Dyrekcja stargardzkiego szpitala nie porozumiała się z pielęgniarkami
Na dzisiejsze negocjacje do Stargardu przyjechała także delegacja Zarządu Wojewódzkiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, mediator skierowany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
Pielęgniarki żądały 500 zł podwyżki oraz premii za tzw. „nadlimity" za ubiegły rok. Dyrektor zaproponował wzrost płacy brutto o 80 zł. Propozycję odrzucono i podpisano protokół rozbieżności, ponieważ jak uważają z samego podziału środków za nadwykonania przekazanych NFZ (3 mln zł) powinny dostać po ok. 240 zł miesięcznie.
Jak zapowiadają związki zawodowe w najbliższych dniach spór zbiorowy zaostrzy się. Początkowo przybierze formę protestu ostrzegawczego następnie, na co już siostry wyraziły zgodę w referendum, strajku.
Od godziny 11:30 przed budynkiem administracyjnym szpitala rozmowom towarzyszyła pikieta ok. siedemdziesięciu pielęgniarek.



























Kontakt:
taki ciekawy napis pani ma na
taki ciekawy napis pani ma na tym transparenciku "dosc pracy za nic"
chciałam zauważyć że za spanie po kątach nikt nie zapłaci. Ostatnio mialam przyjemnosc byc w szpitalu i widzialam jak to sie tam pracuje:);]
a ze muszą jak to jedna z pielęgniarek powiedziała "użerac się z ludzmi"- to nie wakacje na teneryfie, cierp ciało coś chciało. Nikt na siłe wam pracować nie każe. jak nie pasuje to zwolnic miejsce innym.
Ale tu chyba chodzi o to,że
Ale tu chyba chodzi o to,że dyrektor je oszukał, miały dostać te podwyżki... A skoro tam pracują tzn ,że im pasuje.
Nie wiem jakby mi warunki,
nie odpowiadały to bym sie zwolniła i poszukała lepszej pracy,widocznie im to odpowiada,wiec o co kaman?