Ocalić od zapomnienia 2 - Amfiteatr
Mamy w szufladach zdjęcia przedstawiające obiekty lub wydarzenia tak oczywiste, że trudno byłoby umieścić je w konkursie. Wymyślić pytanie, które nie byłoby banalne.
Hasło Krzysztofa Żyto: "Ocalić od zapomnienia" nie zmusza do zadawania pytań. Zachęca do dzielenia się wspomnieniami zatrzymanymi w kadrze, opowieściami z lat minionych.
Czasem zdjęcie broni się samo, a widoczne na nim szczegóły mówią więcej niż mogłoby się wydawać.
Są w Stargardzie obiekty, które bezpowrotnie znikają z krajobrazu naszego miasta (kino "Dar"). Są takie, które diametralnie zmieniają swój wygląd (już niedługo rynek). Są też takie, dla których czas "zatrzymał się".
Jednym z nich jest nasz amfiteatr. Mimo upływu lat (powstał przecież pod koniec lat siedemdziesiątych) doczekał się jedynie zmian kosmetycznych. Zdjęcie, które chciałbym Państwu pokazać zostało zrobione w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Od tamtego czasu zniknęły deski na scenie. Drewniane ławeczki zamienione zostały na plastikowe. Reszta... dość podobna :-)
Umieściłem już kiedyś pod hasłem "Ocalić od zapomnienia" zdjęcie ulicy Buczka, dlatego obecne ma numer 2. Zachęcam wszystkich do kontynuacji tego swoistego suplementu do Konkursu. Nie martwcie się, że zdjęcia, które posiadacie są podobne do siebie, lub tych już opublikowanych. Czasem minimalna zmiana kąta fotografowania ujawnia ciekawe dla innych szczegóły, zmienia klimat miejsca, nadaje mu nowy charakter. Tak jest przecież z dziesiątkami przedwojennych niemieckich fotografii naszego miasta. Wydają się przedstawiać to samo, a jednak...
Pozdrawiam
APO.
__________________________________________________________________________
MM Stargard - Ulica Buczka w Stargardzie. Ocalić od zapomnienia...
























Kontakt:
bardzo dobry pomysł :-)
Popieram pomysł APO i zaraz szukam starych fotek amfiteatru :-)
:-)
i zaraz zamieszczę
Bardzo się cieszę na dodatkowe zdjęcia amfiteatru
@krzysztof żyto:Może gdy dołączy reszta eMeM-kowiczów powstanie cykl fotografii obiektów charakterystycznych dla naszego miasta, rozpoznawalnych przez wszystkich w... nie znanych szerszej publiczności ujęciach a przez to bardzo interesujących. Gorąco zachęcam wszystkich! Pozdrawiam.
Nie pamiętam tego a już
Nie pamiętam tego a już miałem prawie 10 lat. Fajny pomysł. I zdjęcie jakiego nie znałem.
Tylko politycy przed komisją śledczą
@tomeh:pamiętają co robili 20 lat temu w piątek między 18:15 a 18:45 :-)
amfiteatr sprzed lat
zanim "zeskanuję" moje fotki amfiteatru odsyłam do konkursu nr 53: http://www.mmstargard.pl/artykul/maly-konkurs-o-stargardzie-53-rozpoznaj... Tam parę fotek okolic amfiteatru jeszcze przed jego zbudowaniem.
Z tego co słyszałem to przed zbudowaniem amfiteatru
okoliczne drzewa były siedliskiem wron. Było ich podobno tak dużo, że efekt nocnego zapalenia zapałki powodujący zerwanie się do lotu całej chmary, wzbudzał większe dreszcze niż "Ptaki" Hitchcocka.
Czy amfitaetr powstal w leju po bombie??
ktos wie lub slyszal???
Raczej nie
@sulo:musiałaby być to BARDZO wielka bomba :-)
Amfiteatr...
@sulo:....powstał w dawnej fosie. Nie wiem skąd ta bujda o leju po bombie...
Bagienko
Przy wjeździe obok schodów prowadzących do Kościoła było kiedyś bagienko lub ładnie nazywając teren baaaardzo podmokły.Biegałam tamtędy na religię do salek (schodami bez poręczy,później pojawiły się drewniane baardzo nietrwałe) i ile to mrożących krew w żyłach opowieści na ten temat krążyło?!!! A w zimie po śniegu zjeżdżaliśmy ... na tornistrach! tak tak TORNISTRY (jeszcze w latach 80-tych) służyły do przechowywania i transportowania materiałów szkolnych...z lub bez śniegu w środku :),bo zaraz po religii pędziliśmy do szkoły na lekcje.
Kiedyś
w ubiegłym roku zamieściłem na MM-ce plan stareńkiego Stargardu - wyraźnie na nim widać, że amfiteatr powstał w miejscu dawnej fosy.
Nauka religii oczywiście odbywała się w salkach na tyłach plebanii kościoła i to w godzinach popołudniowych. A tornistry były doskonałym przyrządem do zjeżdżania po śniegu z górki. Ich wzmocniona tekturą konstrukcja i tak zresztą - przy takim zjeżdżaniu - wytrzymywała najwyżej dwie zimy. Prawdziwe zimy - takie jak obecna.
Jeszcze jedno - chyba nikt nie wspomniał o tym, że bardzo dużo pracy w powstanie amfiteatru włożyli sami mieszkańcy a członkowie PZPR w szczególności. Otóż spędzano ich na tak zwane czyny społeczne, wręczano narzędzia i ........
Amfiteatr..
Cała sprawa z Amfiteatrem zaczęła się od zasypania oczka wodnego opodal willi rodziny Karow czyli MDK.Naturalną siłą żeczy było że to nie dla poprawy wizerunku otoczenia parku powstało to jeziorko po prostu wody podskórne i gruntowe od zawsze spływały z tego ogromnego terenu do Kanału Młyńskiego.Ale pod koniec lat sześćdziesiątych jakaś tęga głowa z Miejskiej Rady Narodowej lub jeszcze wyżej postanowiła zmienić prawa fizyki. Więc zasypano i zplantowano cały ten teren.Pamiętam charakterystycznyne dzwięki jakie wydawał ten spychacz gąsięnnicowy nazywany potocznie Staliniec.Mniejwięcej w tym samym czasie wyprostowano Kanał Młyński przedtem było to szerokie zakole sięgające w głąb ulicy Młynskiej szerokim łukiem do Bramy Portowej.Pamiętam wielkie hałdy ziemi mułu jakie powstały po pogłębieniu.Te ogromne ilości urobku okoliczni mieszkańcy sami rozwieźli na swoje ogródki i poletka przydomowe.I tak po uszcelnieniu wszelkich odpływów teren wokół Amfiteatru zamienił się mokradła i żeczywiście można było nakręcic film Ptaki II. A co do straszenia tysięcy ptaków to były wtedy zapałki zwane Sztormówki( grubsza drewienko i elementu zapłonowego więcej )siarka żeczywiście paliła sie długo tak że wystrzelona z procy lub z innego miotającego urządzenia a mielismy wiele pomysłów docierała powyżej konarów drzew. Co dalej ?można się domyśleć, takiej ilości odchodów ptasich nie dało rady wyczyścić od ręki.Ale efekt był.Na poczatku lat 70' wycięto wszystkie drzewa i powstała ostra skarpa i zimą mieliśmy prawdziwy stok narciarski.W dół była frajda ale z powrotem?Trwało to aż do momentu kiedy wybraliśmy się z naszym prof. od fizyki na narty.Narty pobraliśmy z Rady Zakładowej przy ZNTK chodziłem do tej szkoły.Nim dotarliśmy już było nam ciepło,ale wizja śmigania,slalomu,wyskoków i ogólny wicher w uszach dodawał wigoru.No i jak powiada prawo Murpchiego jak coś się ma złego przydażyć to się wydaży! Padło na zapalniczkę naszego fizyka .Ronson ( prezent od żony ) na gaz podkreślam gaz,dominowały benzynowe.I w poszukiwaniu tego cholernego Ronsona spędziliśmy resztę dnia, i następnego i następnego.Nie pamietęm który z nas ją znalazł tak gdzieś na poczatku wiosny ale efekt był!Na świadectwie w pozycji Fizyka miałem niesamowicie wysoką ocenę w stosunku do innych.I jak tylko jestem w Amfiteatrze zawsze pamiętam te narty drewniane wyższe odemnie i to kopanie szufelkami w sniegu!! A reszta co do Amfiteatru to żeczywiście wiele czasu na Czynach Społecznych a to ze szkoły a to z ZMSu ale jakoś nie pamiętam abym miał odciski z tego powodu ani nikt z moich kolegów .Ps. po drodze z miasta do wtedy parku był Bar Pod Wisielcem to akurat pamiętam dla czego ten bar się tak nazywał.
I właśnie dlatego wspomnienia
@emesky:tamtych "szarych czasów" są dużo ciekawsze niż dzisiejsze gry komputerowe. Real to nie tylko sklep :-) Dzisiejsza młodzież też ma bujną wyobraźnię! Tylko korzystać. Zachęcam! :-) Będzie co opisywać na eMeM-ce za 10 lat!