drukuj

Jakub Dłoniak: "Klub nie rozliczył się ze mną"

W Spójni Jakub Dłoniak nie pograł wiele. Przez kontuzję musiał cztery miesiące pauzować

Rozmowa z Jakubem Dłoniakiem, byłym już koszykarzem Spójni Stargard, który podpisał kontrakt z beniaminkiem ekstraklasy Zastalem Zielona Góra.

– Łatwo przyszła panu decyzja o przyjęciu propozycji Zastalu i rezygnacji z gry w Spójni?

– To nie była łatwa decyzja. Po sezonie zgłosił się Zastal, który zaproponował mi grę i miałem ofertę ze Spójni. W Stargardzie czułem się dobrze, miałem blisko do rodzinnego Gorzowa. Było jednak kilka kwestii, które przesądziły o tym, że wybrałem Zastal. Jedną z nich jest to, że klub z Zielonej Góry będzie grał w ekstraklasie, a przecież każdy chyba koszykarz chciałby w niej występować.

– A inna kwestia?

– Stargardzki klub nie rozliczył się ze mną. Zaległości sięgają trzech miesięcy. Jak przychodzi propozycja gry z innego klubu, do tego z wyższej ligi, a jednocześnie jest taka sytuacja, że klub, w którym się ostatnio grało zalega z wypłatami, to człowiek siłą rzeczy bardziej skłania się do oferty z nowego klubu, bo chce, żeby wszystko było w porządku.

– Wierzy pan, że zaległości wobec pana będą wypłacone?

– Mam nadzieję, że nie będę musiał biegać po sądach. Telefonuję do prezesa Spójni i ciągle słyszę obietnice, że wszystko będzie wypłacone. Podobno prezes Kisio wraca 25 lipca z urlopu, czekam więc na spotkanie i liczę, że stargardzki klub wywiąże się z obietnic wobec mnie.

– W Zastalu po raz pierwszy w karierze będzie miał pan szansę zagrać w ekstraklasie.

– Tak. To było moje marzenie, żeby zagrać w najwyższej lidze. Ciężko pracowałem, żeby to marzenie zrealizować, bo wcale nie jest łatwo wybić się z Gorzowa na tyle, żeby trafić do ekstraklasy koszykarzy. Grałem w kilku klubach w pierwszej lidze, a teraz dostanę szansę pokazać się w ekstraklasie i będę dalej mocno pracował, żeby tę szansę wykorzystać.

– Jak pana noga? Po złamaniu miał pan cztery miesiące przerwy. Wrócił pan wprawdzie do gry pod koniec sezonu, ale wtedy nie grał pan na pełnych obrotach.

– Po pierwszym spotkaniu, które rozegrałem po kontuzji, miałem trochę problemów z nogą. Coś tam jeszcze bolało, gdzieś nie wszystko grało tak, jak by się chciało. Teraz jednak jest już wszystko w najlepszym porządku. Mogę trenować i grać na pełnych obrotach.

– Nie da się jednak ukryć, że przez kontuzję stracił pan cały sezon i tak naprawdę nie miał pan szansy wykazać się w barwach Spójni.

– Tak niestety było i choć wróciłem pod koniec rozgrywek na parkiet, to nie miałem szans odrobić kilkumiesięcznych zaległości. Ogólnie tamten sezon był sportowo stracony. Trochę żałuję, że nie będę miał okazji w kolejnym sezonie pokazać w stargardzkim klubie na co naprawdę mnie stać. W Spójni jest fajna grupa zawodników i pewnie w nowym sezonie byłoby ciekawie w lidze.

– Pan jednak zagra w ekstraklasie, ale cele stawiane przed tym klubem nie będą chyba za wysokie.

– Mój nowy zespół jest beniaminkiem na najwyższym szczeblu rozgrywek i pewnie w pierwszym sezonie gry w ekstraklasie trzeba będzie mocno się napracować, żeby tam pozostać. Chcę w tym pomóc drużynie z Zielonej Góry.

– Kiedy zaczyna pan treningi ze swoim nowym klubem?

– Przygotowania do sezonu rozpoczynamy 9 sierpnia. Trochę potrenujemy w Zielonej Górze, ale czeka nas też wiele sparingów. Także poza granicami Polski.

Zdjęcia

  • W Spójni Jakub Dłoniak nie pograł wiele. Przez kontuzję musiał cztery miesiące pauzować

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Anonymous
Marek Kisio pon., 2010-07-26 22:47

Sprostowanie

Zgodnie z Ustawą Prawo Prasowe proszę o zamieszczenie w całości w najbliższym numerze Głosu Stargardzkiego sprostowania do rozmowy z Jakubem Dłoniakiem zamieszczonym w Głosie Stargardzkim w dniu 23.07.2010 r.

Szanowny Panie Redaktorze Grzegorzu Drążek.
Jest to kolejny przypadek, w którym zamieszcza Pan artykuł wysłuchując jednej strony. Dobry dziennikarz to rzetelny dziennikarz, który stara się dociec prawdy konfrontując obie strony. Wymaga tego etyka dziennikarska. W sezonie 2009/10, który zakończył się pod koniec marca Jakub Dłoniak grał, niestety ze względu na przykrą kontuzję, tylko do połowy listopada 2009 r. Mimo to klub wypłacał Jakubowi pełną kwotę kontraktową. Wszystkie transze do końca marca (wtedy skończył się sezon rozgrywkowy), zostały wypłacone (a nie były to małe kwoty). Za miesiąc kwiecień, który był miesiącem roztrenowania, zgodnie z kontraktem wynagrodzenie miało być płatne w połowie maja. Niestety, mimo iż Jakub miał kontrakt do końca maja, wyjechał on ze Stargardu w połowie miesiąca, nie przekazując mieszkania, które klub mu wynajmował. Z informacji, które do nas dotarły wiedzieliśmy, że rozpoczął treningi w Zielonej Górze, czego efektem był wyjazd z Zastalem na zagraniczny obóz na początku czerwca. Mieliśmy kontakt telefoniczny z Jakubem, który nie przyznawał się do tego, iż prowadzi rozmowy z klubem z Zielonej Góry. Twierdził, że cały czas rozważa grę w Spójni. Mając wiedzę, że jest to nie do końca prawda, po kolejnej rozmowie telefonicznej Jakub przyznał się o swoich zamiarach w nowym sezonie. Umówiliśmy się na przekazanie mieszkania (niestety jak się okazało w nie najlepszym stanie – wymagało remontu i napraw) i rozliczenie w dniu 05 lipca. Postanowiłem wyjechać na urlop z opóźnieniem (od 2 lipca byłem na urlopie), aby móc załatwić wszelkie sprawy z Jakubem. Mimo, że cały dzień przebywałem wraz z v-ce prezesami Tadeuszem Gutowskim i Ireneuszem Purwinieckim w klubie, nie doczekaliśmy się Jakuba i nie dostaliśmy od niego żadnej informacji telefonicznej. W dniu dzisiejszym, po moim powrocie z urlopu, ponownie umówiliśmy się z Jakubem, bo naszym celem jako zarządu, jest rzetelne wywiązywanie się z naszych obowiązków. Ale klub nie jest instytucją charytatywną i pewne obowiązki oraz odpowiedzialność, spoczywają również na zawodniku. Poprzez ciężką pracę wielu ludzi pracujących w klubie, staramy się odbudować nasz klub, jego wiarygodność i obraz, który niestety w poprzednim okresie nie był zbyt dobry.
Panie redaktorze, Pan pewnie wie osobiście, więcej i lepiej niż ja, skąd między innymi wynikały niektóre problemy w klubie. Nigdy Pan o nich nie napisał. Myślę, że do tego niezbyt ciekawego okresu w historii naszego klubu nie warto wracać. Warto za to wspólnie pracować dla dobra stargardzkiej koszykówki i radości wiernych kibiców Spójni.
Z poważaniem
Marek Kisio /-/
(Prezes KS Spójnia)

niecierpekk
niecierpekk wt., 2010-07-27 10:46

Sprawy dobrze nie znam, bo i

Sprawy dobrze nie znam, bo i znać nie mogę. Ale dobrze o Panu świadczy pisząc o tym na mmstargard. Cieszy, że zagladaja tu także ludzie na "stanowiskach" Pozdrawiam