drukuj

Chłopiec trafił do szpitala po tym, jak w Netto zjadł silny środek chemiczny

Do zdarzenia doszło w sklepie Netto przy ul. Wyszyńskiego

fot. archiwum

Stargardzka policja i prokuratura zaczęły sprawdzać okoliczności, w których doszło do nieszczęśliwego wypadku w Netto przy ul. Wyszyńskiego w Stargardzie.

Jak podał dziś "Kurier Szczeciński", dwa tygodnie temu, w markecie Netto w centrum Stargardu, 2,5-letni chłopiec sięgnął po stojący na dolnej półce udrażniacz rur, popularnego "Kreta", odkręcił go i najadł się granulek.

Żrący środek spowodował poważne poparzenia jamy ustnej, przełyku i żołądka. Dziecko w ciężkim stanie leży w szczecińskim szpitalu dziecięcym, na oddziale intensywnej terapii.

Sprawą od wczoraj zajmuje się stargardzka policja, pod nadzorem prokuratury.

- Do zdarzenia doszło 8 kwietnia, jednak szpital nie miał obowiązku go nam zgłaszać, sprawę znamy od wczoraj - mówi asp. Krzysztof Orzechowski z KPP Stargard. - Na razie sprawdzamy i wyjaśniamy okoliczności zdarzenia. Na pewno pomoże nam w tym zamontowany w sklepie Netto monitoring.

Zdjęcia

  • Do zdarzenia doszło w sklepie Netto przy ul. Wyszyńskiego
od 1.04.2001 w "Glosie Szczecinskim"
Emila Chanczewska
Autor:Emila Chanczewskagg: GG28332404

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
dario86
dario86 czw., 2010-04-22 13:03

A GDZIE BYŁ RODZIC W TYM CZASIE?

Często się zdarza, że w takich super i hiper marketach dzieci chodzą samowolnie i nikt z opiekunów nie reaguje tylko rozgląda się po półkach. Pewnie teraz będą gadali, że taki towar powinien stać na górze, ale jakby spadło mu na głowę to byłoby odwrotnie! Ludzie macie dzieci to uważajcie na nie bo sami wiecie co mogą zrobić.

noe_77
noe_77 czw., 2010-04-22 14:11

zgadzam się z poprzednikiem.

zgadzam się z poprzednikiem. DZIECKO = ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA NIE!!! dziecku bardzo współczuje a rodzice mam nadzieję że bardzo to przeżyją i wyciągną wnioski!!!

niecierpekk
niecierpekk czw., 2010-04-22 14:32

Panowie... podnosicie krzyki

Panowie... podnosicie krzyki na rodziców a co ze sklepem i jego odpowiedzialnoscia?

lukas
lukas czw., 2010-04-22 15:20

a za co

@niecierpekk:

ma sklep odpowiadac? Za nieodpowiedzialnych rodzicow czy innych klientow (ten produkt normalnie tak latwo sie nie otwiera,a na pewno 2,5 latek mialby z tym ogromne problemy, wiec nie wykluczam,ze ktos wczesniej mogl sprawdzac czy opakowanie ma odpowiednia ilosc granulatu - niestety to domena wielu starszych ludzi)? Przepisy nie nakazuja aby produkty tego typu staly wysoko (przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo). I tak z tego co slyszalem sklep chce pomoc finansowo (chociaz nie musi). Padlo akurat na sklep tej sieci,a rownie dobrze mogl sie wydarzyc taki nieszczesliwy wypadek w kazdym innym sklepie...

niecierpekk
niecierpekk czw., 2010-04-22 20:21

1 sprawa. Dziecko jakoś ten

@lukas:

1 sprawa. Dziecko jakoś ten produkt znalazło a powinien on być trudno dostępny
2 przeczytałem gdzieś na forum, że ten produkt był rozsypany w sklepie

lukas
lukas czw., 2010-04-22 22:29

zrozum

@niecierpekk:

ze nie ma przepisu, ktory by nakazywal umieszczac ten produkt w niedostepnym dla dziecka miejscu (najlepiej zeby byl na zapleczu i udostepniany przez sprzedawce na prosbe klienta?). Uwazam,ze sam produkt rowniez jest dostatecznie zabezpieczony przez producenta (poza tym gdyby bylo inaczej nie zostalby dopuszczony do sprzedazy w takiej formie). Niestety sa ludzie-klienci sklepow, ktorzy musza przed wlozeniem produktu do koszyka otworzyc produkt i sprawdzic czy oby nie brakuje np 1 granulki preparatu. Z jednej strony strony moze i produkt moglby stac wyzej,ale tutaj wpadamy w bledne kolo,bo jezeli rodzice puszczaja dzieci samopas po sklepie to moze rownie dobrze zrobic sobie krzywde innym produktem (wybielacze, denaturaty, rozpuszczalniki, zmywacze do paznokci i wiele innych). Gdyby idac tym tokiem umieszczac takie produkty wysoko na polkach to te zamieszczone na wysokosci do 80cm (nie wiem jaki dokladnie zasieg ma dziecko do ...roku zycia -no wlasnie ciekawe do ktorego roku dziecko moze siegnac po cos nieodpowiedniego?) swiecily by pustkami,a wiele doroslych osob aby zdjac produkt musialo by wolac obsluge badz korzystac z drabiny.
Podsumowujac - dziecko jest nieprzewidywalna istota,a jednym z podstawowych obowiazkow rodzicow (rowniez nalozonych przez prawo) jest opieka i ochrona osoby maloletniej... P.S. Co do rozsypanego w sklepie Kreta jest to informacja niepotwierdzona (przynajmniej z oficjalnych zrodel nie dotarla do mnie),a jak narazie jedynie czyjas spekulacja. Z tego co wiem przegladany jest zapis z monitoringu przez odpowiednie osoby i bedzie wszystko jasne jak bylo...

yeti
yeti pt., 2010-04-23 06:41

Niektórzy

jak widzę - powoli wpadają w paranoję. Czy sklep także ponosiłby odpowiedzialność w sytuacji gdyby jakiś smarkacz odciąłby sobie paluszek sekatorem ? To biedne dziecko ma po prostu nieodpowiedzialnych rodziców ( choć w tym przypadku zastanawiałbym się czy na takie miano w ogóle zasługują)

gabiryna
gabiryna pt., 2010-04-23 09:39

Całkowicie popieram

Całkowicie popieram przedmówców. Rodzice są winni całej sytuacji. mam dwóch dorosłych synów, nigdy przez ich młode lata nie było sytuacji ,żebym puściła w sklepie dziecko samopas. Za rączkę i już. Obecnie obserwuję beztroskę rodziców, puszczą malucha i lata jak oszalały po sklepie. Wpada ludziom pod wózki, zrzuca towary z półek, otwiera produkty. Zwrócenie rodzicom uwagi skutkuje świętym oburzeniem. I mamy rezultat owej beztroski.
Sklep w niczym nie zawinił. To na rodzicach ciąży obowiązek opieki nad dzieckiem. Gdyby maluchowi coś spadło na głowę w sklepie, lub złamałoby nogę na śliskiej nawierzchni można byłoby mówić o odpowiedzialności sklepu. A tak wina jest tylko i wyłącznie po stronie rodziców.

lukas
lukas pt., 2010-04-23 16:46

to nie beztroska

@gabiryna:

tylko tak zwane bezstresowe wychowanie - ladniej brzmi ;)

molko
molko sob., 2010-04-24 19:07

zgubna pomoc

Na domiar złego matka tylko pogorszyła stan rzeczy w samym sklepie, tj. w końcu gdy dziecko wzięło do ust granulki kreta całkiem możliwe, że go wcale nie połknęło tylko trzymało w ustach (zaczęło płakać bo poczuło parzenie w ustach i wątpię żeby od razu go łykało). Matka zamiast wyciągnąć mu z ust granulki i zmusić do wymiotów to ona dała mu jeszcze wody do picia.
Na pewno chciała dobrze ale teraz to już nie pora na takie rozważania i trzeba się zastanowić jak można pomóc dziecku ewentualnie rodzicom. Dobrze, że sklep obiecał pomoc, tylko żeby dotrzymał tych obietnic.
Nie mam dzieci i może łatwo mi mówić ale pilnujcie swoich dzieci bo po co samemu się prosić o problemy.

molko885
lukas
lukas sob., 2010-04-24 21:13

wczoraj

@molko:

ogladalem w tv rozmowe z ratownikiem medycznym wlasnie w tej sprawie i mowil,ze woda nie byla zlym rozwiazaniem. Objawy wskazywaly,ze zostaly jednak granulki polkniete. Ciekawe jakie beda ustalenia prokuratury,bo jak w takich przypadkach czesto bywa rodzicom przedstawia sie zarzuty niedopelnienia obowiazkow. No,ale jak sie sprawa zakonczy trzeba troche jeszcze poczekac. Szkoda dziecka, ale niestety do pewnego wieku zdane jest na rodzicow,a jak widac w tym przypadku cos zawiodlo...

marlaa
marlaa ndz., 2010-04-25 14:51

dziecko

Sama jestem mamą jest mi żal dziecka,bo to nie jego wina a rodzice pewnie są załamani więc zamiast najeżdzać na nich sprubujcie zrozumieć co przeżywają.Pracowałam kiedyś w netto i wiem ,że tej tragedi jest winna osoba która otworyła kreta.Ludzie są bezmyślni otwieraja towar i mają gdzieś co się z nim stanie a jak widać chwila nieuwagi i trgedia gotowa.

marlaa