Monitoring miał być oczami miasta. Stargard jest ślepy
Skuteczność miejskiego monitoringu pozostawia wiele do życzenia. Kamery są zainstalowane w kilku rejonach Stargardu, ale niewiele jest z nich pożytku.
- Sprawcy wandalizmu są bezkarni, a te kamery to zwykły bubel - uważa Kristof, internauta Mojego Miasta Stargard.
To komentarz po tym, jak na Starym Mieście dwukrotnie zniszczono szyby nad średniowiecznym brukiem. Jedna z ośmiu kamer monitoringu miasta znajduje się na budynku przy ulicy Grodzkiej 8, obok miejsca gdzie to się stało. Choć swoim okiem patrzy na Rynek Staromiejski i okolice, dwukrotnie doszło tam do bezczelnego aktu wandalizmu. Szyby pancerne, pozwalające podziwiać dawny bruk na rynku, dwa razy nie oparły się atakom chuliganów. Do dziś nie ustalono kim są. Miejski monitoring nie pomógł. Jak informuje stargardzka policja, w obu przypadkach kamera na bloku przy ulicy Grodzkiej nic nie zarejestrowała.
- Nie nagrała pierwszego uszkodzenia szyby pancernej, bo w tym czasie była w innej pozycji - tłumaczy Krzysztof Orzechowski ze stargardzkiej komendy policji. - Rejestrowała inny obszar. Każda z kamer, które są w mieście, porusza się po ustalonych trasach w określonym czasie.
Taśm z nagraniem wandali drugi raz niszczących pancerną taflę na rynku też nie ma. Powód? Zawiódł miejski monitoring. Wtedy, jak informuje policja, był zepsuty panel sterowania. Kamery ponoć miały działać, ale nie rejestrowały obrazu. Nie było też możliwości sterowania nimi. Zabezpieczenie średniowiecznego bruku kosztowało około 40 tysięcy złotych. Po pierwszym zniszczeniu płyty, koszty naprawy pokrył ubezpieczyciel. Po drugim, miasto nie chciało więcej ryzykować. Po demontażu dwóch szyb z hartowanego szkła, zamontowało w ich miejsce żeliwne kraty. Takie zabezpieczenie tego miejsca kosztowało kolejnych ponad 7 tys. zł. Uchowała się tylko jedna szyba.
Stargardzki monitoring nie tylko w tych sytuacjach się nie sprawdził. W ogóle niezbyt dobrze się sprawował, co potwierdza policja. Wiele razy szwankowała ostrość obrazu, zanikały kolory, szczególnie nocą, kamery nie obracały się jak trzeba. Podczas obracania się po zaprogramowanej trasie zacinały się. Sam panel sterowania w komendzie też odmawiał posłuszeństwa.
To, co kamery widzą w mieście, obserwują policjanci na swoich monitorach. Obraz mogą wyostrzyć, zrobić jego zbliżenie by przyjrzeć się szczegółom obserwowanych osób bądź przedmiotów. Policjanci mówią, że tam gdzie kamery są, zanotowano spadek przestępstw i wykroczeń. Działają więc prewencyjnie. Przyłapują osoby pijące alkohol w miejscach publicznych czy załatwiające potrzeby fizjologiczne. To dzięki obrazowi z kamery kilka lat temu udało się zatrzymać sprawców napadu na stargardzkiego jubilera. To wydarzenie cały czas stawiane jest jako przykład sprawdzenia się monitoringu w Stargardzie. Ale takich przykładów nie ma wiele.
Monitoring zawodzi. Z tego to powodu miasto zaczęło jego modernizację. W tym roku przeznaczy na to 140 tysięcy złotych. Pierwszy etap ma się skończyć w tym miesiącu.
- Wymieniane są urządzenia w serwerowni na nowocześniejsze - mówi Stanisław Kazimierski z urzędu miejskiego w Stargardzie. - Po zakończeniu tej inwestycji zapis obrazu będzie lepszy. Łatwiejsze i skuteczniejsze będzie też manualne sterowanie kamerami.
W komendzie jest już nowy panel sterowania i dodatkowy monitor. Teraz policja może ręcznie sterować jedną kamerą i jednocześnie na drugim monitorze obserwować obraz nadawany przez pozostałe kamery. Wcześniej nie było to możliwe.
W tym roku taką samą centralą dysponować będzie także straż miejska. To ma sprawić, że miasto będzie pod ciągłą obserwacją stróżów prawa i system kamer ma być lepiej wykorzystywany. Ale żeby tak było, monitoring musi być porządniejszy niż obecnie.
W Stargardzie w różnych miejscach rozlokowano jak na razie osiem kamer. Są obrotowe. Umieszczone na budynkach lub słupach, kilka metrów nad ziemią. Docelowo ma ich być osiemnaście. Monitoring miasta kosztował do tej pory blisko 700 tysięcy złotych, w tym 400 tys. zł pochłonęło wyposażenie centrum nadzoru, które jest w stargardzkiej komendzie policji. Kamery od początku uruchomienia systemu monitoringu są u zbiegu ulic Wyszyńskiego i Barnima, przy placu Wolności, na skrzyżowaniu ulicy Piłsudskiego z Mickiewicza, Piłsudskiego z Reja i Piłsudskiego z Konopnickiej oraz u zbiegu ulic Kościuszki i Szczecińskiej. Kolejne zainstalowano później, na koronie widowni stargardzkiego amfiteatru oraz na wspomnianym budynku przy ulicy Grodzkiej. Ta kosztowała prawie 66 tys. zł.


























Kontakt:
I za ten bubel
pewnie także nikt nie poniesie odpowiedzialności. Zapytam więc : kto był autorem i kto opracowywał warunki techniczne zamówienia ? Czy była to osoba która miała choć małe pojęcie o prostej jak drut zależności między klasą kamery czy rejestratora a jakością nagrywanego obrazu ? Powyższy tekst świadczy o tym że nie. A może było tak, że miasto nie miało porządnych funduszy na monitoring z prawdziwego zdarzenia w związku z czym zdecydowano się na tanie rozwiązanie ? Jeśli tak to komuś widać zabrakło wiedzy i świadomości czym to grozi. Czym ? Patrz i czytaj wyżej. Dodatkowo prawdopodobnie jak zwykle jedynym kryterium wyboru ofert była najniższa cena a to akurat w tym przypadku powinno być ostatnim kryterium wyboru oferty. Polak mądry po szkodzie.......- jak zwykle.
Szkoda,że rzecznik policji
Szkoda,że rzecznik policji nie powiedział o tym,że oprócz tej całej lipy, nie ma komu oglądać obrazu z kamer. I nie mam tu na myśli zatrudniania stażysty czy tresowanego szympansa... Jeśli nie będzie kogoś doświadczonego i mądrego to następna kasa na modernizację też będzie wyrzucona w błoto. Będziemy mieli tym razem świetny monitoring ale efekty będą takie jak teraz - mizerne.
zgadzam się
@Duże Zet:Masz rację. zamiast wydawać kolejne tysiące na więcej kamer należałoby zatrudnić ludzi którzy w obowiązkach mieliby TYLKO nadzorowanie kamer a nie tysiące innych rzeczy.
...Przyłapują osoby pijące
...Przyłapują osoby pijące alkohol w miejscach publicznych czy załatwiające potrzeby fizjologiczne...
GDYBY TOALETY PUBLICZNE BYŁY CZYNNE 24H I NIE BYŁOBY ZAKAZU PICIA ALKOHOLU - MONITORING BYŁBY NIEPOTRZEBNY.
Dlaczego autor nie dowiedział się o rozdzielczości kamer ?
Dało by to obraz czytelnikom, że z kamer nie można nic zobaczyć
i co to znaczy "zapis obrazu będzie lepszy" ?
Artykuł super :)
Dzięki Wiola , odwaliłaś kawał dobrej roboty :) do tej pory jakoś nikt nie opisał co tak naprawdę piszczy w stargardzkim monitoringu. To , że lipa to wszyscy wiemy.
Mam nadzieję , że ktoś napisze jaka jest rozdzielczość tych kamer :) i w końcu będzie służył bezpieczeństwu a nie łapaniu sikaczy :)
.
no tak. nie ma komu tego oglądać, rozdzielczość mizerna...ciągle kłopoty ze sprzętem... jak widać, trochę brakuje, aby móc się chwalić świetnie działającym monitoringiem...
a teraz znów modernizacja za duże pieniądze, ale czy to coś da?
Żeby dużó nie gdybać - szczegóły zamówienia z 2006 roku.
Pod poniższymi linkami kryją się kryteria i szczegóły zam. publicznego na wykonanie monitoringu wizyjnego miasta z 2006 roku.
Ktoś za to naprawdę powinien odpowiedzieć, zamiast zrobić raz a porządnie, zrobiono bubel który teraz trzeba modernizować.
OGŁOSZENIE O ZAMÓWIENIU:
http://www.stargard.pl/files/zampub/zp18072006ogl.html
SPECYFIKACJA:
http://www.stargard.pl/files/zampub/zp18072006spec.pdf
ZAŁĄCZNIKI:
Spakowana paczka wewnątrz której znajduje się szczegółowy opis techniczny jakie kamery mają być zastosowane (Opis przedmiotu zamówienia -II.doc)
http://www.stargard.pl/files/zampub/zp18072006szal.zip
ROZSTRZYGNIĘCIE:
http://www.stargard.pl/files/zampub/zp17082006roz.html
Wybrano ofertę która opiewała na wartość: 397 608,92 zł (brutto )
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz do tego dojdzie koszt modernizacji, bo okazuje się, że monitoring nie spełnia swojej funkcji - tzn, widać, że nic nie widać