Dzwonią Czytelnicy. Czyli w Stargardzie o... żebrakach
– W poniedziałek zastanowił mnie pewien widok w centrum – mówi stargardzianka. – Przed centrum handlowym na ulicy Wyszyńskiego klęczał młody, z wyglądu dwudziestokilkuletni chłopak i zbierał pieniądze. Na trzymanej kartce było napisane, że jego matka jest chora na raka kości. Młody żebrak wyglądał schludnie, ubrany był w koszulę i dżinsy. W tym samym czasie, przed marketem na Piłsudskiego, niewiele starszy mężczyzna także klęcząc oczekiwał na datki. Miał kartkę, na której było napisane, że jego syn ma zanik mięśni. Ubrany był tak, jak ten pierwszy – koszula i dżinsy. Myślę, że to nie przypadek. Nie wzbudzili mojego zaufania i nie dałam im pieniędzy.


























Kontakt:
Kiedyś pod Tesco na
Kiedyś pod Tesco na Piłsudskiego siedział gość z kartką,że samotnie wychowuje 7 dzieci a przy placu Wolności babka z tą samą informacją.... To nie był przypadek.
A ja pojadę po bandzie !
Kiedyś jedna kobieta zbierała kasę dla dziecka , dziewczynka z niedowładem ręki , kochani ona zbierała kasę a jej brat ( bysio ) wydawał kasę i kupował gadżety ! A mamusia z córką pracowały !!!!!
Jeszcze chodzą "panie" co im niby zabrakło na bilet i nie mają czym dostać się do domu ! To też jest lipa , kasa idzie na przelew !
O biedakach z Domu Alberta nie wspomnę bo to temat rzeka !
Nie nabierajcie się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!