drukuj
(Nie)Mały konkurs o Stargardzie 143. Co to za miejsce?
Utworzono: 13-11-2010, godz. 17.25, Ostatnia aktualizacja: 14-11-2010, godz. 11.46
Kategorie:
Tagi:
Przedstawia ono wnętrze jakiegoś lokalu. W tle są regały z książkami, widać stoliki i krzesła.
Bardzo charakterystyczne (przynajmniej dla mnie) są kwietniki.
Pytanie brzmi:
- Co to za miejsce, gdzie się znajdowało?
Nie mam wątpliwości, że emesky, czy Krzysztof odgadną, ale niech młodsi popytają rodziców czy dziadków.
Miłej zabawy!


























Kontakt:
:>
Biblioteka/czytelnia SP6 ?
Młodsi Internauci mogą też
zajrzeć do literatury... nie podam szczegółów ;-)
Bardzo liczę na to, co zawsze najbardziej mnie fascynuje, czyli opowieści tych, którzy pamiętają klimat czasów i może jakieś anegdoty związane z obecnym konkursem. To byłoby bardzo ciekawe.
Pozdrawiam.
wygląda na
bibliotekę lub czytelnię
czy to Biblioteka przy OSIR,
czy to Biblioteka przy OSIR, dziś GENT
to jest.....
fotka zrobiona na POSTiW....
Rzeczywiście, zdjęcie wykonano....
...na pływalni Powiatowego Ośrodka Sportu Turystyki i Wypoczynku w Stargardzie.
Przedstawia fragment biblioteki i kawiarni "Rusałka".
W tamtych latach, mieszkałem bardzo blisko pływalni bo na ulicy Obrońców Westerplatte. Bardzo często tam przebywałem i pamiętam, że kiedyś dostałem straszną burę od ówczesnego kierownika obiektu Pana Tymaszuka za zrzucenie kwiatka z widocznego, charakterystycznego kwietnika.
Kiedy po latach przypomniałem mu to zdarzenie, serdecznie się uśmialiśmy.
A w ogóle oczami wyobraźni widzę pływaków z tamtych lat:
braci Wojtakajtisów, śp. Halinę Paradowską, śp. Annę Duczyńską-Daszykowską, Barbarę Krajewską, Kazimierza Marcinkiewicza, Zofię Wędzinę oraz ich wielkiego trenera Kurta Zombka.
To były wielkie osoby rozsławiające Stargard w tamtych latach w kraju i za granicą.
jak widzę to..
nie tylko w jednym zakładzie pracowaliśmy ale jeszcze osoba pana Tymaszuka nas łączy.Jak wymyśliliśmy sobie w 1979 roku ,tak na Jesień klub płetwonurków Barakuda prowadziliśmy zajęcia na basenie,zostawialiśmy sobie zawsze 15 minut na piłkę wodną.Jest to dziś oceniam bardzo agresywna zabawa polega na przejęciu piłki od przeciwnika ( za wszelką cenę ! ) i umieszczeniu jej w bramce( tzw, spłuczki woda w tych miejscach się przelewa itd..).Niby banalne ale woda stawia wiele wyzwań.W czasie jednych zajęć zdobytą piłkę energicznym ruchem posłałem ją w kierunku bramki moim zdaniem to był najlepszy kierunek jaki mogłem wykonać.Ale to tylko moje zdanie .Praw fizyki się nie zmieni ale można z nimi walczyć ,ale nie tym razem .Piłka wylądowała w jak to mówią piłkarze "okienku"akurat było to okno dość pokaźne i " każdy głupi by trafił"więc i ja trafiłem.Górne okienko!!! Stary układ szyb,od strony kortów .. Rumor straszny,wszystkie panie z obsługi Pan Kierownik na miejscu...Masakra! prowizoryczne zabezpieczenie otworu (cały materac) taki do fikołków na WF się przydał,następny dzień wstawianie przez całą naszą ekipę tejże szyby na kit szklarski!Finał: zakaz gry w piłkę wodną aż do Końca Świata!!Nie trwało to jednak długo .....