drukuj

Mordobicie przy stargardzkim cmentarzu

Kategorie: Tagi:
Właścicielka dwóch kiosków stara się o zgodę na krótki postój samochodów z towarem na zatoce autobusowej. Uważa że to może rozwiązać konflikt między kioskarzami.

Spór pomiędzy kioskarzami sprzedającymi kwiaty i znicze przed wejściem do nekropolii nabiera na sile. Wczoraj pobili się dwaj mężczyźni. Musiała interweniować policja.

Właściciele kiosków w pobliżu bramy głównej cmentarza przy ul. Kościuszki w Stargardzie przyznają, że nie darzą się wielką sympatią. Jedni drugich obarczają winą za taką sytuację. O ile jednak zwykle kończy się na słownych utarczkach, to wczoraj doszło do rękoczynów. O godz. 9 interweniowała tam policja, przyjechało też pogotowie ratunkowe.

– Między dwoma mężczyznami doszło do szarpaniny – mówi asp. Krzysztof Orzechowski ze stargardzkiej policji.

– Obaj stawili się później na komendzie i złożyli zawiadomienia o przestępstwie. Obie strony konfliktu mają inne wersje zdarzeń. Katarzyna Głąb-Korytowska mówi, że jej ojciec został zaatakowany przez męża właścicielki sąsiednich kiosków, kiedy zza płotu cmentarza chciał zrobić zdjęcia zaparkowanego na trawniku auta sąsiadów.

– Uderzył mojego ojca, który się przewrócił i potem był jeszcze kopany – mówi Katarzyna Głąb-Korytowska. – Ojciec był w szpitalu, ma złamaną nogę i miał głębokie szycie ucha. Właścicielka sąsiedniego kiosku mówi co innego.

– Ten człowiek nie pierwszy raz próbuje nam szkodzić, ciągle robi zdjęcia, nagrywa na kamerę – mówi właścicielka dwóch kiosków.

– Mój mąż powiedział mu, żeby nie robił zdjęć, a ten rzucił się na męża. Konflikt trwa już kilka lat. Jednym z powodów jest stawianie samochodów przed kioskami, gdzie jest zakaz. Auta przyjeżdżające do kiosku pani Katarzyny zatrzymują się przed bramą główną i na parkingu naprzeciw. Obok sąsiednich kiosków nie ma parkingu, jest zatoka autobusowa. Właścicielka tych kiosków chciałaby, żeby zarządca drogi zezwolił zatrzymywać się tam na kilka minut, by rozładować towar.

– Staramy się o taką zgodę, ale odpowiedzi nie ma – mówi kobieta. – Może gdyby zgoda była, to i ten konflikt by się zmniejszył. Nikt by nam wtedy nie robił ciągle zdjęć 

Zdjęcia

  • Właścicielka dwóch kiosków stara się o zgodę na krótki postój samochodów z towarem na zatoce autobusowej. Uważa że to może rozwiązać konflikt między kioskarzami.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Elżbieta.54
Elżbieta.54 śr., 2011-11-23 15:35

:(

A cóż  to za język, Panie Grzegorzu?!  W tytule takie słowa?   A ci państwo, bohaterowie tego artykułu stracili  klientkę, bo już nigdy nic u nich nie kupię.

Elżbieta
amigo
amigo śr., 2011-11-23 16:17

po drugiej stronie ulicy jest

po drugiej stronie ulicy jest parking :) A ta druga wersja to troche naciągana. Co to za świat że już zdjęć nie można robić.

yeti
yeti śr., 2011-11-23 18:50

Pan Grzegorz

jak widać , słychać i czuć  lubuje się w mordobiciach, sikającej krwi, połamanych kończynach, rozwalonych gębach, podbitych oczach, powykręcanych palcach i tym podobnych sprawach "kryminalnych". Nie ma to jak być dziennikarzem śledczym.....

Duże Zet
Duże Zet śr., 2011-11-23 18:50

też mnie razi taki język.

Wiem,że to ma brzmieć sensacyjnie i spowodować,żeby ludzie zainteresowali się artykułem,ale czasami to już przesada.

morghul
morghul czw., 2011-11-24 10:08

Jak pisałem, Fakt pełną gębą.

Jak pisałem, Fakt pełną gębą.