Pogoń Szczecin - Kolejarz Stróże 3:0. Niech wynik nas nie zmyli
Zwycięstwo wydaje się efektowne. Ale to tylko złudzenie. Kolejarz Stróże to nie jest silny zespół (z całym szacunkiem do trenera Motyki), jednak nawet na tle tego rywala, Pogoń nie pokazała niczego wielkiego.
W dzisiejszym meczu zwróciłem uwagę na jedną rzecz. Ile razy nasi zawodnicy wymienią minimum trzy podania w jednej akcji, na połowie rywala. I jakie wnioski? Dramatyczne!
Po raz pierwszy ta "sztuka" udała się naszemu zespołowi dopiero w 14 minucie. W pierwszej połowie Portowcy tylko cztery razy potrafili celnie wymienić między sobą (trzy) podania. W drugiej już sześć. Podchodząc statystycznie do sprawy jaki wniosek? Podopieczni trenera Stolarczyka nie potrafią składnie konstruować akcji. No bo jak to wytłumaczyć, że nasi zawodnicy co 9 minut skonstruują podwaliny pod akcję ofensywną!?
Coraz gorzej dzieje się wokół naszego klubu. Kibice, którzy w (nie)sile 500 osób pojawili się na stadionie, zachowywali się jakby oglądali cyrk a nie mecz piłkarski. Szyderstwa i wulgaryzmy pod adresem swoich zawodników były nieodłącznym elementem "dopingu" podczas dzisiejszego spotkania. W odwecie piłkarze nie podeszli do kibiców podziękować... No właśnie za co? Przecież nie za doping. Oj, szykuje nam się konflikt...
Co jeszcze można napisać na temat gry? Na przykład to, że daliśmy się złapać kilkanaście razy na spalonym. Po 11 razie przestałem liczyć. Raz tak się zdarzyło, że na spalonym złapano czterech naszych zawodników. (Widocznie się zagapili).
Kibice wywiesili szyderczy transparent o treści "Piłkarzyki - po co wy gracie jak wy ambicji nie macie". No nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ Robert Mandrysz udowodnił że ambicję ma. Ciężko się z tym nie zgodzić, skoro zawodnik łapie żółtą kartką 10 sekund (słownie dziesięć) po wejściu na boisku. To jakiś rekord? Nie chcę być tutaj złośliwy tylko pod adresem tego zawodnika. Nie o to chodzi. To jest po prostu przykład tego, że po prostu w głowach naszych zawodników jest coś nie tak.
Osłodą meczu była bramka Gwazego, który dostał piłkę, minął czterech obrońców, uderzył na bramkę i po chwili... prezentował efektowne salta. Mam nadzieję, że dzięki tej akcji zawodnik ten przełamie się i wniesie wiele pożytecznego do gry.
Na koniec jedno zdanie do wszystkich trenerów, którzy przyjadą jeszcze w tym sezonie na Twardowskiego. Nie rozśmieszajcie mnie stwierdzeniami w stylu, "ciężko gra się w Szczecinie to trudny teren". Na czym ma ta trudność polegać? Z reguły mowa o kibicach którzy są dwunastym zawodnikiem. Dzisiaj było ich 500. Na następnym meczu może być jeszcze mniej. Można rzec że w tej chwili to teren neutralny.



























Kontakt:
Jak to się dzieje, że
Jak to się dzieje, że siatkarze są naszą dumą a piłkarze wstydem? Gorsze predyspozycje czy jak? Mając dziecko będę miał obawy posyłając go do gry w kopaną.
dobra relacja
Chce dodać, by Stolar przestał chrzanić, że prawdziwi kibice zawsze powinni dopingować swoją drużynę. To kapitalizm panie trenerze. Trudno, żeby przedsiębiorca żądał, by lud rzucił się na towar marnej jakości. Kilka lat temu na Lecha tech chodziło po tysiąc osób, można sprawdzić. Teraz w poznaniu jest inny towar, mimo że to Amika:), więc i ludzi więcej