Dzwonią Czytelnicy. Czyli w Stargardzie o... wożeniu dzieci w sklepowych wózkach
– Nie podoba mi się, że niektórzy rodzice wkładają dzieci do wózków na zakupy – mówi pan Zdzisław ze Stargardu. – Maluchy mają przecież brud na butach, roznoszą się zarazki. My potem wkładamy tam żywność. Nie wszystkie produkty w sklepach są hermetycznie pakowane. Przecież są specjalne wózki z siedziskami dla dzieci i w nich powinno się je wozić. Bywa że biorą te wózki, a dzieci i tak wsadzają w części przeznaczonej na produkty. Interweniowałem w kilku stargardzkich marketach. Pracownicy biur obsługi klienta niby rozumieją problem. Ale tłumaczą, że załoga sklepu ma tyle spraw na głowie, że kwestią dziećmi jeżdżących w wózkach już nie ma czasu się zajmować.


























Kontakt:
zgadzam się
Sam długo woziłem dzieci w wózku, nie koniecznie w siedzisku do momentu aż pracownik sklepu TESCOŚ zwrócił mi grzecznie uwagę, (podał przykład artykułów spożywczych) - dopiero wtedu zauważyłem, że to nie jest najlepszy pomysł. Od tamtej pory moje dzieci chodzą na pieszo.
racja
koszyki są na żywność i inne produkty, w większości sklepów są też przystosowane do przewożenia dziecka o wadze do 15-20 kg. Dopóki moje dzieciaki się mieściły, były tak właśnie przewożone. Jak podrosły, to grzecznie drepczą obok wózka. Pomijam już fakt, że to niehigieniczne, ale często rozbraja mnie bezmyślność rodziców ( babć i dziadków też), kiedy widzę, że jadą takim wózkiem, a na przodzie wózka stoi dzieciak, który ledwo zaczął stawiać pierwsze kroki, wózek kończy mu się niewiele wyżej niż kolanka, tylko patrzeć, jak bąbel wyleci głową na posadzkę, niewiele potrzeba, żeby taki maluch stracił równowagę... często też takie wlasnie bąble są zostawiane na stojąco w wózku, a opiekun dwa metry dalej przebiera w produktach i w ogóle nie interesuje się maluchem, ale potem oczywiście wina będzie, jak przy KRECIE w netto - wszystkich tylko nie rodzica, dziadka, wujka, pod opieką ktorych dziecko było.
Jestem przekonany w stu
Jestem przekonany w stu procentach, że większym źródłem brudu i zarazków są uchwyty, przy pomocy których pcha się wózek. Biorąc pod uwagę poziom higieny w naszym narodzie wystarczy chwycić i tylko zastanawiać się kto pchał go przed nami... Buciki dzieciaków przy tym to pomijalny pikuś :)
Zgadzam się
@Michuss:Buty to pikuś... uchwyty wózków są tak zasyfione że masakra. Te wóżki to w ogóle nie sa nigdy myte
Dobra, dobra, bo zaraz nam
@Michuss:Dobra, dobra, bo zaraz nam powiesz,żebyśmy pili wodę z kibla, bo i tak jesteśmy narażeni na brud i zarazki z każdej strony
Przekonywać do picia wody z
@Duże Zet:Przekonywać do picia wody z kibla nie zamierzam ani Ciebie, ani kogokolwiek innego. Ośmielam się jedynie zauważyć, że problem dzieciaków w wózkach jest o wiele mniej widoczny od np. lepiących się uchwytów wózków czy "jaśnie państwa", które musi sobie najpierw pieczywo obmacać i jeszcze ma pretensję jak się im uwagę zwróci. Ot co.
Facet czepia się dzieciaków w
Facet czepia się dzieciaków w wózku bo brudzą butami i jest mu niehigienicznie , a jak sam napierdzieli dwa worki ziemniaków , z których sypie się ziemia to mu już nie przeszkadza.
Usprawiedliwiają
Niektórzy tutaj w prymitywny sposob usprawiedliwiają, to co jest po prostu brakiem kultury. Pokażcie mi inny kraj, gdzie tak się wozi dzieci - tylko w Polsce !!
Głównie w TESCO
Wielu prostakow przyjeżdża tam na zakupy. Zachowują się tragicznie.
Higiena...
Wózki nie są sterylne, wozi się w nich różne zakupy min. rośliny w doniczkach z ziemią, czy środki chemiczne nigdy mi nie przyszło do głowy kłaść jedzenia luzem.