drukuj

Mój weekend: Czesuaf w Piwnicy TPS

Mariusz Jankowski, Towarzystwo Przyjaciół Stargardu

W tę sobotę o godz. 19, na naszej scenie pod ratuszem przy Rynku Staromiejskim, wystąpi znana poznańska formacja z nowym programem.

To czwarty już występ Czesuafa w Piwnicy Towarzystwa Przyjaciół Stargardu. Wszystkie dotychczasowe były świetne. Kabaret ma na koncie bardzo liczne prestiżowe nagrody. Często występuje w telewizji i radio. Celne teksty, zaskakujące pomysły i wysoka kultura sceniczna to cechy wyróżniające Czesuafa. Zapraszamy i zapewniamy dobrą zabawę. Bilety w cenie 25 zł normalne, 15 zł ulgowe można kupić w Centrum Informacji Turystycznej przy Rynku Staromiejskim 4 i – o ile się ostaną – przed występem. Jeszcze raz zapraszamy! Jak czytamy na internetowej stronie kabaretu, kabaret Czesuaf tworzy trzech mężczyzn łączących młodzieńczą, wręcz ułańską fantazję z niemałym doświadczeniem scenicznym zdobywanym od kilku lat podczas występów w całej Polsce. Czesuaf umiejętnie łączy humor społecznoobyczajowy ze sporą dawką absurdu. Ta mieszanka jest znakomicie przyjmowana przez widownię zarówno w małych, kameralnych salach, jak i podczas imprez firmowych oraz widowisk plenerowych. Potwierdzeniem wysokiego poziomu reprezentowanego przez Kabaret Czesuaf są liczne nagrody zdobywane na najważniejszych polskich przeglądach kabaretowych, między innymi II Nagrody na przeglądach Paka 2007 i 2009. Czesuaf przyjeżdża do Stargardu z bardzo świeżym programem, zatytułowanym „Program na żądanie". Będzie on grany na scenie zaledwie trzeci raz. Słyszałem właśnie w radiowej Trójce bardzo dobre recenzje twórczości Czesuafa. Myślę, że stargardzianie będą się jutro dobrze bawili. Więcej informacji o kabarecie, zdjęcia, skecze dostępne na stronie www.czesuaf.art.pl.

Mariusz Jankowski
Towarzystwo Przyjaciół Stargardu 

Zdjęcia

  • Mariusz Jankowski, Towarzystwo Przyjaciół Stargardu
redakcja
Autor:redakcjagg: GG5711284

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
CHRISGOLD
CHRISGOLD ndz., 2011-12-11 12:27

Czesuafa nie było, bo się rozchorował

Ale był Made in China, no i było rewelacyjnie. Przez prawie dwie godziny ubaw po pachy. Rzeczywiście godnie zastąpili Czesuafa.

Tylko nie sprawdził się gość z pierwszego rzędu, któremu zawdzwonił dośc głośno telefon, odebrał go i zaczął rozmowę jeszcze na sali, na swoim krześle, a skończył na szczęście już na zewnątrz. BURAK, BURAK, BURAK !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!