Dolice. Sypią się dach i mury
Kościół prawosławny pod wezwaniem świętego Mikołaja w Dolicach, w gminie Dobrzany, od wielu lat stoi pusty. Niszczeje z roku na rok.
– Lepiej obok tego budynku nie przechodzić – opowiada mieszkaniec gminy, który odwiedził tę wieś. – Z dachu spadają dachówki, ze ścian wypadają cegły. Widziałem, że postawili tam jakieś ogrodzenie. I na tym koniec. Przecież to wspaniały zabytek, który trzeba ratować.
W sprawie niszczejącej cerkwi w Dolicach interweniował powiatowy inspektorat nadzoru budowlanego. Nakazał zabezpieczyć obiekt przed dalszym niszczeniem.
– I to właśnie już zaczęliśmy robić – zapewnia Jarosław Biryłko, proboszcz parafii prawosławnej pod wezwaniem św. app. Piotra i Pawła w Stargardzie. – Firma, która zajmuje się zabezpieczeniem budowli, przygotowuje się do prac konserwatorskich. Lada dzień nabiorą tempa.
W pierwszej kolejności przemurowane zostaną pinakle, czyli kamienne, dekoracyjne wieżyczki znajdujące się na dachu. One są w bardzo złym stanie. Hełm głównej wieży też zostanie naprawiony. Jego pokrycie zostanie wymienione w całości. Ale na pozostałej części dach doczeka się jedynie zabezpieczenia. Stare, uszkodzone dachówki będą wymienione. Także kościelne mury zostaną zabezpieczone. Czeka je naprawienie pęknięć i tam gdzie trzeba położenie nowych spoin.
– Chodzi o to, by na razie uchronić ten obiekt przed dalszą degradacją – wyjaśnia proboszcz Biryłko. – Mam nadzieję, że w przyszłości uda się znaleźć pieniądze na generalny remont.
Wtedy, jak obiecuje ksiądz, będzie mógł użyczać kościółek wiernym religii rzymskokatolickiej, bowiem w tej okolicy jest niewiele rodzin prawosławnych. Katolicy póki co, muszą jeździć modlić się do oddalonych o pięć kilometrów Dobrzan. 35 tys. zł na zabezpieczenie dolickiej świątyni dał wojewódzki konserwator zabytków. 100 tys. zł przekazało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.


























Kontakt:
Z tego co widzę
Polskie dobra narodowe najpierw muszą dojść do skrajnych zniszczeń by w końcu dojść do wniosku, że należy coś z tym zrobić by całkiem się nie rozpadło.Ostatnio często zdarzają się podpalenia zabytków, które wymagają ogromnego wkładu finansowego.Ktoś najwyraźniej chce pozbyć się budynku ,którego nie można usunąć droga urzędową ze względu na jego wartość symboliczną.Gdy budynek spłonie a jego konstrukcja zostanie naruszona na tyle, że może się zawalić, wtedy zostaje podjęta decyzja o rozbiórce a działka wystawiona na sprzedaż.