Los stargardzkich bezdomnych i meneli
Od następnego tygodnia pogoda ma się zmienić na gorszą ponieważ mają być przymrozki i śnieg. Ale są wśród nas ludzie którzy z własnego wyboru lub z przyczyn nagłych mieszkają na ulicy, działkach ogrodniczych w domkach letniskowych nieprzystosowanych do niskich temperatur. Wspomnę tu o tym, że co roku bezdomni zalegają dworce PKS i PKP a sam widok jest nieprzyjemny jak i zapach z powodu brudnej odzieży i nadużywania alkoholu.
Miałem przyjemność poznać osobę, która mieszka na działce od wielu lat. Jest to starsza kobieta która wyprowadziła się z domu gdyż jej mąż codziennie jest w stanie upojenia alkoholowego a mieszkanie przemieniło się w śmierdzącą spelunę. Kobieta opowiedziała swoją historię życia, stwierdziła że tu na działce mimo dużych utrudnień będzie miała spokój. Jedynie duże przymrozki dają się we znaki. Takich osób jak ona jest wiele ale ich losem nikt się nie interesuje. Jedynie w okresie zimowym policja interweniuje prosząc te osoby o opuszczeniu domków i zamieszkaniu w noclegowniach.
Czy można zmienić obecny stan położenia ludzi na marginesie? Myślę że tak i nie zależy to od wybranych ludzi kandydatów na stołek, lecz od nas samych.




























Kontakt:
Jak dla mnie na ten czas
Jak dla mnie na ten czas spora ilość meneli mogłaby wyzdychać.Ale reszcie należałoby podać rękę i...zmienić to cholerne prawo.które chroni oprawców a ofiary zostawia samym sobie.Pracuje w zawodzie.w którym na co dzień spotykam się z krzywdą ludzką i ofiarami przemocy.Dziadkowie przepisują wnuczkom mieszkania i...zostają dręczeni psychicznie i fizycznie przez obdarowanych-więc Ci wolą opuścić do niedawna swoje zacisze.Są też wręcz są wyrzucani z ich domów.A prawo nic na to.Co to za prawo.które chroni katów a ofiarom karze tułać się po świecie.Byłam w podobnej sytuacji,doradzono mi żebym udała się do domu samotnej matki(troje dzieci)a kat miał zostać w moim domu.Postawiłam na swoim,że nigdzie nie wyjdę,prędzej się pozabijamy a jeśli bym przeżyła to tak państwo polskie zaskarżyłabym do Strasburga,że promuje alkoholizm,brutalność i wrogość do rodziny jako instytucji państwowej.Ponoć rząd polski chwali się swoją polityką prorodzinną.Te osoby co mieszkają na działkach to ci,którym to zostało z rodziny i całego dobytku.
Tak było, jest i będzie
niestety, na tym padole rządzi pieniądz i nikt tego nie zmieni.
Spytam -
co miał na myśli autor pisząc, że zależy to od nas samych ? W jakiż to sposób przeciętny mieszkaniec miasta może wpłynąć na los tych ludzi ? Zaprosić cuchnącego menela na kolację ? A od czego są właśnie ci wybrani "na stołki" ? Od czego instytucje powołane do tak zwanej pomocy społecznej ? Rząd jest daleko od spraw lokalnych, zresztą cały czas słyszymy od jego przedstawicieli, że o lokalnych sprawach decydują samorządy. Kobieta mieszkająca na działce to jeden z nielicznych przypadków tego rodzaju i takim osobom należałoby pomóc. Tylko jak ja mam to uczynić ? A gdzie w tym wszystkim jest kościół ze swoim miłosierdziem i miłością bliźniego ? Jakoś nie słyszałem o przypadku, by organizował np. wydawanie ciepłych posiłków dla bezdomnych nie mówiąc już o innych formach pomocy. Kler martwi się tylko o siebie o o to, by wieża była ładnie oświetlona. A może by tak zrezygnować z tego durnego oświetlenia a przeznaczone na ten cel pieniądze spożytkować w bardziej konkretny sposób ?
yeti masz rację. Zawsze na
yeti masz rację. Zawsze na amerykańskich filmach bezdomni idą na ciepły posiłek pod kościół.
Nie żal mi tych lumpów i meneli
sami sobie zgotowali taki los. Zatruwają nam życie, przesiadując na naszych klatkach schodowych, ich odór na dworcach PKP i PKS, żebractwo. Na Lotnisku jest dwóch żebrzących -olewam ich. Mogli za młodu pracować i zarabiać na swoją emeryture. Za młodu mówili - " niech frajerzy pracują. Teraz "frajer" nie pomoże. Głupich nie sieją - oni się rodzą w łonach swoich niezbyt mądrych matek