Paweł Korzeniowski: W Szczecinie rozpoczęła się moja kariera
- Niewielu kibiców będzie mogło pana dopingować.
- Szkoda, ale niestety taki jest ten obiekt. Podczas mistrzostw świata w Barcelonie, pływaliśmy na basenie, który został wybudowany w miejscu boiska do koszykówki. Z tego względu widzów zawody oglądało około 10 tysięcy kibiców.
- Miał pan okazję pływać już na szczecińskim basenie?
- Rok temu byłem w Szczecinie na mistrzostwach Polski.
- Może pan coś o nim powiedzieć? Czy należy on do "szybkich" basenów?
- Wyniki były bardzo wartościowe. Nie byłem wtedy w szczytowej formie a osiągałem dobre rezultaty. Miejmy nadzieję, że teraz będzie jeszcze lepiej.
- Mistrzostwa w Polsce. A czy mistrzostwa różniące się od pozostałych?
- Będzie to pierwsza taka impreza w historii. Byłem na wielu mistrzostwach, ale zawsze chciałem by te zawody odbyły się w Polsce, teraz jest taka okazja.
- W pływaniu ostatnio pojawia się problem z motywacją u zawodników. Jak to wygląda u pana? Zapału starczy na długo?
- Każdy zawodnik ma chwile słabości. Motywacji mi nie brakuje. Przede mną kolejne igrzyska olimpijskie dopiero później będę się zastanawiał co robić. Moje myśli nie wybiegają poza Londyn.
- Jest pan pewnie zmęczony pytaniami o cele i medale. A ja spytam, czego pan sobie nie życzy?
- Żeby nie spadły mi okularki i nie rozwiązały się slipki.
- Jak się panu kojarzy Szczecin?
- Kojarzy się dobrze, bo zdobyłem w tym mieście swój pierwszy medal mistrzostw Polski do lat 14. Od tego czasu rozpoczęła się moja kariera.


























Kontakt: