drukuj

Kiedy brakuje pieniędzy na stargardzkie kluby

Grzegorz Drążek

Jakże inne nastroje panują w stargardzkich klubach Spójni i Błękitnych.

Ten pierwszy świetnie rozpoczął sezon w pierwszej lidze koszykarzy dając jasny sygnał, że chce liczyć się w walce o czołowe miejsca. Ten drugi zgubił formę z poprzedniego sezonu i jest tylko krok przed zespołami zagrożonymi degradacją z trzeciej ligi piłkarskiej. Dlaczego Stargard nie może mieć dwóch drużyn w popularnych dyscyplinach sportowych, które w dość wysokich ligach będą się liczyły? Zwykle jest tak, że jak wiedzie się Spójni, to słabo Błękitnym. A jak piłkarze grają dobrze, to koszykarze przeciętnie. Żeby to zmienić potrzebne są przede wszystkim większe pieniądze. Bez nich najwyżej jednemu zespołowi uda się poskładać wszystkie klocki i radować kibiców wynikami. Z dobrego początku Spójni należy się cieszyć, a potknięcia Błękitnych należy zrozumieć. W obecnej kondycji finansowej klubu piłkarskiego nie ma co marzyć o wielkich wzmocnieniach. A to oznacza, że albo potrzebna będzie masa szczęścia, która w połączeniu z wielką wolą walki zawodników zagwarantuje wysokie miejsce w klasyfikacji, albo zespół skazany będzie na grę najwyżej o miejsce w środku tabeli. Kibice muszą cierpliwie czekać na powrót szczęścia. Bo kasa klubu raczej się szybko nie zapełni.

Zdjęcia

  • Grzegorz Drążek

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać