Ogrzewalnia Caritasu. Mogą tu być tylko nocą
Bezdomna, nietrzeźwa kobieta została wczoraj rano wygoniona z terenu dworca kolejowego. Wezwana straż miejska nie miała gdzie ją zabrać. – Poszła na miasto, a co by było, gdyby sto metrów od dworca zamarzła? – pytają ochroniarze z dworca. – Straż miejska nie podjęła interwencji mówiąc, że nie jest pijana i nie potrzebuje pomocy. A ona jeszcze przy sobie miała denaturat, była mokra od moczu.
Komendant straży miejskiej podkreśla, że na terenie dworca władna do podejmowania decyzji i działań jest straż ochrony kolei.
– Nie podjęliśmy interwencji, bo ta pani nie była w odrażającym stanie – mówi Wiesław Dubij, komendant Straży Miejskiej w Stargardzie. – Ochroniarz kazał jej się wynosić z dworca. Problemem jest to, że nie jest uregulowana sprawa, gdzie mają się podziać bezdomni w dzień. Nie ma takiego miejsca. Ogrzewalnia czynna jest dopiero od godziny 19.
– To prawda – przyznaje Agnieszka Hołubowska, dyrektor Centrum Socjalnego Caritas. – Pomieszczenie jest, tylko kto by się miał tymi ludźmi opiekować? By ogrzewalnia była czynna całą dobę, miasto musiałoby zatrudnić dodatkowo dwie osoby.
Do ogrzewalni trafiają osoby pijane, nieraz agresywne, często zawszone. Zdarzają się też chorzy psychicznie, czy nietrzymający moczu i kału. Mało kto chce wśród nich pracować.
– Gdy przychodzą pijani, czekają u nas na otwarcie ogrzewalni – mówi Agnieszka Hołubowska. – Przekraczamy wszelkie regulaminy i normy. Jak możemy, tak sobie radzimy.
Ochrona dworca zapewnia, że w czasie mrozów też stosuje taryfę ulgową.
– Jak bezdomni na poczekalni są trzeźwi, przymykamy na nich oko – mówią. – Nie można tam jednak pić, żebrać, palić papierosów. Ostatnio koło grzejnika siedział bezdomny oblepiony kałem. Podróżnym to przeszkadza.
Pracownice opieki społecznej z policjantami i strażnikami miejskimi w czasie mrozów dwa razy w tygodniu sprawdzają miejsca, w których przebywają bezdomni.
– Na dworcu powiesiliśmy plakat z informacjami – mówi Danuta Bojarska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stargardzie. – Ale ludzie często nie dają sobie pomóc. Zdrowie i życie mniej się liczy niż to, żeby się napić.


























Kontakt:
Czyli to ochrona wyrzuciła
Czyli to ochrona wyrzuciła tą osobę z dworca. Nie napisano tu, że bezdomny może odmówić przyjęcia pomocy, a wtedy nic nie można zrobić.
???
Mój komentarz na ten temat się nie ukazał... prawda w oczy kole :)
Warto było ?
Kilka pytań ,jak to zwykle bywa w tym kraju ,czysto retorycznych w nawiązaniu do stwierdzenia w tekście artykułu o "nie uregulowaniu sprawy gdzie bezdomni mają podziać się w dzień".No jak to gdzie ? A od czego jest Caritas w tym mieście ? I tu pierwsze pytanie , warto było oddawać te dwie wille dla Caritasu ?Nawiasem mówiąc na jakich warunkach i kto to zrobił ? Warto było je remontować(remont jeszcze trwa) za bez mała 700 tysięcy? Łatwo sięga się do kasy miasta(może za łatwo ? ) wspominając o zatrudnieniu przez miasto i na jego koszt(czytaj nas wszystkich) ,dodatkowo jeszcze dwie osoby ,proponuję zwrócić się do któregoś z zakonów ,napewno przepełnieni miłością bliżniego ,podejmą się tego zadania ochoczo i gratis ?A na co idzie dotacja z UM Stargard ,o ile dobrze pamiętam 400 zł na osobę , dla Caritasu ? Nie lepiej było te budynki oddać dla MOPS-u ,który te zadania wykonał by lepiej i za niższe pieniądze ? Przede wszystkim MOPS jest transparentny finansowo i łatwy do skontrolowania.W przeciwieństwie do Caritasu.A tak mamy dwa pięknie ,za duże miejskie pieniądze wyremontowane obiekty ,i problem jak wyżej "co zrobić z bezdomnymi w dzień "?Tylko do kogo te pytania ?
Prince, masz 100% racji.
Prince, masz 100% racji.