na zarzut o nieudolnym sędziowaniu odpowiedział, że Sandecji nie uznano zdobytej bramki (sędzia gwizdnął spalonego).
Dziennikarz: - Skąd trener wie, że bramka powinna zostać uznana, przecież nie oglądał Pan jeszcze powtórek w telewizji.
Mariusz Kuras - Powiedziała mi bliska osoba...
Szkoda, że na stadion im. Floriana Krygiera, przychodzi coraz mniej "bliskich osób". Wpływ na frekwencję miała z pewnością transmisja telewizyjna, ale nie oszukujmy się. Póki nie będzie wyników, trybuny będą puste. Taka już mentalność.
Kolejny mecz w Ząbkach z Dolcanem, który "niespodziewanie" pokonał Flotę Świnoujście 1:0.



























Kontakt:
Jaki Bogusław
Nie wiem jak użytkownik ptaszek antoni ogladał mecz i wypowiedzi po nich ale chyba coś mu nie wyszło, ponieważ Bogusław Baniak nie jest trenerem Sandecji, proponuje żeby nie umieszczać więcej artykułów tego użytkownika bo nie wie o czym i o kim pisze.
Pozdrawiam.
Bardzo przepraszam za
Bardzo przepraszam za pomyłkę. Nie wiem dlaczego pomyliły mi się te osoby. Może dlatego, że oboje kiedyś trenowali Pogoń. Jeszcze raz sorry.