drukuj

Kaufland, czyli jak nabijać klienta w butelkę

Kategorie: Tagi:
Kaufland, czyli jak nabijać klienta w butelkę

Kupując produkt w Kauflandzie, najpierw przeczytaj opis na produkcie, nie kieruj się opisem przy cenie.

Na przedstawionym zdjęciu widać jak Kaufland informuje kupujących, że produkt jest sokiem i to w dodatku bez dodatku cukru. Jednak jest to napój, a jak to napój, z dodatkiem cukru. Chyba każdy klient Kauflandu, kupując masło chciałby mieć pewność, że nie włożył do koszyka margaryny.

Zgłosiłem sprawę w centrali Kaufland (800 300 062), jednak po dzień dzisiejszy brak jest rezultatów. W konsekwencji złożyłem zawiadomienie do inspekcji handlowej (0-91 422-52-39).


 Tak się tutaj bloga pisze  
Tak się artykuł wrzuca

Tak się tutaj film dodaje

(Nie)Mały konkurs o Stargardzie

Wiadomości sportowe
Sprawdź co mają do powiedzenia

Zdjęcia

  • Kaufland, czyli jak nabijać klienta w butelkę
  • Kaufland, czyli jak nabijać klienta w butelkę
charger@vp.pl
amigo
Autor:amigo

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Ania
Ania ndz., 2012-01-22 17:17

niezła zmyłka

zawsze na froncie opakowania: jeśli nie ma napisu: sok 100%, to nie jest to sok, tylko napój albo nektar i zawiera cukier.
Jest to dobra zmyłka bo zazwyczaj zwraca się uwagę na cenę a z boku duże napisy ,tak jak widać pod produktem ................... Pysio sok bez cukru....... i dajemy się nabijać w butelkę

amigo
amigo pon., 2012-01-23 15:54

wystarczy napis sam sok,

@Ania:

wystarczy napis sam sok, ponieważ każdy sok jest 100%, jak również każdy sok jest bez dodatku cukru

amigo
amigo pon., 2012-01-23 15:55

wystarczy napis sam sok,

@Ania:

wystarczy napis sam sok, ponieważ każdy sok jest 100%, jak również każdy sok jest bez dodatku cukru

Michuss
Michuss ndz., 2012-01-22 15:59

Nie dość, że syf w sklepie to

Nie dość, że syf w sklepie to jeszcze kombinatorzy. :/

Aydin
Aydin ndz., 2012-01-22 23:51

Nadal szukam logiki w niektórych komentarzach.

@Michuss:

Ostatnio tak o to ciężko...
Łączysz ze sobą dwie niezwiązane sprawy. Jeśli jest syf w sklepie (jakoś nie zauważyłem tragedii, tylko raz) to wina pracowników naszej, stargardzkiej placówki. Jeśli chodzi o "kombinowanie" to jednak nie oni to robią. Chyba nie sądzisz, że na zapleczu naklejają te etykiety i zalewają butelki "sokiem"?

A do tematu.
Przestałem wnikać w podobne niuanse odkąd dowiedziałem się, jak śmieszne kary płacą producenci za podobne oszustwa. Swego czasu czytałem artykuł podpierający się badaniami jakichś instytucji (PIH czy coś innego) przeprowadzonych na wyrobach mięsnych i mlecznych. Wynikało z niego, że wiele produktów nie spełniało wymagań dotyczących jakości i składu z tym, co napisano na etykiecie. I tak w parówkach "drobiowych" były skórki wieprzowe, emulgatory i jakieś inne świństwa i niewielki tylko procent skórek indyczych. W jakimś produkcie W OGÓLE nie było tego składnika, jaki sugerowała etykieta (to było coś z mleczarskich). Lista była dłuuuuuga. A co w związku z tym? Producenci zapłacili kary rzędu 500zł za... "niezgodność informacji na etykiecie z zawartością opakowania". Wyszło na to, że jeśli po prostu zmienią etykietę na zawierającą prawdę to sprawy nie było. A ludzie, którzy dotąd byli oszukiwani, czasem przez wiele miesięcy czy lat dowiedzieli się, że ich "wykwintne parówki delikatesowe" są skrawkami odpadów poprodukcyjnych, które normalnie powinny iść na śmieci. No, ale skoro etykieta sugerowała ich "wykwintność" i niby najwyższą jakość, to dlatego zapewne cena była dwukrotnie wyższa niż inne.

Dodam jeszcze, że istnieje coś takiego jak kontrola jakości w zakładach i to tam powinni dostać po dupie za wypuszczenie czegoś takiego na rynek. Wszak już tam wiedzą doskonale, co kryje się pod płaszczykiem "wykwintności i delikatesów" oraz to, że etykieta nie zgadza się ze stanem faktycznym towaru. No chyba, że biorą kasę za podpisywanie nieprawdy, a więc z premedytacją fałszują wyniki własnej pracy. Jakby zapłacili setki tysięcy to skończyłby się proceder. Tylko niestety nasze prawo na to nie zezwala :(

Michuss
Michuss pon., 2012-01-23 10:26

Ja nie łączę jednego z

@Aydin:

Ja nie łączę jednego z drugim, po prostu drugie "dopełnia" pierwszego:)

Co do czystości - być może się coś ostatnio zmieniło. Ja, dopóki robiłem tam zakupy nieraz widziałem chyba niespotykany w innych tego typu sklepach bałagan. A co do kombinatorstwa - miałem na myśli głównie "mój" przypadek, po którym zrezygnowałem z robienia tam zakupów (zostałem potraktowany jak oszust, który chce wyłudzić nienależne mu 5 zł; po szczegóły zapraszam do jednego z moich artykułów, jest ich tylko trzy, łatwo będzie znaleźć). :)

Aydin
Aydin pon., 2012-01-23 11:10

Zrozumiałem, że kombinatorzy to odnośnie etykiet :)

@Michuss:

Przeczytałem Twój wcześniejszy przypadek. Faktem jest, że podobne "ukłony w stronę klienta" są tylko pustym sloganem, mającym w świadomości ludzi zaszczepić pozytywne skojarzenia. Oho, myślisz sobie po przeczytaniu takich zapowiedzi, tutaj dbają o klienta. A rzeczywistość bywa okrutna :)
Faktem jest również, że te i podobne slogany reklamowe są respektowane zwykle tylko na początku istnienia sklepu. Po pierwsze dlatego, że wówczas sklepy mają pełną obsługę, wszystko jest przygotowane na otwarcie a kasy obsadzone kasjerami w 100%. Do tego dochodzi to działanie psychologiczne: zapłacą kilku osobom za czas = wieść się rozniesie = darmowa reklama.
Z czasem sklepy zwalniają część pracowników a na pozostałych przerzucają dodatkowe obowiązki. I wtedy wychodzi dbałość o klienta i spełnianie obietnic.
Tylko w tym przypadku zbyt często winimy zwykłych pracowników, zapieprzających na śmieciowych umowach, a za mało kierownictwo firmy.

amigo
amigo pon., 2012-01-23 11:24

Mam identyczne spostrzeżenie,

@Michuss:

Mam identyczne spostrzeżenie, tylko ja nadal robię tam zakupy. Na tle innych sklepów bród i smród (zapraszam do mojego archiwum). A z tym kombinatorstwem w postaci nie wypłacenia 5 zł za stanie w kolejce, jest na to sposób. Gdy pani z obsługi przy Tobie dzwoni na kasy i pyta się jakiejś Zośki czy są kolejki i ta mówi że niema, a co w konsekwencji nie chcą Ci wypłacić tych 5 zł, wzywasz kierownika i informujesz go o problemie. Jeśli to nie pomoże, dzwonisz na nr 713770479 i przekazujesz im nazwisko kierownika stwarzającego problem. Gdybym odchodził z kwitkiem, to racja, można się poczuć jak oszust, który chciał wyłudzić 5zł, ale ja zawsze walczę o swoje.

Michuss
Michuss pon., 2012-01-23 14:26

Serdeczne dzięki za

@amigo:

Serdeczne dzięki za wskazówki:) Jednak wtedy powiedziałem sobie, że moja noga więcej w tym sklepie nie postanie i pieniądze wydaję już gdzie indziej. Bez najmniejszego nawet żalu. :)

naman
naman pon., 2012-01-23 00:41

Dobry artykuł :)

Ja zanim kupię towar czytam skład ! Nie dam się nabrać podrobionym opakowaniom czy cenom promocyjnym. Ostatnio miałem mały problem z obsługą w Media Expert. Przy przeglądaniu sprzętu gość z obsługi zwrócił mi uwagę , że co ja tam grzebię bo sprzęt się niczym nie różni. Ceny były od 150 zł do 200 zł w przybliżeniu. Jak powiedziałem , że sprzęt różni się nie tylko ceną to zaraz znalazł się inny sprzedawca i oboje zaczęli wciskać mi KITY !  Ci Panowie są do bani ! jeśli oni myślą że kupujący to idioci to się pomylili ! Staram się sprawdzać co kupuję i dobrze na tym wychodzę :)

Aydin
Aydin pon., 2012-01-23 11:15

To a'propos obsługi w sklepach dopiszę swój przypadek.

@naman:

Byłem w MediaMarkt po netbooka ASUS-a. Na półce stały obok siebie dwa IDENTYCZNE z wyglądu urządzenia z różnymi cenami. Na etykietach z ceną była skrócona specyfikacja obu modeli. Różniły się tylko wielkością pamięci RAM (1GB i 2GB) a cena 899 i 999zł. Miały też w związku z tym różne numery modelowe.
Zdecydowaliśmy się na droższy model kupiony na raty. Zaproszono nas do punktu ratalnego z dokumentami wystawionymi w punkcie obsługi MM, a w tym czasie towar miał być spakowany do wydania. Przy odbiorze sprawdziliśmy tylko, czy zgadza się model z umową i czy jest zasilacz itp. w pudełku. W domu po rozpakowaniu i włączeniu okazało się, że system pokazuje 1GB RAM! Czytam na opakowaniu - faktycznie 1GB!
Jak to możliwe, żeby sprzęt różnił się środkiem od tego co napisane na metce cenowej (przy identycznym numerze modelu). Co się okazało po kolejnej wizycie w MM z reklamacją?
Otóż: cena jest OK, a tylko błędnie wpisano, że nasz model ma 2GB RAM. Reszta wg sklepu jest w porządku.
Zadałem więc pytanie 6 (sześciu, bo zebrało się małe konsylium!) osobom w MM: czym więc różnią się te modele, jeśli nawet pamięć RAM jest taka sama? 5 osób nie wiedziało i nie dziwiła ich różnica w cenie przy IDENTYCZNYCH urządzeniach, teraz już nie tylko wizualnie, ale też jeśli chodzi o wyposażenie! Jedna osoba ("yntelygentniejsza") po głębszym zastanowieniu się stwierdziła, że różnią się numerem modelu (czyt. naklejką pod spodem). Z działu reklamacji zadzwonili na sklep i tam szybko zamieniono etykiety z opisem towaru. Poszedłem tam i już było na obu 1GB RAM, przy cenie nadal różniącej się o 100zł. Powiedziałem więc, że chcę wymiany modeli skoro niczym się nie różnią. Tylko że sklep, który ewidentnie zawinił nie miał wpływu na przedstawicielstwo banku (raty!). Tam nie chcieli już zmienić umowy kredytowej, bo już "poszła" do banku a jak rozwiążemy ją (przy dodatkowych opłatach) i będziemy chcieli zawrzeć nową, to już bank może nie wyrazić zgody. Sklep umył ręce, my musieliśmy dobrać towaru na minimum 100zł, żeby tylko dodać korektę na umowie kredytowej (możliwa tylko w górę).

I tak właśnie jest z tym czytaniem etykiet...

PS.
Netbooka kupowałem dla dziewczyny, bo ona nie zna się na sprzęcie a ja owszem. Gdyby poszła sama a ze mną tylko konsultowała to telefonicznie przez opisanie towarów i etykiet, to do dziś pewnie używałaby tego samego sprzętu po przepłaceniu o 100zł. Ciekawe ile osób jest w taki sposób oszukanych i nadal tego faktu nieświadomych... 

naman
naman pon., 2012-01-23 15:50

Dobre :)

@Aydin:

Aż się wierzyć nie chce co się w naszych sklepach dzieje !

Elżbieta.54
Elżbieta.54 pon., 2012-01-23 14:51

Trzeba być czujnym!

Przy kupowaniu artykułów spożywczych trzeba wykazać się ogromną czujnością i jeśli trzeba zaopatrzyć się we właściwe okulary. Otóż jest tak, że producent może nazwać swój wyrób "polędwica", nawet jeśli składa się toto ze skórek, okrawków, łoju i chrząstek. MUSI jednak napisać na opakowaniu z czego i w jakim procencie  wyrób  się składa - i wówczas przydają się okulary i umiejętność czytania. Jeśli są w sklepie dwie kiełbasy np. śląskie, jedna po 13 zł a druga po 32 zł, to nie należy nazywać producenta droższej złodziejem tylko poprosić ekspedientkę o przeczytanie składu obu wyrobów.  I wówczas okaże się dlaczego jest taka różnica w cenie. Po wielu kontrolach zniknęły ze sklepów "parówki cielęce" kiedy okazało się, że cielęciny jest w nich 1 %. Teraz są "parówki z cielęciną", zawartość taka sama ale jednak inaczej brzmi.
A co do tematu artykułu sok to sok, a pozostałe to napoje (być może owocowe).

Elżbieta
naman
naman pon., 2012-01-23 15:51

Kochana

@Elżbieta.54:

Ja nieraz się zastanawiam czy lupy nie zabierać na zakupy bo okulary nieraz nie pomagają :)

amigo
amigo pon., 2012-01-23 16:01

jakbyśmy tak wszystko

@naman:

jakbyśmy tak wszystko czytali, to najprostrze zakupy byśmy robili 2 godziny. Jesteśmy skazani na dobrą wolę producenta czy sprzedawcy, który nastawiony jest wyłącznie na zysk.

naman
naman pon., 2012-01-23 16:54

I tu się z Tobą zgodzę :) Ale

@amigo:

I tu się z Tobą zgodzę :) Ale ja daję sobie radę ponieważ staram się kupować znane i mi produkty .
Faktycznie czytam skład na opakowaniu i robię tak samo jak Stargusia , jak nie dowidzę to nie kupię.

Elżbieta.54
Elżbieta.54 pon., 2012-01-23 19:33

Człowiek ma wolną wolę i

@amigo:

Człowiek ma wolną wolę i możliwość wyboru. Jest to możliwe w sytuacji kiedy jest poinformowany. Informację uzyska jeśli przeczyta lub zapyta.  Wystarczy poinformować się raz, a później trzymać się wybranego towaru. Tylko od czasu do czasu sprawdzić czy się coś nie zmieniło.

Elżbieta
Elżbieta.54
Elżbieta.54 pon., 2012-01-23 19:35

Oj, tak ;)

@naman:

Czasami rzeczywiście przydała by się lupa :)

Elżbieta
Stargusia
Stargusia pon., 2012-01-23 16:31

A czym się różni laptop od

A czym się różni laptop od netebooka?!
Ja nauczyłam się czytać etykiety bo mój syn miał celiakie i tak mi zostało.Rzadko kiedy kupuję nowy produkt bo stary znam;strasznie się wkurzam jak dobra firma zostanie zlikwidowana a wraz z nią odchodzą produkty.Zawsze noszę okulary do czytania i jak są zbyt małe literki to odkładam produkt na miejsce niech mnie pocałują tam gdzie słońce nie dochodzi i już nie dam zarobić firmie.Jeśli ma się klienta w głębokim poważaniu to ja też mam tam firmę.Na mnie przeceny nie robią wrażenia a już zwłaszcza żywności chyba,że to cukier.Sprawa wyżywienia rodziny to mój priorytet i nie chcę nikogo zatruć(tylko raz miałam wpadkę parę lat temu na białej kiełbasie(i to po dwóch kęsach,na szczęście syn wypluł i nic mu nie było) ale myślę,że zatruło się wtedy mnóstwo rodzin)).

amigo
amigo pon., 2012-01-23 16:46

laptop - przenośny komputer,

@Stargusia:

laptop - przenośny komputer, netbook - przenośny komputer do internetu :) Na chłopski rozum, wyświetlacz poniżej 13 cali netbook, powyżej laptop.

amigo
amigo pon., 2012-01-23 16:59

Dziś rano dział zakupu

Dziś rano dział zakupu poprawił dane w systemie i market zmienił etykiety.

Z wyrazami szacunku,

Katarzyna Bockowska

Centrum Obslugi Klienta

Kaufland Polska Markety

naman
naman pon., 2012-01-23 17:13

WOW

@amigo:

To się porobiło :)

ala
ala pt., 2012-01-27 19:34

Wolny rynek !!

To skąd te tłumy w Kauflandzie. Bądźcie konsekwentni i róbcie tam zakupów - może będzie przyjemniej.

Alka