Dzwonią Czytelnicy. Czyli w Stargardzie o... autobusach
– Najadłem się wstydu – opowiada stargardzianin. – Przyjechał do mnie znajomy z zagranicy, który kiedyś mieszkał w Stargardzie. Obaj mieliśmy wątpliwą przyjemność jechać autobusem Miejskiego Zakładu Komunikacji. Mieliśmy pecha i akurat trafiliśmy na stary autobus. Tak w nim trzęsło, że aby utrzymać równowagę trzeba było się mocno trzymać. O jakiejkolwiek rozmowie nie mogło być mowy, bo w środku był hałas. Może już czas ten autobus wycofać z eksploatacji? Wiem, że tabor miejskiego przewoźnika jest co jakiś czas unowocześniany, na ulicach pojawiają się nowe autobusy. Taki autobus psuje przewoźnikowi opinię.


























Kontakt:
Jest taki jeden stary
Jest taki jeden stary Jelcz,który przy każdej zmianie biegu generuje przeciążenie dochodzące do ok. 3 G
...
W wielu mniejszych od Stargardu miastach, ludzie wygodnie jeżdżą po mieście nowymi Solarisami z klimatyzacją, ale nie u nas. Były nabory wniosków o dofinansowanie na ten cel, ale oczywiście nasze MZK mówi: nie, dziękuję, wolimy MAN-y z Lipska rocznik '99 z przebiegiem miliarda kilometrów. Jaki rozkład, takie autobusy.
Przejażdżka takim autobusem to atrakcja...
Przy tym temacie przypomniała mi się kolonia w NRD. Wyjechaliśmy na nią nowym JELCZ-em zastanawiałem się czym przyjadą niemieccy koloniści. Co się okazało przyjechali starym ogórkiem? Mało tego dołożyliśmy im w piłkę nożną to jedyny wygrany mecz z Niemcami w piłkę nożną jaki pamiętam. Ryczeli z tego powodu jak niemowlaki.
Przejażdżka takim autobusem to atrakcja którą ten cudzoziemiec może zapamiętać jako jedyną w swoim rodzaju.
Zapamiętać coś, a nie móc
@miesz. os. Pyrzyckie:Zapamiętać coś, a nie móc wymazać czegoś z pamięci to dwie różne rzeczy i wiążą się ze skrajnie różnymi emocjami :-)