drukuj

Ireneusz Purwiniecki: Małymi krokami do przodu

Ireneusz Purwiniecki kilka lat temu był trenerem pierwszego zespołu Spójni, a teraz trenuje jego rezerwy

Rozmowa z Ireneusz Purwinieckim, wiceprezesem Klubu Sportowego Spójnia, trenerem juniorów starszych tego klubu i zespołu rywalizującego w III lidze.

– W mijającym roku pierwszy zespół Spójni najpierw w sezonie 2009/2010 awansował do play off pierwszej ligi, a w pierwszej części sezonu 2010/2011 plasuje się na dziewiątym miejscu. To dobre wyniki?

– Porównując się do takich ośrodków jak Koszalin czy Zielona Góra kibice Spójni, zawodnicy
i my trenerzy, działacze aspiracje mamy duże i chciałoby się, żeby sukcesy pierwszego zespołu były jak największe. Ale pamiętajmy, że budując klub od nowa nie da się wszystkiego osiągnąć szybko. Poprzedni sezon to miejsce w play off pierwszej ligi, co jak na beniaminka było dobrym osiągnięciem. Spójnia nie grała na tym szczeblu rozgrywek kilka lat i trzeba było od nowa nauczyć się, jak tam się poruszać. W nowym sezonie mieliśmy zawirowania, była seria porażek i nastąpiła zmiana trenera. Ale teraz wszystko jest na dobrych torach, są wygrane i jesteśmy coraz wyżej w tabeli.

– Co trzeba zrobić, żeby Spójnia była jeszcze mocniejsza i żeby zapukała wreszcie do drzwi ekstraklasy?

– Są dwie metody budowania zespołu, który ma osiągnąć większe cele. Można w jednym sezonie wymienić niemal cały skład i grać o awans lub opierać się na tym samym trzonie zespołu sezon po sezonie i dokonywać mniejszych zmian w składzie by zbudować silną ekipę. My idziemy właśnie tą metodą. Taką szedł też Zastal Zielona Góra, który kilka lat próbował awansować do ekstraklasy i teraz w niej gra.

– O co zagra w nowym roku pierwszoligowa Spójnia?

– Celem najważniejszym będzie dla nas znalezienie się po rundzie zasadniczej w czołowej ósemce. Polski Związek Koszykówki wprowadził takie zasady rozgrywek, że zespół z dziewiątego miejsca po dwóch porażkach w play out zostaje zdegradowany do drugiej ligi. To nie jest dobry system rozgrywek, zespoły które całą rundę zasadniczą grały nieźle, ale zajęły dziewiąte czy dziesiąte miejsce i nie awansowały do play off, nie są później chronione. Noga im się potknie i są klasę niżej. Musimy więc w pierwszej kolejności uniknąć takiej sytuacji, że będziemy musieli grać w play out.

– A jak Spójnia będzie już w czołowej ósemce i awansuje do play off to co wtedy?

– Nie będzie takiej sytuacji, że my nie będziemy grać o zwycięstwa. W każdym spotkaniu zespół będzie o nie walczył. A jak będzie wygrywał w play off to powalczy o ekstraklasę. Awans można wywalczyć nie tylko z pierwszego czy drugiego miejsca po rundzie zasadniczej, ale także z innych miejsc w ósemce.

– Mijający rok to sukces młodzieżowej koszykówki Spójni.

– Na pewno, wicemistrzostwo kraju juniorów nie zdobywa się co roku. Chłopcy z rocznika 1992, których trenuję teraz jako juniorów starszych, osiągnęli w tym roku wielki sukces. Ale naszym sukcesem jest też to, że po zakończeniu wieku juniora zespół pozostał i trenuje dalej. Chcemy by ci koszykarze w tym sezonie powalczyli co najmniej o półfinał mistrzostw kraju juniorów starszych, a w kolejnym sezonie, kiedy rywalizować będą w swoim roczniku, znowu byli wśród najlepszych.

– Po latach przerwy Spójnia ma zespół rezerw, który gra w trzeciej lidze.

– Powstał głównie po to, by ogrywać tych zawodników z pierwszego zespołu, którzy grają tam trochę mniej. Na razie w trzeciej lidze spisuje się świetnie i liczę, że nasza młodzież pokaże się w kraju.

– A młodsze roczniki Spójni też mają taką szansę?

– Celem juniorów z rocznika 1993 jest awans do półfinału mistrzostw kraju. Na razie w lidze zachodniopomorskiej prowadzą. Grupa kadetów to młodszy rocznik od ich rywali, więc na razie się ogrywają, podobnie jak dwa zespoły młodzików.

Zdjęcia

  • Ireneusz Purwiniecki kilka lat temu był trenerem pierwszego zespołu Spójni, a teraz trenuje jego rezerwy

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać