drukuj

Dobrzany. Bez kary za zabicie psów

Kategorie: Tagi:
Myśliwy bronił się twierdząc, że strzelał do zwierząt zdziczałych, które goniły sarny i kozły

Sąd uniewinnił wczoraj myśliwego koła łowieckiego Rogacz. Wyrok zbulwersował obrońców zwierząt. Właściciel zabitych dwa lata temu psów husky zamierza się odwołać.

Pan Grzegorz, właściciel zastrzelonych psów nie kryje rozczarowania orzeczeniem sądu.

– Nie chce mi się nawet tego komentować – mówi pan Grzegorz z gminy Dobrzany. – Myśliwi będą teraz strzelać do psów bez opamiętania, bo wiedzą, że mogą to robić bezkarnie.

Myśliwy, oskarżony o zastrzelenie czworonogów jest zadowolony.

– Liczyłem na taki wyrok – komentuje pan Stanisław, myśliwy z Wapnicy.

Sprawa zastrzelenia dwóch psów rasy husky ze sztucera ciągnęła się dwa lata. Oba zginęły z rąk pana Stanisława, myśliwego koła łowieckiego Rogacz w Stargardzie. Doszło do tego w maju 2009 roku. Koło zorganizowało polowanie w rejonie łowieckim nr 3, między Dobrzanami i wsią Kozy. Wzięli w nim udział dewizowiec z Belgii i myśliwy z Wapnicy.

Pan Grzegorz wyszedł wówczas z psami na spacer. Szedł przez szlak drzew z Kóz do lasu w kierunku Kępna.

– Majki i Chappi były ode mnie oddalone o ok. 50 metrów – opowiada właściciel psów. – Miały szerokie, czerwone obroże. Każdy by zobaczył, że nie są to zdziczałe zwierzęta. Dojrzałem myśliwych. Mimo moich krzyków, padły dwa szybkie strzały, za chwilę kolejne dwa. Gdy podbiegłem do psów już nie żyły. Sprawca proponował mi pieniądze. Odmówiłem.

Myśliwy bronił się twierdząc, że strzelał do zwierząt zdziczałych, które goniły sarny i kozły.

Prokurator zażądał dla oskarżonego pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, wpłaty 500 zł nawiązki na rzecz organizacji prozwierzęcych.

Sąd przesłuchał świadków, w tym myśliwego dewizowego z Belgii. Ten zeznał na korzyść poszkodowanego. Wczoraj zapadł wyrok uniewinniający myśliwego.

– Nie ma jednoznacznych dowodów, że właściciel psów sprawował nad nimi właściwy dozór – uzasadniał swoją decyzję sędzia. – Miał świadomość, że znajduje się na terenie obwodu łowieckiego. Sam naraził je na niebezpieczeństwo. Zawsze jeśli są wątpliwości co do winy, to należy je uznać na korzyść oskarżonego. A tu wątpliwości są poważne.

– Jestem zbulwersowana tym wyrokiem – komentuje Aleksandra Fila, inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Stargardzie. – Okazuje się, że myśliwi mogą zabijać psy bezkarnie.

Wyrok nie jest prawomocny. Właściciel psów, zamierza złożyć odwołanie.

Zdjęcia

  • Myśliwy bronił się twierdząc, że strzelał do zwierząt zdziczałych, które goniły sarny i kozły

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Paweł
Paweł czw., 2011-10-06 07:43

Ten pseudo myśliwy też ma

Ten pseudo myśliwy też ma pewnie psy, dawać jego adres to mu się te zdziczałe bestie biegające po podwórku odstrzeli. A jak właściciel dostani rykoszetem ..... cóż , wypadki się zdarzają.

Stargard na zawsze SZCZECIŃSKI !!!!
lidia
lidia czw., 2011-10-06 08:52

SZOK!!!!!

Co to za tlumaczenie, ze wlasciciel psow wiedzial, ze to okreg lowiecki??? Ja tez mam psa, z ktorym chodze na spacery do lasu i pojecia nie mam gdzie w moim rejonie jest okreg lowiecki.
Tyle ostatnio propagowane sa adopcje psow ze schronisk. Po co ludzie maja je adoptowac skoro nawet na spacer nie ma ich gdzie wyprowadzic???? W miescie tylko na smyczy i w kagancu, poza miastem takze, wiec gdzie ten pies ma sie wybiegac??? A potem dziwne, ze taki pies, ktory ma nadmiar niespozytej energii atakuje!!! Niech sie sady zastanowia nad wyrokami za takie przestepstwa, bo bedzie ich coraz wiecej. Mysliwi organizuja sobie pijackie strzelanki, jak zabija czlowieka, to tez beda sie tlumaczyc, ze strzelali do zdziczalego zwierzecia???? Teraz beda sie czuc bezkarnie tym bardziej. Nie kazdy sedzia jednak powinien nim byc...

mmarcinek
mmarcinek czw., 2011-10-06 10:05

Sąd to nie sprawiedliwość tylko pożądek

Ciekawy jestem jak nazywał sie sędzia .Mam wrażenie ze tez jest myśliwym.Jak można wydac taki bezprawny wyrok.Prawda jest taka ze każdy las w polsce jest w jakimś okręgu łowieckim.Dwa psy rasy husky z czerwonymi obrożami z włąścicielem krzyczącym o nieszczelanie to nie jest dowód??propozycja zapłacenie pieniędzy zaraz po zdarzeniu to tez nie jest dowód.Ludzie wyroki i uzasadnienie jak w najgorszych latach stalinizmu

mmarcinek
KTW
KTW czw., 2011-10-06 12:10

to jest chore

Zaostrza się kary w ustawie o ochronie praw zwierząt a sądy i tak w d*pie mają. To nie pierwszy taki przypadek, gdzie za zwierzęta się uniewinnia bądź daje mini kary. Jakiś czas temu czytałam przypadek jak pijany chłopak zabił psa sąsiadki-zatłukł go po prostu metalową rurą, bo ten szczekał. Chłopak sam chciał się poddać karze i prosił o wyrok. Sąd go uniewinnił, uzasadniając że jest to czyn mało szkodliwy społecznie. Ustawa sobie a sędziowie, prokuratorzy i obrońcy ( bo zależy kto po której stronie stoi ) sobie. Druga sprawa to myśliwi dewizowi- co to w ogóle jest? Płatna leśna strzelnica? Zwyczajny mord-dopóki myślistwo nie będzie traktowane jak zwykłe mordowanie, żadne zaostrzanie kar w ustawie tego nie zmieni i koniec.

Michuss
Michuss czw., 2011-10-06 12:44

W tej sytuacji wydaje się, że

W tej sytuacji wydaje się, że myśliwy zdecydowanie przesadził (choć tak naprawdę jak to wyglądało nie wiemy), aczkolwiek strzelanie do wałęsających się po lesie psów jest sensowne i ma przede wszystkim na celu ochronę dzikiej zwierzyny.

naman
naman czw., 2011-10-06 15:30

Panie Grzegorzu proszę się

Panie Grzegorzu proszę się nie poddawać i walczyć o sprawiedliwość !
Dla mnie to ten myśliwy zrobił to celowo bo czuł się bezkarnie !!!

lidia
lidia czw., 2011-10-06 16:00

Niesprawiedliwosc!

Mysliwy wygral, bo mial swiadka, ktory zeznal na jego korzysc. Bylo do przewidzenia, ze tak bedzie. Pan Grzegorz byl sam. Czytalam artykul w MM zaraz po tym zdarzeniu. Od tamtej pory staram sie chodzic na spacery z druga osoba. Mam tez zawsze przy sobie telefon i aparat fotograficzny. Mysliwy strzelil, bo widzial, ze pan Grzegorz jest sam i nikt mu nie poswiadczy w razie sprawy w sadzie. Cwaniaczki zakichane... Ja rowniez jestem zdania, ze powinien Pan walczyc o ich ukaranie. Zycze powodzenia.

mmarcinek
mmarcinek czw., 2011-10-06 16:42

lidia no własnie nie

dewizowiec zeznał na korzyść poszkodowanego.A mimo to sędzia uniewinnił myśliwego:
Sąd przesłuchał świadków, w tym myśliwego dewizowego z Belgii. Ten zeznał na korzyść poszkodowanego. Wczoraj zapadł wyrok uniewinniający myśliwego.

mmarcinek
Stargusia
Stargusia czw., 2011-10-06 16:48

Zdziczałe haski?! To nie

Zdziczałe haski?! To nie Ameryka,za takie psy się słono płaci.Prawa zwierząt?! To niby gdzie duże psy mają się wybiegać,na orlikach?!Panowie z koła łowieckiego to nie są przypadkiem stetryczałe staruchy?!Lasu sobie nie wykupili bo to jest własność narodowa i każdy może wejść.Myśliwy jeśli jest ślepy i głuchy to powinien odstawić strzelbę w kąt!!!Właściciel psa(ukochanego pupilka)wie jak się zachować w lesie.U nas nie ma tak dużo zwierzyny w lasach,żeby na każdym kroku spotykać sarnę,jelenia czy dzika,więc to nie jest zrozumiałe,żeby psa prowadzić na smyczy jak jest się w lesie.Tam są zwierzęta,tylko jedne udomowione a drugie dzikie.Każde zwierzę ma prawa.Dlaczego tak ochoczo nie walczą z kłusownikami jak z "zdziczałymi"psami odpowiadam na retoryczne pytanie bo ci pierwsi mają"obrzyny" i są często znajomymi i sąsiadami a ci drudzy,mogą się jedynie odszczekać.Byli kiedyś domowymi zwierzętami ale "ukochany"właściciel zostawił go przy drodze bo "musiał jechać na majorkę"i nie było miejsca...w schronisku albo bóg wie gdzie tylko nie w lesie.
Powinni "myśliwi"ponieść karę i to surową bo sama nazwa tego hobby wskazuje,że najpierw trzeba pomyśleć a potem strzelać.Ciekawe czy oprócz tych dwóch psów coś upolowali.P.Grzegorzu,proszę się odwołać!!!!Trzymam za pana kciuki.

naman
naman czw., 2011-10-06 17:00

i jeszcze jedno

z tego co wiem to leśniczy ma prawo zastrzelić zdziczałego psa jeżeli dostanie zgłoszenie. A tu raptem myśliwy - kłusownik zagorzały......

Lifehacker
Lifehacker czw., 2011-10-06 19:23

A gdzie zdrowy rozsądek?

Witam.

Z tego co widzę, większość z komentujących zdaje się być wyprowadzanych zbyt rzadko na spacer przez swoich pupili. Przewietrzyć łepetynki! Pozwalam sobie na taki ton, bo...

Po pierwsze!

Zasady udostępniania lasów wg. Ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach (Dz.U. 2005 r. Nr 45, poz. 435 ze zm.)
Art. 30
1. W lasach zabrania się:
(...)
13) puszczania psów luzem;

Po drugie!
To prawo pozwala mi - osobie nie posiadającej psa cieszyć się wspólną przestrzenią. Wychodząc do lasu szukam komfortu - nie mam ochoty rozglądać się dookoła szukając wzrokiem biegających bezpańsko psów. Naprawdę współczuję właścicielowi zabitych psów, ale nie trzeba być wyjątkowo rozgarniętym, żeby zauważyć, że gdyby założył swoim psom smycz to nic by się nie stało. Jako ojciec, który spaceruje ze swoimi pociechami często w lesie: gdybym widział biegnące w moim kierunku dwa psy, to szczerze mówiąc teoria, mówiąca, że droga czerwona obroża sprawia, że pies jest gryzie delikatniej mnie nie przekonuje.

Po trzecie!
Ilu biadolących psiarzy układa swoje psy tak, że reagują karnie na komendy pana? Ilu?
Obawiam się, że troska o psa zaczyna się na karmieniu go, a kończy na wypuszczeniu luzem w lesie, bo "pies musi się wybiegać"!
Psa się wychowuje, a nie tylko posiada i wyprowadza na spacery!

Po czwarte!
Człowiek w lesie jest gościem. GOŚCIEM! Jego pies ma taki sam status! Las to nie jest wybieg dla psów! Polecam tu bloga prowadzonego przez leśników: http://pieswlesie.blogspot.com/

Więcej odpowiedzialności i rozwagi, a mniej niezdrowych emocji!

Buziaczki.

P.S. Na koniec cytat z jednej ze stron, która porusza sprawę będącą przedmiotem tej dyskusji:
(...)druga kwestia, natury przyrodniczej - choć nasz kochany psiak nikomu dotąd nie zrobił krzywdy i na nic nie polował, to gama nowych zapachów może w sekundę zmienić go w myśliwego, jeśli w jego żyłach płynie choć odrobina krwi polujących przodków (sam raz coś takiego widziałem). Pamiętajmy, że nasze psy to drapieżniki, a te przecież polują...
źródło: http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,4890212.html

lidia
lidia pt., 2011-10-07 08:32

Nie zgadzam sie z Lifehacker

Nie od dzis wiadomo, ze prawo nie zawsze jest sprawiedliwe i dobre. Zawsze jest ktos poszkodowany, i ktos, kto ma z niego korzysci. Rozumiem doskonale obawy osob spacerujacych przed luzno biegajacymi psami. Sama sie ich boje, ale tylko, gdy widze te groznych ras. Sa nieodpowiedzialni wlasciciele, sa tacy, ktorzy nie potrafia wlasciwie wychowac swojego pupila, jednak tacy rzadko chodza z nimi na spacery. Psy takich wlascicieli najczesciej biegaja bez nadzoru po ulicach. A skoro w lasch i miejscach publicznych trzeba trzymac psa na smyczy, to niech kazda gmina, miasto przygotuja specjalny wybieg dla psow, ktory bedzie ogrodzony, wtedy problemu nie bedzie. Zamiast "tyrac" wlascicieli psow za to, ze dbaja o swoje pupile, moze warto takze ich odrobine zrozumiec i wspolnie starac sie wyeliminowac ten problem tak, aby obie strony byly zadowolone. Sama jestem wlascicielka labradorki, suczka reaguje na kazda komende, nie goni ani ludzi, ani innych zwierzat, przychodzi na zawolanie niezaleznie od sytuacji. Nie wyobrazam sobie trzymac jej w lesie na 2-metrowej smyczy. Owszem jest jeszcze linka np. 20-metrowa. Tylko jak uzywac jej pomiedzy drzewami i krzakami???? Kazdy pies potrzebuje sie wybiegac i powinny byc przeznaczone miejsca takze dla naszych pupili. Ale nigdy nikomu sie nie dogodzi. Jednym przeszkadza pies biegnacy obok wlasciciela w lesie, innym dzieci krzyczace pod blokiem, jeszcze innym sam fakt, ze ktos ma zwierze w domu. Po to czlowiek bierze psa do lasu, aby oszczedzic innym nerwow i strachu, i aby ten pies mogl w spokoju pobiegac nie placzac sie pod nogami przechodniow w miescie i nie straszyc. Poza tym mam sasiada, ktory hoduje golebie i te golebie lataja nad moim domem i brudza mi okna. Denerwuje mnie to strasznie,naraza rowniez na utrate zdrowia, bo golebie przenosza choroby. Moze wezme wiatrowke i zaczne do nich strzelac :) Albo zazadam aby sasiad trzymal je na sznurku :) A moze lepiej od razu z wiatrowki do sasiada :)

Lifehacker
Lifehacker pt., 2011-10-07 09:45

Witam.

Pies jest w lesie gościem, a nie gospodarzem i właśnie tam powinien chodzić na smyczy!
Dziwi mnie indolencja właścicieli psów, którzy z jednej strony wskazują na swój związek z naturą, a kilka słów dalej udowadniają, że maja jej prawa w głębokim poważaniu.

W wielkie zdziwienie po raz kolejny wprawia mnie przekonanie części właścicieli psów, mówiące o tym, że "pies musi się wybiegać" (najlepiej w lesie). Zadziwia mnie to, że przeszkadza im 10 metrów smyczy w lesie przez godzinę spaceru, a nie przeszkadza pies zamknięty przez resztę doby w 50 metrowej klitce w bloku.

Na koniec: jeśli ktoś ze spacerowiczów twierdzi, że w okolicznych lasach jest tak mało zwierząt, że problem nie istnieje, to znaczy, że w trakcie spaceru zajmuje się głównie wysyłaniem sms-ów. Albo jest tak głośny, że wieje przed nim wszystko.

Buziaczki.

lidia
lidia pt., 2011-10-07 10:22

Sprobuj isc z psem przez las

@Lifehacker:

Sprobuj isc z psem przez las na 10 lub 20m lince, zycze powodzenia :) Czlowiek takze jest w lesie gosciem, wiec swoje dzieci powinien trzymac na smyczy, bo biegajac miedzy drzewami lamia galezie, rozdeptuja robaczki itp. Jesli nie w lesie to podaj propozycje gdzie pies ma sie wybiegac???
Moj pies nie jest zamkniety w 50 m klitce przez caly dzien, ma ogrod i duzo wieksza powierzchnie w domu do dyspozycji. Poczytaj sobie troszeczke o wlasciwym wychowaniu psa, o jego potrzebach i charakterze poszczegolnych ras, to moze zrozumiesz po co wlasciciel prowadzi psa na spacer, i dlaczego 10m linka nie wystarcza.... Nie dziw sie, ze pies prowadzony na smyczy rzuca sie na przechodniow, bo ja sama bylam swiadkiem takich zdarzen.
Ja mam psa od 2,5 roku, wczesniej nie mialam, jednak potrafilam zrozumiec tych co je mieli. Nie rozumiem jedynie ludzi, ktorzy biora psa, a potem ten pies biega samopas po ulicach. Mieszkam w malej miejscowowsci, i chcac isc z wlasnym psem na spacer, musze wsadzic go w samochod i wyjechac poza teren zabudowany, w obawie, ze przez innych nieodpowiedzialnych wlascicieli ja i moja suczka zostaniemy zaatakowane. To jest wlasnie prawdziwy problem i nim powinny zajac sie gminy i odpowiednie urzedy.

Lifehacker
Lifehacker pt., 2011-10-07 10:44

...

Droga Lidio!

Mieszkam w Kobylance - tutaj dzięki właścicielom psów niewielkie lasy leżące w obrębie miejscowości zamieniają są w za***ne wybiegi dla psów.

Pies na smyczy nie cierpi - bardziej cierpi leniwy właściciel, który musi kontrolować psa na smyczy. Pies na smyczy jest bezpieczny dla innych zwierząt - w tym innych psów, dla innych spacerowiczów oraz czasem dla samego siebie.

Stad się bierze komfort współużytkowania wspólnej przestrzeni: na wzajemnym szacunku i akceptacji ograniczeń. Skoro wiesz, czego potrzebuje pies, to powinnaś to wziąć pod uwagę przed staniem się jego posiadaczką.

Z innej beczki: gdyby istniał wybieg dla psów w mieście, duży i ogrodzony, to jestem ciekaw, czy właściciele w trosce o dobro swoich pupili nie wyprowadzali ich tam na smyczy, albo nawet w kagańcach?

Ja wiem. Zarówno Twój pies jak i psy autorów wcześniejszych wpisów to karne i posłuszne, przy tym zaś pozbawione zwierzęcej agresji psiaki.
I to nie w nich czasem odzywa się niezrozumiały dla człowieka instynkt:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zostawila-go-na-moment-pies-posza...

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dziesieciolatek-pogryziony-w-twar...

To jest zwierzęcy instynkt. A wiadomości to nie trupy z szafy, ale kilka ostatnich dni.
Tego nie można nigdy próbować do końca zrozumieć. Można natomiast zapobiegać - przeważnie wystarczy smycz i odrobina wyobraźni.
Naprawdę odrobina.

W lesie - pies TYLKO na smyczy.

Buziaczki.

naman
naman pt., 2011-10-07 21:36

Lifehacker

Te psy nie biegały same po lesie ! był z nimi opiekun !!!!! nie rzucały się na zwierzynę leśną , właściciel krzyczał żeby nie strzelać !
Chory był myśliwy bo chciał się popisać przed kolegą !
To myśliwi powinni chodzić na smyczy bo las nie jest ich własnością !

W lesie myśliwy - tylko z głową

Buziaczki

bażant
bażant pt., 2011-10-07 21:36

POPIERAM Lifehacker

Po pierwsze: na podstawie błahego, kompletnie nie oddającego sprawy artykułu już chłoszczecie myśliwego
Po drugie: tylko dlatego, że ktoś miał psa Husky, to znaczy, że jest dobrym człowiekiem, bo pies dużo kosztuje?
Po trzecie: jeśli tak szkoda Wam zwierząt, dlaczego nie pochylicie się nad leśnymi zwierzętami, na które husky chętnie polują? Może dlatego, że te zwierzęta nie są wycenione? Może przez to są gorsze?
Po czwarte: ciekawe, co zrobilibyście, gdyby dwa agresywne psy biegłyby prosto na Wasze dzieci? Czy też bylibyście łaskawi dla wyprowadzających je bez smyczy właścicieli???

Wypada włączyć rozsądek, a nie tylko emocje.

Jeszcze pytanie do autora: czy jest zgoda Sądu na publikację tego materiału???

bażant
bażant pt., 2011-10-07 21:37

i jeszcze jedno

psa husky można kupić już za 250 zł......

Lifehacker
Lifehacker pt., 2011-10-07 21:38

...

@ naman

Te psy były z opiekunem - podobnie jak te z linków, które cytowałem w poprzednim komentarzu. Być może nie były agresywne - jak twierdzi właściciel, albo nie zdążyły być agresywne, bo zginęły z ręki myśliwego. Tego nie wiem.

Sprawę znam tylko z doniesień medialnych - i na tej podstawie uważam jednak, że myśliwy zdecydowanie przesadził. Większość nieszkolonych psów reaguje ucieczką na huk wystrzału i sądzę, że nawet jeśli sam osobiście czuł się zagrożony to powinien wykazać się większym opanowaniem.

Rozumiem jednak, że miłość do zwierząt przybiera czasem rozmiary karykaturalne - wydawać by się mogło, że miłośnicy psów zrozumieliby zastrzelenie psa przez tego myśliwego tylko gdyby najpierw dał mu ku temu jednoznaczny o oczywisty powód - tzn. wbił zęby w jego tyłek.

Niemniej jednak uważam, że dwa husky biegające samopas 50 metrów od właściciela to zdecydowana przesada, dlatego nie dziwię się, że sąd w oparciu o obowiązujące prawo podjął taką decyzję. Taka odległość w przypadku kiedy pies zareaguje agresją jest zbyt duża, by człowiek mógł w porę i skutecznie zainterweniować.

Po raz kolejny powtórzę: pies w lesie - TYLKO na smyczy.

Dlatego podsumowując: w/g mnie myśliwy mógł wykazać się większym opanowaniem, ale psy mogłyby być na smyczach.

bażant
bażant pt., 2011-10-07 21:40

Naman:

Byłeś tam, że z całą pewnością możesz powiedzieć, że te zwierzęta nie rzucały się na zwierzynę i właściciel krzyczał, żeby ich nie zabijać?
Nie zdążyłby krzyknąć. To jest tylko wersja właściciela psów.

naman
naman pt., 2011-10-07 21:44

bazant

@bażant:

a Ty byłeś jak ten myśliwy zabijał te psy ?

naman
naman pt., 2011-10-07 21:42

bazant

po dziesiąte , czy te psy polowały na zwierzęta leśne ? bo ten myśliwy polował !

bażant
bażant pt., 2011-10-07 21:47

Naman

bo mógł polować. Bo ma do tego prawo. Bo potem chętnie kupujemy dziczyznę. Bo lasy płacą ogromne odszkodowania za szkody czynione przez dziki, którym zabieramy teren do zycia.

Te psy mogły polować... Ja tego nie wiem, Ty również.

Ja radzę wyłączyć emocje.

bażant
bażant pt., 2011-10-07 21:53

Naman

Nie byłam, ale umiem czytać ze zrozumieniem:-)

Staram się nie popełniać błędu wyciagania wniosków na podstawie mało istotnych informacji.....

Lifehacker
Lifehacker pt., 2011-10-07 21:54

...

@ naman & bażant

Panowie!
Zdaje się, że nie było tam żadnego nas, prawda?
Dyskusja o konkretnym przypadku na podstawie tylko doniesienia dziennikarza lokalnej prasy jest cokolwiek chybiona. Kwestią konkretów zajmie się sąd, jeśli właściciel zastrzelonych psów złoży apelację.

Warto by jednak, żeby dyskusja służyła czemuś więcej niż opowiedzenie się po którejś ze stron.

Ja powtarzam po raz kolejny: pies w lesie - TYLKO na smyczy!
I dorzucam linka: http://pieswlesie.blogspot.com/

Powtarzam także zdanie Adama Wajraka - nie tylko znanego miłośnika i obrońcy praw zwierząt, ale również posiadacza psów: http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,4890212.html

lidia
lidia pon., 2011-10-10 22:52

mmarcinek zwrócił mi uwagę,

mmarcinek zwrócił mi uwagę, że nie doczytałam uważnie, i to myśliwy ze Belgii zeznał na korzyśc właściciela psów. To też świadczy o tym, że ów "bohaterski " myśliwy nie miał podstaw do zastrzelenia psów.
Lifehacker, pytałam gdzie w takim razie wg Ciebie można spacerowac z psem swobodnie, bo jak widzę, to nigdzie.
bażant, piszesz abyśmy pochylili się nad zwierzętami leśnymi. Nie jest w naturze psa byc uwiązanym do kawałka sznurka. To wymysł człowieka. Ale to temat rzeka... Ja nigdzie nie napisałam, że jeśli rzeczywiście pies jest zagrożeniem, to myśliwy nie powinien strzelac. Nie bronię fanatycznie właściciela psa. Jednak sam fakt, że zeznania były na jego korzyśc świadczy tylko o tym, że myśliwy przekroczył granice danego mu prawa.
Lifehacker: "nie mam ochoty rozglądać się dookoła szukając wzrokiem biegających bezpańsko psów." - i właśnie o to chodzi, pies bezpański to zupełnie inne pojęcie. Chyba się nie do końca rozumiemy...
Bardzo często chodzę ze swoim psem do lasu. I tak jak Stargusia, bardzo rzadko spotykam jakiekolwiek inne zwierzęta. Nie wysyłam smsów, nie krzyczę, rozglądam się dookoła, bo robię zdjęcia i za każdym razem mam nadzieję, że spotkam jakąś sarenkę. Niestety udało mi się widziec je tylko z bardzo dużej odległości. Chodzę także sezonowo na grzyby, bez psa, i również nie udało mi się żadnego spotkac poza żuczkami i motylkami. A pies bez smyczy to nie jest lenistwo właściciela, lecz troska o zdrowie i dobre samopoczucie pupila. Ale ktoś kto sam nie posiada zwierzęcia, nie jest chyba w stanie tego zrozumiec. W lesie nie da się prowadzic psa na długiej lince, gdyż plącze się ona między drzewami i krzakami. Są rasy, którym wystarczy spokojny spacerek na smyczy, ale są również takie, które MUSZĄ miec bardzo dużo ruchu i biegania. W przeciwnym razie pies może stac się sfrustrowany i efektem tego może byc właśnie agresja.
Wybieg to bardzo dobry pomysł, pod warunkiem, że jego wielkośc byłaby odpowiednia. W Szczecinie jest wybieg dla psów i właściciele radzą sobie tam z pupilami doskonale. Proponuję stworzenie takich również w mniejszych miejscowościach. Sama chętnie bym z takiego korzystała. Byłoby to świetną okazją do socjalizacji naszych psiaków :)

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 01:18

...

Pies bez smyczy w lesie oznacza lenistwo lub brak wyobraźni właściciela.
Pies nie spada nagle z nieba- decyzja o jego posiadaniu powinna być decyzja przemyślaną. Kupujesz agresywnego psa, który potrzebuje "wybiegania się" bez smyczy i wypuszczasz go do lasu? Jesteś pozbawionym wyobraźni ignorantem - nie powinieneś mieć psa w ogóle.

Pies biegający 50 m od właściciela jest "pański", 100 metrów - "pół-pański", a powyżej? Bezpański?

Odrobina wyobraźni to pogodzenie się z faktami: psy to zwierzęta. Zakładając psu smycz nie przykładaj do tego ludzkiej miary. Zadziwiające, że informacje z linków, które podałem wcześniej zdajesz się mieć Lidio w głębokim poważaniu. Ja wychodzę do lasu bez psa - ciekawe, czy dlatego spotykam wiele dzikich zwierząt, a saren nie muszę obserwować z bardzo daleka.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

lidia
lidia wt., 2011-10-11 09:23

Lifehacker...

Kto powiedzial, ze kupuje lub kupilam agresywnego psa??? Moj pies nie ma w sobie cienia agresji, a wrecz milosc do calego swiata. Czy ktos widzial agresywnego labradora??? Ja spotkalam tylko 2 takie przypadki, gdy pies byl bity przez wlasciciela i przerzucany z rak do rak. Ale w tej sytuacji nic dziwnego, gdyz pies bal sie czlowieka. Moj pies nie nalezy do psow ras polujacych i nie ma tego we krwi. To pies aportujacy.
Nie mam w powazaniu artykulow z linkow, ktore podales. Przeczytalam i nieco inaczej niz Ty je zrozumialam. Ty chowasz wszystkich do jednej szuflady. Artykuly z pierwszego linku dotyczyly w szczegolnosci psow biegajacych zupelnie samopas po lasach, psow wypuszczonych poza podworko podczas gdy wlasciciel nawet nie ma pojecia co one w tym czasie robia i gdzie sa, bo ten siedzi w domu. To jest lenistwo, gdy nie chce sie psa przypilnowac, tylko puszcza samego, zeby sie wylatal. Miedzy innymi dlatego tak duzo niechcianych psow w schroniskach, bo taki wypuszczony samiec bz.knie jedna suczke, druga, trzecia, a co ze szczeniakami? A co jesli taki pies pogryzie kogos?? Artykul z drugiego linku ostrzega przede wszystkim przed niebezpieczenstwem na jakie narazony jest pies i czlowiek w przypadku spotkania z dzikim zwierzeciem. Wierz mi, ze gdybym wiedziala i widziala u nas np. dziki, to nie wybralabym sie tam przede wszystkim na spacer, bo po pierwsze sama sie ich boje, a po drugie nie narazalabym psa na takie niebezpieczenstwo (a wiem, ze dzik potrafi byc bardzo niebezpieczny). Nie widziales mnie spacerujacej z psem, nie znasz ani mnie, ani mojego psa, wiec nie oceniaj. Nasz spacer nie jest biernym kroczeniem, lecz zabawa i nauka jednoczesnie. Bez obrazy, ale Twoje wypowiedzi kojarza mi sie troche z babciami moherowymi, biegajacymi codziennie do kosciola i sluchajacymi Radia Maryja. One tez patrza tylko i wylacznie w jednym kierunku... Bardzo sie ciesze, ze u Ciebie taki dostatek zwierzyny, moze wybiore sie w tamte okolice popstrykac zdjecia i moze w koncu uda mi sie "upolowac" sarenke...

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 09:33

...

Zapraszam - pamiętaj tylko o smyczy.
Mam nadzieję, że inni właściciele psów, którzy wyjdą spacerować w tym samym czasie też będą pamiętali o smyczach - wtedy nikomu nie stanie się nic złego, ani mi, ani Tobie, ani Twojemu psu.

I żaden myśliwy nie będzie miał pretekstu, żeby odstrzelić jakiegokolwiek psiaka.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY.

lidia
lidia wt., 2011-10-11 09:48

Lifehacker

Ja bardzo czesto spotykam na spacerze ludzi z psami, bez smyczy, jeszcze zaden nie byl agresywny. Nasze psiaki bawia sie ze soba, bardzo milo jest spotkac drugiego psiarza na spacerze :) Unikam natomiast spacerowania po mojej miejscowosci, poniewaz wlasnie po wsi biegaja te psy puszczone samopas, majace leniwych wlascicieli. W lesie nie spotkalam jeszcze zadnego bezpanskiego, ani nie natrafilam na slad rannej zwierzyny. Jesli w Twojej okolicy jest tak strasznie, to wspolczuje, i zycze bardziej odpowiedzialnych blizszych lub dalszych sasiadow.

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 10:09

...

Lidio.
Spróbuj trochę abstrahować - nie pisz zawsze o swoim psie, o swoich spacerach i o swoich odczuciach. Uczymy dzieci, żeby nie brały cukierków od nieznajomych, bo bezpieczne współdzielenie przestrzeni nie opiera się na zasadzie zaufania bezgranicznego, lecz OGRANICZONEGO.
Ja wierzę, że Twój pies reaguje na wszystkie komendy, jest posłuszny i nieagresywny. Problem w tym, że jeśli spotkam go na spacerze z dzieckiem biegnącego w moją stronę, to nie będę wiedział, że to ten słynny super-posłuszny-pies-Lidii. A właśnie taka wiedza stanowiłaby o moim komforcie w trakcie spaceru.
I błagam, skończ z tym generalizowaniem, że labrador i husky to takie nieagresywne gapy:
- to był husky: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zostawila-go-na-moment-pies-posza...
- a to labrador: http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/182459,labrador-zagryzl-kundelka,i...

Twój pies może ugryźć - po prostu do tej pory tego nie musiał/chciał tego zrobić! - taka myśl powinna przyświecać właścicielom psów, którzy uważają, że smycz to wielka kara dla psa.

Analogie można mnożyć w nieskończoność.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

lidia
lidia wt., 2011-10-11 10:17

Cytat z artykulu: "to jaki

Cytat z artykulu: "to jaki jest pies i jak się zachowuje zależy wyłącznie od jego przewodnika i właściciela."
I wszystko na ten temat.
Drugi cytat: "Z relacji właścicielki czworonoga wynikało, że pies był szczepiony. Tej wersji nie potwierdził jednak weterynarz, który podjął decyzję o poddaniu psa obserwacji. " -mowi samo za siebie... Poza tym kto normalny zostawia tak male dziecko samo z psem?

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 10:28

...

Lidio?
Czym "technicznie" różni się pozostawienie na chwilę dziecka z huskym w drugim pokoju, od puszczenia huskych na spacerze bez smyczy pozwalając im biegać 50 metrów od właściciela?
Może będziesz w stanie powiedzieć, kto wykazał się większą nieodpowiedzialnością: matka, która nie trzymała psa na smyczy w domu, czy poszkodowany bohater artykułu puszczający psy samopas?
Myśliwy jest winny bo zastrzelił psy ZANIM kogoś ugryzły?

Masz rację Lidio!
Za zachowanie psa odpowiada właściciel: dlatego powinien go dla swojego i innych (ludzi i psów) komfortu trzymać na smyczy. Ciągle piszę o smyczy, bo to nie właściciele (raczej) mogą mnie pogryźć, ale ich niefrasobliwie wychowywani pupile.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

lidia
lidia wt., 2011-10-11 12:10

Odpowiedzialny wlasciciel zna

Odpowiedzialny wlasciciel zna swojego psa. Odpowiedzialny wlasciciel od szczeniaczka socjalizuje go z ludzmi, dziecmi, innymi zwierzetami, roznymi odglosami i sytuacjami. Wlasnie po to, by pies nie byl zaskoczony gdy np. spotka na spacerze innego psa, albo bedzie mijal pania z malym dzieckiem. Pies odpowiednio zsocjalizowany zachowuje sie zupelnie inaczej, ale tak to wlasnie jest, gdy kupuje sie psa po pierwsze z nieznanego zrodla (mam na mysli pseudohodowle, gdzie krzyzowane sa ze soba psy obciazone chorobami genetycznymi, bez uprawnien do hodowli, psy czesto agresywne), po drugie kupujacy czesto nie ma zielonego pojecia o wychowaniu psa i jego charakterze oraz potrzebach, po trzecie jesli chodzi o psy ras uznanych za agresywne, to jestem zdania, ze ktos kto chce takowego posiadac powinien przejsc testy psychologiczne oraz odpowiednie szkolenie, aby wiedziec jak takiego psa prowadzic. Pies rowniez powinien przejsc przymusowe szkolenie i zdac odpowiedni egzamin z zachowania, jesli ma byc trzymany w mieszkaniu. Obecnie juz owczarek niemiecki znajduje sie na tejze liscie, a chyba najwiecej jego przeroznych mieszanek biega po ulicach i lasach.
W artykule jest mowa o labradorze, ktory od dawna wykazywal agresje. Wyobrazam sobie w jaki sposob byl wychowywany i traktowany w domu. Na efekt tego nie trzeba bylo dlugo czekac.
Zarzuciles mi, ze pisze o swoim psie. Moge napisac takze o innych, a znam naprawde wiele psow i ich wlascicieli, gdyz czesto organizujemy zloty, na ktorych spotykamy sie w duzym gronie, psow wtedy jest conajmniej kilkanascie. Nie ukrywamy sie na zamknietych terenach. O swoim napisalam tylko po to, by pomoc Ci znalezc roznice pomiedzy psem bezpanskim a tym bedacym pod kontrola wlasciciela, dobrze wychowanym. Ja wiem w jakich sytuacjach przypiac smycz. Po raz kolejny przytocze przyklad mojego psa. Suczka jest nauczona nie oddalac sie bez pozwolenia na dalej niz 20, maks. ok. 50m. Gdy kaze czekac, staje i czeka. Zapinam jej smycz lub przytrzymuje obroze, gdy ktos przejezdza rowerem, bo czasem interesuja ja te pojazdy. Gdyby moj pies choc przez chwile wykazal jakakolwiek agresje, na pewno nie biegalby bez smyczy, nie olalabym tez sprawy, gdyz agresja musi miec jakas przyczyne. Na spacerze cwiczymy aportowanie na otwartej przestrzeni (czyli na polu lub lace), w lesie najczesciej tropienie, szukanie, slalomy miedzy drzewami. Chodzimy nad jezioro, gdzie psiak moze poplywac (wskazane na zachowanie zdrowych stawow). Czesto spotykamy pana z bokserem, psiaki pieknie sie razem bawia. Nigdy nie zdecydowalabym sie na psa rasy amstaf badz rottweiler i inne podobne. Zanim zdecydowalam sie na psa, najpierw poczytalam sobie o rasach i dopasowalam dla siebie jak najbardziej odpowiednia. Uwazam, ze to pierwsza rzecz jaka powinien zrobic potencjalny wlasciciel psa.

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 13:01

...

Lidio!
Sama widzisz, że piszesz o tym, jak powinno być, podkreślając różnicę z tym, jak jest na co dzień. Ja w lesie bywam często: spaceruję z dzieciakami, a sam naprawdę dużo biegam i jeżdżę na rowerze. Często mam do czynienia z sytuacją taką, jak opisywana przez Ciebie: biegnę lub jadę, a właścicielka psa łapie go za smycz, bo pies jest wprawdzie "usłuchany i nie gryzie", ale akurat na widok roweru lub biegacza dostaje małpiego rozumu. Zapewne podobnie reagowałby na zająca czy lisa - gdyby tylko miał okazję je zobaczyć.
Rozumiem, że mam być wyrozumiały kiedy czyjś psiak biegnie w moi kierunku, a następnie liczyć na szybką reakcję właściciela, tak?

Wiesz Lidio... zapominasz o jednym: mnie naprawdę najmniej obchodzi, czy pogryzie mnie pies "pański" czy bezpański. Wydaje mi się, że to boli tak samo, wiesz?
Pomijam już aspekt komfortu: nie lubię być lizany przez czyjeś zwierzęta. Czy pozwolisz, żebym w akcie zemsty polizał Ciebie po twarzy i rękach? :)

Porównując więc sytuację jaka "winna być" z tą, jaka "jest" nie zapominaj o jednym: wyjątkowo karne i posłuszne psy służb mundurowych zawsze są na smyczy (o kagańcu nie wspominając). jak myślisz, dlaczego?

Cieszę się, że wierzysz swojemu psu - masz do tego całkowite prawo, jednak życzę Ci, żebyś - jeśli do tego dojdzie - płaciła mandat za brak smyczy, a nie za pogryzienie.
Rozumiem, że Twój pies jest wcieleniem łagodności i cnót wszelakich. Jak i psy Twoich znajomych.

Spójrz teraz na analogię: codziennie wracam samochodem bardzo późnym wieczorem do domu, tę sama drogą od ponad 10 lat. Końcowy odcinek - jakieś 150 metrów znam na pamięć - nie gorzej niż Ty swojego psa. Nigdy nie spowodowałem, ani nie brałem udziału w żadnym wypadku. Nigdy na tej drodze nie widziałem żadnego przechodnia o tej porze na wspomnianym odcinku. Jak myślisz... czy mógłbym wracając dzisiaj wieczór zgasić światła, zamknąć oczy i tak przejechać ten odcinek?

Czy to raczej niepoważne?

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

lidia
lidia wt., 2011-10-11 13:51

Moj pies tylko popatrzy przez

Moj pies tylko popatrzy przez chwile na sarne z daleka, raz spotkalysmy zajaca, zero reakcji, pies popatrzyl i zajal sie wachaniem. Nie skacze na obcych ludzi i nie lize ich po twarzy i rekach. Tak, moge stwierdzic, ze mam psa idealnego. Jesli chodzi o rower, to biegnie kilka metrow za pojazdem, nie interesuje jej czyjas noga. Biegacze jej nie interesuja, nad jeziorem czesto ktos biega. Owszem, psy posiadajacy ludzie, ktorzy przyjezdzaja na zloty sa lagodne, a sa to rozni ludzie z calego wojewodztwa, czasem spoza. Nie zawsze znajomi.
Dodam, ze ugryzl mnie kiedys pies sasiada, nie byl bezpanski, tylko wlasciciel kompletnie nieodpowiedzialny. Pies byl cale zycie na lancuchu, a on czasami wypuszczal go na ulice, zeby sobie pobiegal. Mimo to moje poglady sa takie jak widac. Odkad sama mam psa, zrozumialam innych psiarzy o wiele bardziej, takze moja wiedza na temat psow bardzo sie poszerzyla. I bede zawsze utrzymywac, ze ktos kto sam nie posiada zwierzecia, nie bedzie w stanie zrozumiec pewnych rzeczy. :) Przypomnialo mi sie, ze znam jedna osobe podobnych pogladow co Ty. Ktoregos razu przyszlo jej zaopiekowac sie przez kilka dni psem kuzyna. Pies przez caly ten czas byl przywiazany na smyczy do poreczy schodow, tam mial legowisko i calymi dniami w nim lezal. Wychodzil tylko za potrzeba. Nie ze wzgledow bezpieczenstwa, lecz pan nie wyobrazal sobie po prostu trzymac psa w domu. Ten pan tez biegal. Ostatniego dnia wpadl na pomysl, zeby zabrac psa ze soba. Tak mu sie spodobalo, ze zalowal, ze nie zrobil tego wczesniej. Pan, ktory brzydzil sie dotknac jakiekolwiek zwierze :)

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 14:49

...

Lidio!

Masz rację - nie jestem miłośnikiem psów. Nigdy nie byłem i mam do tego absolutne prawo, tak samo jak Ty masz święte prawo być ich wielbicielką. Nigdy by mi jednak do głowy nie przyszło, żeby psa w jakikolwiek sposób skrzywdzić - nie jestem wrogiem psów, czy ich obecności w lesie. Jestem zwolennikiem tezy, która opiera się o kompromis: kiedy Ty idziesz przez las z psem na smyczy ja wiem, że nie mam się czego obawiać. Sfery naszych emocji są całkiem obok siebie, bo widząc psa na smyczy ja nie muszę się zastanawiać nad tym, jakiego ma właściciela i jak jest wychowywany.

Naprawdę wierzę, że Twój pies jest idealny.
Zwróć jednak uwagę na jedno: komfortowe użytkowanie wspólnej przestrzeni jest oparte nie na maksymalnym wykorzystaniu wszelkich możliwości lecz na kompromisie wynikającym z ograniczenia dostępnych opcji.

Ta sama zasada obowiązuje na ulicy - po drodze jeżdżą kierowcy o wysokich umiejętnościach, doświadczeni i znający możliwości swoich aut, ale są także kierowcy "niedzielni" oraz masy nastoletnich, niepoważnych rajdowców. Jednak jest coś wspólnego: ograniczenia! KAŻDEGO z nich dotyczą w takim samym stopniu.
Dlatego każdy właściciel psa wchodząc do lasu powinien trzymać go na smyczy. KAŻDY!
Wiesz dlaczego? Bo tak jak większość właścicieli aut uważa się za mistrzów kierownicy, tak większość właścicieli psów uważa bezkrytycznie swoje pupile za idealne.

Oczywiście, masz prawo nie przestrzegać przepisów i olać zdrowy rozsądek, ale wtedy nie ma co drzeć szat nad sporadycznym wypadkiem zastrzelenia psów przez krewkiego myśliwego. Szkoda, że troskliwy właściciel nie wziął pod uwagę tego, że smycz może wygrać z myśliwską strzelbą. To brak wyobraźni czy brak troski o zwierzę, które się posiada?

Mając na uwadze fakt, że wszystkie są rasy "proszę-się-nie-bać-on-nie-gryzie" trzymaj swojego psa na smyczy i nie każ mi go lubić.
To tak wiele?

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia wt., 2011-10-11 16:42

Jestem listonoszką i zdaniem

Jestem listonoszką i zdaniem Livefackera,powinnam wystrzelać wszystkie psy,które się na mnie rzucały?!Fajnie,w Stargardzie byłoby o połowę mniej psów.A potem zastrzelić właściciela psa bo kretyn powiesił skrzynkę na płocie,gdzie pies ma dostęp do mojej ręki.Ilu bezmózgowców bym musiała ukatrupić?! MASĘ!!!!!
Państwo pozwoliło sprowadzić do Polski psy rasy haski a jak wiadomo one muszą biegać.Więc gdzie mają to robić?!
Ile zwierząt leśnych ginie pod kołami aut,tego nikt nie liczy.A psy wytresowane i najedzone specjalnie wypuszcza się do lasu aby co....najadły się?
Człowiek jak długo siedzi i się leni dostaje szajby a co mówić dopiero o zwierzęciu.
A DLACZEGO NIKT SIĘ NIE WEŹMIE ZA KŁUSOWNIKÓW.NADCHODZI OKRES JESIENNO -ZIMOWY I DOPIERO CI MAJĄ RAJ.ILE W TYM CZASIE ZWIERZYNY UMIERA W MĘCZARNIACH.Mam dom na wsi i wiem coś o tym,sama mało nie wpadłam w sidła podczas spaceru,a mój pies,niestety zakończył swój spacer za suczką na nich.Był z tych kundli małych i miał swoją panienkę za mostkiem.Również za mostkiem znajdował się lasek i polanka(wcześnie rano można było zaobserwować sarny).Któregoś razu nie wrócił do domu,myślałam,że został kundel u swojej"pani".W nocy słychać było straszliwe wycie,można nawet powiedzieć,że płacz ale gdzie będę chodzić po ciemku.Na drugi dzień po pracy wybrałam się poszukać psa...no i znalazłam.Tego gnoja co wnyki założył,powiesiłabym na tej samej wnyce co wisiał mój pies.
Wiem,że w tej chwili zaprzeczyłam sama sobie ale co kundelek z centymetra cięty zrobiłby sarnie lub dzikowi.Jedynie ku pocieszeniu mogę stwierdzić,że kłusownik ani się nie najadł ani nie zarobił.

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-11 17:54

...

Stargusiu!
Przeczysz sobie wyjątkowo często, najpierw pisałaś: "u nas nie ma tak dużo zwierzyny", a teraz okazuje się, że nieopodal jest jakiś "lasek i polanka", a tam "wcześnie rano można było zaobserwować sarny".
Zadziwiające rozbieżności.
Przypuszczam, że Twój pies, który samopas "spaceruje za suczką" jest podobny tym, o których lidia pisała w swoim komentarzu: "Mieszkam w malej miejscowowsci, i chcac isc z wlasnym psem na spacer, musze wsadzic go w samochod i wyjechac poza teren zabudowany, w obawie, ze przez innych nieodpowiedzialnych wlascicieli ja i moja suczka zostaniemy zaatakowane."

I na koniec Stargusiu: jeśli gryzą Cię psy, a Ty nie reagujesz to naprawdę Twoja sprawa. Nikt nie każe dawać Ci się gryźć - tak samo jak strzelać do psów czy tym bardziej ich właścicieli. Podobnie jak lidia próbujesz przykładać do moich słów miarę swoich irracjonalnych działań - irracjonalnych, bo Twój pies nie żyje w takim samym stopniu przez kłusownika-przestępcę, jak i przez Ciebie - właścicielkę pozbawiona wyobraźni.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia wt., 2011-10-11 19:10

Ech,nie znasz życia na

Ech,nie znasz życia na wsi,takiej prawdziwej,a nie takiej jak modne Grzędzice. Pies wykopie dziurę pod płotem a wyjdzie,jeśli ulubiona suczka ma cieczkę albo jeśli jest psem z fantazją.Nie czytało się książeczki pt."O psie,który jeździł koleją".Psy jak ludzie mają fantazje.Tam gdzie mam dom to i owszem są zwierzęta leśne.Albo były bo zostały wytłuczone przez kłusowników.Będę się uparcie trzymała swojego zdania bo jestem człowiekiem z wyobraźnią.Jeśli mam głupiego psa to muszę poddać go tresurze ale jeśli najmądrzejszy pies ma głupiego pana to już inna sprawa.
Łatwo strzela się do zwierząt jakiekolwiek by one nie były ale trudniej o nie zadbać.
Wyobrażam sobie jak właściciel haskiego albo innego psa lubiącego biegać,leci za swoim pupilem na smyczy.To może będzie nakaz wydany odgórnie,że takie psy mogą posiadać ludzie,którzy są sprinterami albo maratończykami.Owszem lubię biegać ale jedno jest wiadome,że pies dużo szybciej biega od człowieka.
A poza tym w lesie są kleszcze a ja lubię swojego psa i dlatego nie narażę go na jakieś choróbsko.

Lifehacker
Lifehacker śr., 2011-10-12 01:06

...

Droga Stargusiu!
Czytając Twój post dochodzę do wniosku, że usprawiedliwianie wieśniactwa mieszkaniem na "prawdziwej wsi" jest kompromitujące.

Niestety pozostaje mi także dodać, że warto zachowywać pewną kolejność - na przykład przed staniem się właścicielem psa być właścicielem płotu bez dziur.

Co do troski o Twojego psa - trzymam za słowo i mam nadzieję, że kolejny pies nie zginie przez Twoją "prawdziwie wiejską" niefrasobliwość.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia czw., 2011-10-13 17:38

Człowiekowi należy nałożyć

Człowiekowi należy nałożyć smycz i kajdanki jak wchodzi do lasu bo niszczy,kradnie drzewo,nakłada wnyki,strzela do bezbronnych zwierząt i śmieci.A pies pochodzi od wilka i jest...u siebie!

Lifehacker
Lifehacker czw., 2011-10-13 18:27

...

Stargusiu!
Masz absolutną rację: niszczenie, kradzież drewna, kłusownictwo i śmiecenie to przestępstwa lub co najmniej wykroczenia. Strzelanie do bezbronnych zwierząt formalnie niczym nie różni się od tego, co dzieje się legalnych rzeźniach, więc przestępstwem nie jest.

Dalej masz rację pisząc, że pies pochodzi od wilka. Chociaż patrząc na yorka czy chihuahua można mieć poważne wątpliwości. :)

Mylisz się jednak pisząc, że pies w lesie jest "u siebie" - u siebie są zwierzęta, która las zamieszkują i tam się urodziły. Chociaż czytając o tym, jak Twój pies biega po lesie samopas można mieć poważne wątpliwości.

I na koniec zgadzam się, że niektórym ludziom powinno się nakładać kajdanki i smycz przed wejściem do lasu. Niestety - czasem, jak w Twoim przypadku - i to nie pomoże. I tak wypuścisz bez opieki swojego kundelka do lasu. Jak nie zrobisz tego specjalnie, to będziesz tłumaczyła się "dziurawym płotem". Ani Tobie, ani Twojemu psu raczej nie pomogą kajdanki i smycz - założone komukolwiek z Was.

Jesteś po prostu nieodpowiedzialną właścicielką. Nie powinnaś mieć psa.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!