(Nie)Mały konkurs o Stargardzie 129. Kim jest pan w okularach?
Z tego, co wiem, to piaszczysta plaża powstała nad jeziorem znacznie później. Potwierdzają te fotki z lat 40-tych i 50-tych. Ludzie odpoczywają na trawie. Kocyk, dobre towarzystwo, a do tego napoje chłodzące (zobaczcie kultową butelkę na sprężyste zamknięcie, którą otwierało się z rozmachem uderzeniem kciukiem). Pieska także zabierało się nad jezioro, a dziś zabrania tego uchwalony regulamin kąpieliska.
Te fotografie przedstawiają ludzi z tamtych czasów - bardziej i mniej znanych. Jednak jednym zdjęciem chciałbym zainteresować czytelników szczególnie. Na fotografii zamieszczonej już drugi raz strzałką ze znakami zapytania zaznaczyłem pewnego pana w okularach.
To była znana postać Stargardu końca lat 40-tych. Przyjechał do nas z Poznania zaraz po wojnie i prowadził prywatną działalność gospodarczą. A gdy w końcu lat 40 tych zaczął się proces ograniczania prywatnej przedsiębiorczości przeszedł na etat zaopatrzeniowca sklepów spożywczych.
A na czym polegała jego prywatna działalność w latach 40-tych? Miał na ul. Armii Czerwonej ekskluzywny, jak na te czasy, sklep spożywczy. Jeszcze w latach 60- tych nazywano ten sklep od jego nazwiska. Nikt nie powiedział idę do sklepu nr….a tylko idę do sklepu po…..i tu padało nazwisko tego pana.
A więc pytanie konkursowe brzmi: jak nazywał się ten pan i gdzie dokładnie miał swój sklep?
Dodam jeszcze, że jego nazwisko już padało w dyskusjach w trakcie naszych konkursów o Stargardzie.
Życzę miłego oglądania i udzielenia dobrej odpowiedzi.























Kontakt:
Jeśli jest to sklep
"Po Hoffmanie" to może jest to ów pan Hoffman?
Brawo APO !!!
to jest słynny Hoffmann - dla mnie kiedyś jeden z nielicznych prywatnych przedsiębiorców Stargardu. A gdzie dokładnie był sklep u Hoffmana?
To dla mnie trochę
zbyt odległe czasy więc skorzystam z wiedzy wald13, który napisał kiedyś: "sklep na Armii Czerwonej, koło krokodyla naprzeciwko cukierni." Z pewnością wielu forumowiczów pamięta to miejsce. Może doczekamy się jakiejś ciekawej opowieści?
A co sie dzieje z Panem Hofmanem,zyje jeszcze??
memento mori.
oczywiście że to ten Gość
W sklepie Po Hoffmanie było wszystko co potrzeba a zwłaszcza Pliszki.Kupowałem to jako ekstra bonus .Pasowały do napoju Mandarynka to było coś lepszego od Lemoniady i standardowej Oranżady..A kto pamięta smak oranżady w proszku i spożywanej maczanym palcem w torebce?..... A moda w tym czasie obłęd mam kilka fotek z tego okresu masakra!!
Takie fotografie to perełki,
Takie fotografie to perełki, fajnie że ktoś takie posiada
u Hoffmana :-)
okazał sie, że nie było większych problemów z rozpoznaniem pana Hoffmana. Pan Hofman pochodził z Poznania. Założył sklep spożywczy na ówczesnej ul. Armii Czerwonej obok sklepu Krokodyl ( mozaika jest do dziś na ul Środkowej). Sklep miał swój styl, a jego legenda przetrwała dużo więcej niż sam okres jego działalności. W końcu lat 40-tych władze zaczęły nieprzychylnie patrzeć na prywatna działalność gospodarczą i pan Hoffman zlikwidować swój sklep. Do emerytury pracował w spółdzielni Społem jako zaopatrzeniowiec sklepów spożywczych. Potem wyjechal do Poznania. Wobec tego, że urodził sie prawdopodbnie w 1900(10) to już nie żyje. Została legenda człowieka, a przede wszystkim porządnego sklepu, którym dawał przykład jak należy handlować.
Dzień Świstaka?
?