Błękitni Stargard - Orkan Rumia 4:1. Na trybunach było gorąco
Stargardzki trzecioligowiec chciał nie tylko wygrać pierwsze spotkanie wiosną, ale i zrewanżować się zespołowi z Rumii za dotkliwą porażkę 0:4 z pierwszej rundy. Już jednak na początku meczu, rozgrywanego na boisku ze sztuczną trawą, stargardzianie zostali zaskoczeni. Z rzutu wolnego precyzyjnie uderzył Dawid Banaczek. Golkiper Błękitnych Marek Ufnal nawet nie zareagował i pozostało mu obserwować, jak piłka wpada do siatki obok lewego słupka jego bramki. W pierwszej połowie gra toczyła się w śniegu i było sporo przypadkowości. Gole w tej części padały tylko po stałych fragmentach gry. W 21 minucie Bartłomiej Zdunek dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, w polu karnym gości świetnie zachował się Hubert Jaskólski i strzałem głową wyrównał stan meczu. W 31 minucie Błękitni wyszli na prowadzenie. Z rzutu wolnego piłkę w pole karne skierował Robert Gajda, Tomasz Pustelnik przedłużył podanie głową do Sebastiana Inczewskiego, który dopełnił formalności strzelając gola także głową. W drugiej połowie śnieg już nie przeszkadzał i zarysowała się przewaga stargardzian. W 54 minucie goście niemal sami wbili sobie bramkę. Zdołali zatrzymać piłkę, zmierzającą do siatki, ale na miejscu był Tomasz Pustelnik, który powiększył prowadzenie stargardzian. W 85 minucie na 4:1 strzelił Gajda piękną dobitką uderzenia Jarosława Piskorza. Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale strzelec czwartego gola przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Orkana. Spotkanie popsuł nie tylko śnieg, ale i zachowanie części fanów Błękitnych i Orkana, którzy w przerwie spotkania pobili się ze sobą, a później doszło do starć z policją.



























Kontakt: