drukuj

Będzie apelacja w sprawie psów

Myśliwy bronił się twierdząc, że strzelał do zwierząt zdziczałych, które goniły sarny i kozły

Stargardzka prokuratura nie zgadza się z wyrokiem uniewinniającym myśliwego z Wapnicy, który w maju 2009 roku podczas polowania zastrzelił dwa psy

Przedwczoraj zapadła decyzja o złożeniu apelacji do Sądu Okręgowego w Szczecinie.

– Miałem nadzieję, że ta sprawa tak się nie skończy – mówi z ulgą pan Grzegorz z gminy Dobrzany, właściciel zabitych psów. Sędzia ze Stargardu 4 października uniewinnił Stanisława B., myśliwego z koła łowieckiego Rogacz. W uzasadnieniu podał m.in. że poszkodowany sam naraził psy na niebezpieczeństwo spacerując z nimi na terenie obwodu łowieckiego.

Zdjęcia

  • Myśliwy bronił się twierdząc, że strzelał do zwierząt zdziczałych, które goniły sarny i kozły

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Stargusia
Stargusia czw., 2011-10-13 17:39

Dziękuję panu,panie

Dziękuję panu,panie prokuratorze.Chociaż jeden ma sumienie!

naman
naman czw., 2011-10-13 17:44

Trzymam kciuki za

Trzymam kciuki za sprawiedliwy wyrok :)

Lifehacker
Lifehacker czw., 2011-10-13 18:55

...

Widzę, że dyskusja toczy się też tutaj, więc wklejam swój komentarz, który umieściłem wcześniej tu: http://www.mmstargard.pl/artykul/dobrzany-bez-kary-za-zabicie-psow-43290...

Te psy były z opiekunem (...). Być może nie były agresywne - jak twierdzi właściciel, albo nie zdążyły być agresywne, bo zginęły z ręki myśliwego. Tego nie wiem.

Sprawę znam tylko z doniesień medialnych - i na tej podstawie uważam, że myśliwy zdecydowanie przesadził. Większość nieszkolonych psów reaguje ucieczką na huk wystrzału i sądzę, że nawet jeśli sam osobiście czuł się zagrożony to powinien wykazać się większym opanowaniem.

Rozumiem jednak, że miłość do zwierząt przybiera czasem rozmiary karykaturalne - wydawać by się mogło, że miłośnicy psów zrozumieliby zastrzelenie psa przez tego myśliwego tylko wtedy, gdyby pies najpierw dał mu ku temu jednoznaczny o oczywisty powód - tzn. wbił zęby w jego tyłek.

Abstrahując jednak od rozważań "co by było, gdyby...": uważam, że dwa husky biegające samopas 50 metrów od właściciela to zdecydowana przesada, dlatego nie dziwię się, że sąd w oparciu o obowiązujące prawo podjął taką decyzję. Taka odległość w przypadku kiedy pies zareaguje agresją jest zbyt duża, by człowiek mógł w porę i skutecznie zainterweniować.

Po raz kolejny powtórzę: PIES W LESIE - TYLKO TYLKO NA SMYCZY.

Podsumowując: w/g mnie myśliwy powinien wykazać się większym opanowaniem, a psy powinny być na smyczach.

mariuszek
mariuszek czw., 2011-10-13 20:27

apelacja w sprawie psów

wykastrować myśliwego sztucerem

mariusz
naman
naman czw., 2011-10-13 21:55

Lifehacker

Mam wrażenie , że czytam słowa PREZESA , skoro ktoś zabił to niech odpowie za to.
Widziałem Twoje linki ze zwierzyną leśną zagryziona przez psy. Dla mnie to szok ale jestem na 100% przekonany , że te sarenki i inne zwierzaki nie zagryzły psy z rodowodem i wyprowadzane przez właścicieli tylko psy wiejskie spuszczane nocą z łańcuchów przez zwyrodniałych właścicieli , mam rodzinę na wsi i nie raz widziałem jak "wieśniaki" na picie mają a psu do miski nie nałożą tylko wieczorem spuszczają z łańcucha a sami sidła zakładają ! taka jest prawda niestety.

o ile mi wiadomo to akurat te psy nie są na liście groźnych i niebezpiecznych dla człowieka i nie są to psy myśliwskie.
czyli rozsądek ponad wszystko !

amigo
amigo czw., 2011-10-13 22:00

Jeśli apelacje nie zostanie

Jeśli apelacje nie zostanie odrzucona, to byśmy wszyscy poszli na rozprawę ? Tylko żeby ktoś wcześniej nas poinformował kiedy to będzie :)

Stargusia
Stargusia czw., 2011-10-13 22:16

Ja też sobie napisałam w

Ja też sobie napisałam w poprzednim artykule.Do lasu my ludzie wchodzimy w kaftanie bezpieczeństwa,żeby nie śmiecić,nie zabijać bezbronnych zwierząt,nie kraść drzewa i nie zakładać wnyków.Pies wywodzi się od wilka i to on jest wśród swoich a nie na odwrót!
My podporządkowujemy sobie przyrodę ale nikomu to na dobre nie wychodzi.
Dokładnie o takiej wsi pisałam jak opisuje naman a ich jest wiele jak nie większość.
Co do użycia broni to nawet policjant,musi ostrzec bandyte przed oddaniem strzału,a do zwierząt owszem czemu nie,ale zwierzęta też mają swoje prawa.
Należy się takiemu bezmyślnemu "myśliwemu" najwyższa kara przewidziana przez prawo,za bezzasadne użycie broni.

Lifehacker
Lifehacker czw., 2011-10-13 23:52

...

Moi drodzy!

Nie rozstrzygam o czyjejkolwiek winie czy niewinności, a wszystko co piszę podyktowane jest z jednej strony doświadczeniami, z drugiej zaś troską o reguły rządzące korzystaniem z przestrzeni wspólnej, takiej jak las.

W kwestii doświadczeń: mieszkam w Kobylance, gdzie lasy przylegające do wsi zamieniają się w wybiegi dla psów. Nie dla bezpańskich kundli (bo takie występują już naprawdę sporadycznie) ale dla psów biegających bez smyczy (o kagańcu nie wspominając), które to psy są wyprowadzane przez pozbawionych wyobraźni właścicieli na spacer w przekonaniu, że tylko oni korzystają z lasu.
I taka prawda wynika z moich doświadczeń.

Piszę to jako ojciec, który idąc z dzieciakami na spacer czy grzyby musi ciągle wysłuchiwać, że "mam się nie bać, bo on nie gryzie".

@naman

Jeśli pisząc o "moich linkach" masz na myśli http://pieswlesie.blogspot.com/, to niestety się mylisz. Zwróć uwagę na to, że chociażby zdjęcia - na przykład - z 3 sierpnia czy 6 września tego roku są zdjęciami psów i ich właścicieli (widać fragmenty ich sylwetek na fotografiach). To są psy, które puszczane luzem zagryzły zwierzęta w czasie spacerów! Jeśli nie wierzysz - napisz.

Niema listy psów "groźnych i niebezpiecznych DLA CZŁOWIEKA". Jest rozporządzenie z wykazem psów uznanych za AGRESYWNE.
Każdy pies może być agresywny - kilka linków:
- husky: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zostawila-go-na-moment-pies-posza...
- amstaff: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Dziesieciolatek-pogryziony-w-twar...
-labrador: http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/182459,labrador-zagryzl-kundelka,i...
Żadnego z tych psów nie ma na liście.
Mylę się?

Artykuł z ostatniego linku wieńczy cytat: "A to jaki jest pies i jak się zachowuje zależy wyłącznie od jego przewodnika i właściciela."

Właśnie z tych powodów proszę o PSA W LESIE NA SMYCZY. Nie dziwcie się, że spacer staje się mało przyjemny, kiedy w stronę mojej córki biednie szczekający wielki pies, dwa razy większy od niej. Zatrzyma się? Ktoś go zawoła?
To dyskomfort: nie znam ani psa, ani właściciela.
Dyskomfort tym większy, że wielu właścicieli nie zna swoich psów.

Chciałbym przy okazji wydarzenia tragicznego dla psów i ich właściciela rozmawiać o budowaniu standardów, a nie o tym, czy lepiej, żeby dziecko pogryzł pies rasowy i zadbany czy bezpański kundel.

Tak samo, jak nie ma znaczenia czy psa zastrzeli porywczy myśliwy czy poirytowany rodzic z legalna bronią.

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

naman
naman pt., 2011-10-14 00:45

hmmm

dziwne to trochę , wygląda na to , że w lesie w Kobylance jest więcej psów niż grzybów

"Piszę to jako ojciec, który idąc z dzieciakami na spacer czy grzyby musi ciągle wysłuchiwać, że "mam się nie bać, bo on nie gryzie"."

To w parkach w Stargardzie tyle nie ma :) a grzyby też można znaleźć......

Lifehacker
Lifehacker pt., 2011-10-14 01:51

...

@ naman

Rozumiem, że wziąwszy pod uwagę swój brak logiki i pomyłki z poprzedniego postu próbujesz być teraz dowcipny?
Doceniam. :)

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

naman
naman pt., 2011-10-14 22:51

To nie brak logiki i nie

@Lifehacker:

To nie brak logiki i nie poprzednie pomyłki. Ja napisałem tak ponieważ odrobiłem lekcje. Poczytałem sobie Twoje starsze posty i stwierdziłem , że nie ma sensu moje pisanie ponieważ Ty masz zawsze jakieś "ale" nie patrząc na temat. Czy chodzi o psy , o rowery czy inne tematy. Po prostu zawsze powtarzasz z uporem maniaka jak nasz sławny Pan Prezes , że białe jest czarne a czarne jest białe.
Dlatego właśnie pozwoliłem sobie na koniec zażartować. Zresztą nie czekaj długo , ludzie to czytają i zaraz skomentują. Życzę powodzenia :)

Cytat Lidi :)
Twoje wypowiedzi kojarza mi sie troche z babciami moherowymi, biegajacymi codziennie do kosciola i sluchajacymi Radia Maryja. One tez patrza tylko i wylacznie w jednym kierunku..

Nic dodać nic ująć :)

Lifehacker
Lifehacker pt., 2011-10-14 09:30

...

@ naman

Jeśli ktoś to przypomina Twojego (bo nie mojego) Pana Prezesa to Ty: najpierw niedoczytałeś wpisów na blogu podlinkowanym przeze mnie, a potem twierdziłeś, że husky nie są agresywne, bo nie ma ich w wykazie psów agresywnych.
Z niecierpliwością czekam na wskazanie niekonsekwencji i przekłamań w moich wypowiedziach.
Lekcje odrobiłeś - ale w dzienniczku i tak pała!

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

naman
naman pt., 2011-10-14 14:47

Ja poczekam na wyrok sądu bo

@Lifehacker:

Ja poczekam na wyrok sądu bo nie ma co się sprzeczać.
Pożyjemy zobaczymy :)

Lifehacker
Lifehacker sob., 2011-10-15 02:33

...

@naman:

A co zmieni wyrok sądu?
Jeśli właściciel psów zostanie uznany winnym - myśliwi będą myśleli, że mogą strzelać do każdego psa bez smyczy.
Jeśli myśliwy zostanie uznany winnym - właściciele psów będą myśleli, że puszczanie psów luzem w lesie jest niepodważalnym wyrazem troski o ich dobro.
A gdzie troska o standardy zachowań?

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia sob., 2011-10-15 11:16

Wszak wiadomo

Temida jest ślepa!

zwiastun
zwiastun ndz., 2011-10-16 08:32

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

Ta treść mi się najbardziej podoba, gdy słyszę ją od tych co robią podobnie puszczając swoje pupile ze smyczy.Tylko różnica jest taka, że w tym momencie im nikt nie zastrzeli zwierzaka, gdyż wiedzą ,że w pobliżu nie ma żadnego myśliwego.Nie ma znaczenia czy pies ma kaganiec czy jest oznakowany ważne aby był na smyczy obok właściciela a nie na 10m lince.
Jeżeli chodzi o sprawę to należało by się zapoznać z nią od początku by wyciągnąć jakieś wnioski.Belg zeznał na korzyść poszkodowanego a to jedyny świadek zdarzenia, który był wraz z sprawcą na tym polowaniu.Sędzia wydał taki wyrok ponieważ w Polsce we wszystkich przypadkach zastrzelenia psów myśliwi zawsze uzasadniali swój czyn za obronę konieczną dla zwierząt dziko żyjących.Treść we wszystkich przypadkach brzmi tak ;pies gonił sarnę kotną,kłusował więc nie miał wątpliwości, że to pies zdziczały i bez opieki właściciela.
Uważam że większości przypadkach doszło do przestępstwa a winny uniknie kary mając za plecami prawo które na to mu pozwala.

ZWIASTUN Siła, wiara, motywacja http://www.youtube.com/watch?v=CTwYNyy8qu0&feature=related
Lifehacker
Lifehacker ndz., 2011-10-16 10:11

...

@ zwiastun

Jaka logika Tobą kieruje?
W lesie można spuszczać psa ze smyczy, bo ludzi jest tam mniej niż w mieście?
Pies musi się wybiegać, prawda?
A może pies na smyczy nie może się wybiegać, a postulat: "Nie masz wielkiego podwórka - nie kupuj husky'ego!" jest pozbawiony sensu?

Stargusia
Stargusia ndz., 2011-10-16 12:29

Najlepiej kupić sobie

Najlepiej kupić sobie szczurka i trzymać w klatce ale tylko dlatego,że one słyną z inteligencji i niechcący wyprowadziły by swojego opiekuna do lasu bez kaftana bezpieczeństwa.A tam tyle jest do zniszczenia,zabicia i nabrudzenia,

Lifehacker
Lifehacker ndz., 2011-10-16 12:39

...

@Stargusia:

Identycznie płytką logiką posługują się posiadacze quadów rozjeżdżający regularnie lasy: "Skoro sprzedaż quadów jest legalna, to gdzie mam nim jeździć jak nie w lesie?"

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia ndz., 2011-10-16 19:40

Proszę nie porównywać psa do

Proszę nie porównywać psa do quada. To nie ma porównania.

Lifehacker
Lifehacker ndz., 2011-10-16 22:33

...

Stargusiu - czytaj ze zrozumieniem, proszę.
Nie porównuję psów do quadów - bo takie porównanie pozbawione jest sensu. Porównuję jedynie nielogiczną argumentację właścicieli psów z taką samą argumentacją właścicieli quadów.
Skoro właściciel quada kupuje go nie zastanawiając się, czy będzie miał gdzie jeździć - więc rozjeżdża las, to dlaczego inaczej oceniać właściciela psa, który kupił go nie zastanawiając się czy będzie miał go gdzie wyprowadzić na spacer - więc puszcza go samopas lub bez smyczy w lesie (tak jak Ty z psem, który zginał również przez Twoją niefrasobliwość).

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

lidia
lidia pon., 2011-10-17 09:22

Widze, ze dyskusja toczy sie

Widze, ze dyskusja toczy sie dalej :). Z poprzednia dalam sobie spokoj, bo stwierdzilam, ze nie ma sensu.
Lifehacker, nie ma znaczenia, czy pies jest rasy husky, czy labrador, czy york. Nawet jesli ktos ma podworko wielkosci 1 hektara, to pies i tak musi wyjsc na spacer. Na podworku pies glupieje, meczy sie psychicznie, gdyz potrzebuje ciagle nowych bodzcow m.in. wechowych, a tam sa ciagle te same zapachy. To rowniez frustruje zwierzaka. Naprawde, radze Ci, zanim zaczniesz sie wypowiadac na temat tego, co jest dobre dla zwierzat, najpierw poczytaj sobie o nich. Jak napisala Stargusia, zwierzeta tez maja swoje prawa. Nie jestesmy sami na swiecie. Skoro udomowilismy zwierzeta, to zapewnijmy im chociaz po czesci takie zycie jakiego potrzebuja. Czlowiek panoszy sie wszedzie, zabierajac zwierzetom ich srodowisko do zycia. Ludzie, ktorzy ida z psem na spacer do lasu, unikaja miejsc, gdzie jest duzo ludzi. A jesli twierdzisz, ze tam gdzie chodzisz z dziecmi jest tak duzo niebezpiecznych psow, ktore tylko czyhaja, aby "wbic komus zeby w dupsko", to zmien miejsce spacerowe. lasow jest pod dostatkiem, na pewno nie wszedzie bedziesz narazony na spotkanie z potworem jakim jest pies. Chodzac tam gdzie dotad, narazasz siebie i dzieci. Nie mozna byc takim egoista. Jak widac tylko Tobie przeszkadzaja te zwierzeta, bo jakos nikt wiecej z Kobylanki sie nie wypowiada. Ja jesli sie czegos boje, to sie nie narazam.
W sobote wybralam sie ze swoim psem na spacer. Tym razem bez auta, szlysmy sobie przez wies. Wszystko super, do momentu gdy z podworka nie wyskoczyl inny pies i nie rzucil sie na moja suczke. Udalo mi sie go odgonic, nic nam sie nie stalo na szczescie, ale ta droga wiecej nie pojde. Nie uwazam jednak, zeby to byl powod do robienia nagonki. Dodam, ze moj pies byl na smyczy, bo szlysmy przez teren zabudowany. Na ulicy rowniez prowadzam psa na smyczy, w miescie rowniez. Nad jeziorem rowniez, do momentu az miniemy glowna plaze i ludzi. Ale w lesie badz na lace nie mam zamiaru wiezic mojego psa. Lifehacker , nie tlumacz, ze pies nie cierpi na smyczy lecz jego wlasciciel z powodu lenistwa, bo tak naprawde nic nie wiesz o psach. Widzisz tylko czubek wlasnego nosa. Mi przeszkadzaja rowerzysci, ktorzy czesto w ogole nie powinni wsiadac na jakikolwiek pojazd. A mimo to musze z tym zyc i nie mam prawa ich potepiac za to, ze jezdza na tych rowerach stwarzajac na kazdym kroku niebezpieczenstwo. Wracajac do psow, przypomnial mi sie jeden facet z mojej miejscowosci, ktory ma 3 wielkie psy - kundle. Czesto biegaja sobie samopas po wsi, jeden z nich czasem atakuje, w zaleznosci od humoru. Kiedys zaatakowal mnie i kolezanke, ale oslonilysmy sie paczka pampersow :) Ktoregos razu bylam z moja suczka na spacerze nad jeziorem, to byla niedziela, kiedy najwiecej ludzi spaceruje. Gdy dochodzilam do glownej plazy, pojawil sie ten facet z psami i rodzina. Psy biegly luzem, ja swojego prowadzilam na smyczy. Facet nawet gdy bylam juz blisko nie kwapil sie, zeby je zapiac. Zeszlam wiec na bok, czekajac az nas mina. W pewnym momencie kobieta, ktora z nim byla, przykucnela, objela jednego z trzech psow za szyje i powiedziala, zebysmy przeszly, bo ona nie ma obrozy, i nie ma za co zlapac psa. Drugiego facet wzial na smycz, a trzeci biegl luzno. Przeszlysmy, ale przezylam prawdziwy szok. Isc z trzema bydlakami, w tym dwa nawet obrozy nie mialy, a nad jeziorem pelno ludzi. To jest nieodpowiedzialnosc wlascicieli, a nie to, ze normalny czlowiek idzie do lasu, by nie narazac innych.
Wracajac do powyzszego artykulu, mam ogromna nadzieje, ze mysliwy zostanie ukarany. Brawa dla prokuratora! Niech wiedza, ze nie sa poza prawem. Trzymam kciuki za pozytywne zakonczenie sprawy, oczywiscie dla Pana Grzegorza :)

naman
naman pon., 2011-10-17 23:15

lidia

@lidia:

szkoda Twoich wypocin. Ja dałem sobie na luz ! Mój pies nigdy nie rzucał się na inne zwierzaki bo był dobrze wychowany. Ja znam myśliwego co zabił ciężarną sarnę i wiedział , że jest w ciąży ale sezon łowiecki był do tego dnia i zrobił to zgodnie z prawem bo następnego dnia to już by było przestępstwo ! Więc o czym tu gadać !!!
Tak myśliwi dbają o dziką zwierzynę :)

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-18 01:14

...

@naman:

@ naman

Błagam o odrobinę logiki!
"Mój pies nigdy nie rzucał się na inne zwierzaki bo był dobrze wychowany. "- to znaczy: wszystkie psy są dobrze wychowane i mogą biegać po lesie bez smyczy?
I drugi kwiatek - co to jest za wnioskowanie: znasz myśliwego, który zabił ciężarną sarnę, więc możesz puszczać psa w lesie bez smyczy?

Na czym ma bazować to porównanie: wszystkie psy są takie jak Twój - nieagresywne i ułożone, a wszyscy myśliwi to żądne psiej krwi bestie?

Z całym szacunkiem: skoro uważasz, że nie ma "o czym tu gadać" to - proszę - przynajmniej nie kompromituj się jakimś pozbawionym szerszych podstaw wnioskowaniem.

naman
naman wt., 2011-10-18 20:32

Lifehacker

@Lifehacker:

Ja i inni na tym forum starają Ci się wyjaśnić , że nie wszyscy ludzie i psy są złe.
To o czym Ty ciągle piszesz to po prostu margines społeczny. Tacy zawsze byli i będą.
Ja osobiście jestem za tępieniem lekkomyślnych posiadaczy psów jak i również pseudo myśliwych.
Przekręcasz wpisy wszystkich piszących i takim sposobem chcesz dowieść swojej racji.
Pozdrawiam i życzę miłej nocy.

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-18 23:22

...

@naman:

Przepraszam: przeczytałem Twój komentarz i przez nieuwagę swoją odpowiedź umieściłem go na dole strony zamiast tutaj.
mmstargard.p nie ma opcji przenoszenia komentarzy do innego wątku, czy nawet możliwości całkowitego skasowania i napisania go w innym miejscu, więc wklejam linka kierującego na dół: http://www.mmstargard.pl/artykul/bedzie-apelacja-w-sprawie-psow-436583.h...

Pozdrawiam również - z nadzieją na odpowiedź opartą o logikę.

Lifehacker
Lifehacker pon., 2011-10-17 14:06

...

Droga Lidio!
Pozwalam sobie odebrać Twój komentarz jako potwierdzenie mojego stanowiska - sama widzisz, że jego większa część dotyczy Twoich kłopotów z właścicielami psów biegającymi bez smyczy, czy takimi, którzy - podobnie jak Stargusia - uważają, że troska o psa na wsi wymaga wiecznie otwartej furtki.

Ty jesteś właścicielką psa. Ja jestem spacerowiczem, biegaczem i rowerzystą. Podobnie jak Ty uważam, że znaczna część rowerzystów nie ma pojęcia o bezpiecznej jeździe - za nic mają nie tylko pieszych, wielu z nich ignoruje innych rowerzystów, o nonszalanacji wobec samochodów nie wspominając. Swego czasu poświęciłem kilka ze swoich krytycznych komentarzy właśnie rowerzystom - będąc samemu jednym z nich.

Mam również wielu znajomych, którzy posiadają psy, więc rozumiem - sam nie będąc miłośnikiem psów - przywiązanie i troskę właścicieli o swoje zwierzaki. Tak samo rozumiem Twoje kłopoty z psami biegającymi luzem, bo sam doświadczyłem lub słyszałem o podobnych sytuacjach, niedawno np. pewna pani w lesie trzymała wyrywającego się na mój widok dobermana za ucho(!!!), nie wspominając o braku smyczy i obroży.

I dlatego dzieli nas spojrzenie na przestrzeń wspólną: Ty odczuwając dyskomfort spowodowany psami biegającymi luzem mówisz: "Zmień miejsce spacerowe!" i dosyć nieprzyjemnie sugerujesz mi, że jestem nieodpowiedzialnym rodzicem, skoro spaceruję w lasach, które znam od dzieciństwa.

Ja natomiast mówię: "Załóż smycz swojemu psu!" - nikt z nas nie będzie musiał zmieniać tras spacerowych, Ty nie będziesz musiała martwić się o bezpieczeństwo Twoje i swojego psa, a ja nie będę musiał się martwić o moje dzieciaki. Wspólna przestrzeń ma być wspólna po to, by spotkać się na jednym spacerze.

Twoja sugestia, żeby - dla bezpieczeństwa i komfortu - znaleźć sobie inne miejsce jest oczywiście bardzo skuteczna, obawiam się jednak, że coraz częściej będziemy mieć do czynienia z sytuacją, że większość czasu będziemy spędzać na szukaniu "innych miejsc". Dojdzie w końcu do tego, że zamiast wyjść na spacer do lasu będziemy jechać 10 km samochodem do siłowni, żeby pobiegać na bieżni elektrycznej.
Jeśli smycz nie stanie się standardem, a jej brak - obciachem i oznaką mentalnego wieśniactwa - tak będzie.

W jednym z ostatnich zdań piszesz: "normalny czlowiek idzie do lasu, by nie narazac innych". Spróbuj proszę zrozumieć, że w tym lesie spacerują również "inni". Sugerujesz, że mogą czuć się "narażeni" kiedy zobaczą twojego psa biegającego luzem?

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia pon., 2011-10-17 18:07

Nie pochodzę ze wsi ani nie

Nie pochodzę ze wsi ani nie mam żadnej rodziny na niej bo moi rodzice i dziadkowie pochodzą z miasta(Poznań,Lwów).Mam dom na wsi bo dla kaprysu sobie kupiłam ale co na niej zaobserwowałam to włosy mi się jeżą na głowie.A płot to płot,nie mam zamiaru odgradzać się od sąsiadów murem,żeby tylko jakieś zwierzę nie uciekło ani do mnie nie przyplątało się cudze.(parę razy miałam nalot na swoje podwórko cudzych krów bo bardzo smakowały im moje jabłka).Myślę ekologicznie,jestem sympatyczną osobą a także ODPOWIEDZIALNĄ,więc proszę mi nie zarzucać tego czego nie robię.A poza tym jest takie przysłowie "sądzę ciebie według siebie".Ja nie mam sobie nic w tej materii do zarzucenia.
A tak poza nawiasem czy ktoś widział na amerykańskich filmach farmy ogrodzone murem?! Bo ja nie!
Mogłabym jeszcze na końcu dodać złośliwie,że jestem miłośniczką zwierząt ale nie rozwrzeszczanych bachorów ale sama mam trójkę dzieci,więc nie dodam :-)

Lifehacker
Lifehacker pon., 2011-10-17 19:30

...

@Stargusia:

Droga Stargusiu!

Zrozum proszę, że "wieśniactwo" nie ma żadnego związku z pochodzeniem czy miejscem zamieszkania. To jest stan świadomości i nie zmieni tego wiedza o tym, że "pies pochodzi od wilka".

Zrozum też - proszę tak samo - że na swoim podwórku masz prawo mieć co chcesz i robić to na co masz ochotę. Zresztą jestem przekonany, że wiesz o tym doskonale, bo tak przecież robisz. Problem w tym, że wykazując się elementarnym brakiem odpowiedzialności za swojego psa zachowujesz się tak również poza swoim podwórkiem.

I na koniec - wierz mi - że gdybym spotkał Cię na spacerze w lesie z psem bez smyczy i z "rozwrzeszczanymi bachorami" to zwróciłbym Ci uwagę na jedno i drugie. No chyba, że "myśląc ekologicznie" uważasz, iż w lesie "pies musi się wybiegać", a dzieci "muszą sie wykrzyczeć".

Naprawdę uważam, że nie powinnaś mieć psa.

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

Stargusia
Stargusia pon., 2011-10-17 22:54

To wg Pana ziemia należy się

To wg Pana ziemia należy się wyłącznie ludziom,zwierzęta do klatek,a jeśli się przydadzą to do zjedzenia albo "praktyk naukowych"?Wcale się nie dziwię,że z takim podejściem i z uśmiechem na twarzy niszczy się to od czego jesteśmy zależni i wypożyczamy od przyszłego pokolenia.Byle by tu i teraz było dobrze.
No i należy czytać ze zrozumieniem i nie należy tykać się z osobami,których się nie zna.
Jestem za "pokazówką" dla pseudo myśliwego.Najpierw się myśli a potem strzela,a nie na odwrót.Najlepiej byłoby gdyby znany był termin rozprawy wówczas pod sądem pikietowaliby obrońcy praw zwierząt.Prokurator byłby podbudowany a sędzia wydający wyrok sami wiecie jaki.Trzymam kciuki za najwyższy możliwy wyrok dla pseudo myśliwego.

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-18 00:00

...

Droga Stargusiu!

Piszesz: "To wg Pana ziemia należy się wyłącznie ludziom,zwierzęta do klatek,a jeśli się przydadzą to do zjedzenia albo "praktyk naukowych"?"

Nie. Wcale tak nie uważam. Ziemia należy się wszystkim. Udomowiony pies jest u siebie, kiedy jest w domu czy na podwórku. Kiedy jest w lesie - jest gościem, ta samo jak jego właściciel. Problem polega na tym, że Ty posiadając wiedzę mówiącą prawdziwie, że "pies pochodzi od wilka" uważasz, że pies jest zawsze i wszędzie "u siebie". To świadczy o Twojej nieodpowiedzialności, a Twoje komentarzy są tego potwierdzeniem.

Wielokrotnie podkreślałem, że znam tę sprawę tylko i wyłącznie z tego, co przeczytałem na mmstargard.pl. Tak samo wielokrotnie podkreślałem, że uważam, iż myśliwy powinien wykazać się większym opanowaniem - jeśli bał się psów biegnących w jego kierunku, to w większości przypadków nieszkolonych psów huk wystrzału w powietrze wystarczyłby, żeby psy przestraszone uciekły czy wrócił do właściciela.
Tak samo często podkreślałem jednak, że właściciel psów puszczający je luzem nie jest pozbawiony odpowiedzialności za to, co się stało.

Zwróć proszę uwagę Stargusiu, że sama pisałaś, jak Twój pies zginął złapany we wnyki kłusownika, po tym jak biegał samopas "za suczką" - to taki sam przykład, jak ten z zastrzelonymi psami.
Twój pies zginał przez Twój brak wyobraźni, tak samo jak przez wnyki zastawione przez kłusownika. Tak samo zginęły husky - zostały puszczone luzem przez właściciela przekonanego, że nikogo tam nie będzie, a trafiły na zbyt pochopnie oceniającego sytuację myśliwego.

Piszę tak często o dzieleniu wspólnej przestrzeni, bo do jej dzielenia potrzeba dobrej woli obydwu dzielących ja stron. Inaczej utkniemy w oparach absurdów zastanawiając się, czy myśliwy miałby prawo zastrzelić psy tylko wtedy, gdyby zaczęły go gryźć, czy może wystarczyłoby, żeby wyglądały na agresywne, albo zaczniemy oceniać jaka jest bezpieczna odległość od właściciela do psa puszczonego luzem w zależności od ras.

W moim mniemaniu zrzucanie winy w tak jednoznaczny sposób na jedną ze stron jest po prostu nadużyciem.

Na koniec Stargusiu: w rzeczywistości internetu jesteś Stargusią, dlatego znając Cię stąd nazywam Cię właśnie tak, a nie inaczej - to nic więcej ponad nick, który sama sobie wybrałaś. Nie próbuj więc ukrywać frustracji spowodowanej brakiem argumentów udawaną troską o formę dyskusji, a jeśli tak bardzo zależy Ci na formie, to zmień nick na "PANI Stargusia".

I choć wciąż uważam, że nie powinnaś mieć psa, to w trosce o tego, którego masz obecnie życzę Ci mniej fantazji, a więcej wyobraźni.

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

lidia
lidia wt., 2011-10-18 08:53

Naman, masz racje, szkoda

Naman, masz racje, szkoda moich wypocin... Wszyscy jednak wiemy co robia mysliwi, od dluzszego czasu ich poczynania sa naglasniane. Dochodzi do tego, ze strzelaja do psow biegajacych po podworkach na wsiach, bo maja ochote postrzelac, a nie maja do czego.
Lifehacker, nadal uwazam, ze pies w lesie nie powinien przymusowo byc prowadzany na smyczy. Ja nie robie problemu z tego, ze idac na spacer moge sie natknac na psa biegajacego luzem obok wlasciciela. Nie podkladaj sobie moich wypowiedzi jako, ze zgadzam sie z Toba, bo tak nie jest. W dyskusji byly poruszane rozne kwestie, nie tylko psa na smyczy lub bez niej. Gdy ostatnio pies zaatakowal moja suczke, moglam dzwonic na policje, znam dobrze wlascicieli, ale po co? Nic sie nie stalo, takie rzeczy moga sie zdarzyc i idac na spacer licze sie z tym. Po prostu nastepnym razem pojde inna droga i juz. Bylam swiadkiem roznych sytuacji miedzy psami i wiem jak reagowac.
Poczytalam sobie Twoje wypowiedzi w innych tematach, praktycznie w kazdym z nich jestes osamotniony ze swoimi opiniami. To tez o czyms swiadczy....

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-18 11:01

...

Droga Lidio!

Wyjaśnij mi proszę związek - którego używa również naman - pomiędzy faktem, że istnieją myśliwi, którzy nie powinni nimi być, z wnioskiem, że pies w lesie wręcz "powinien" biegać bez smyczy?

Rozumiem Twoja osobistą motywację, która mówi: "wiem, że idąc z psem na spacer możemy - ja lub mój pies - zostać zaatakowani przez innego psa. Akceptuję to, że takie rzeczy mogą się zdarzyć i liczę się z tym, jednak dopóki nic się nie stało (czyli: mój pies został zaatakowany, ale nie zagryziony) to po co reagować"?

Analogicznie rzecz biorąc ktoś może napisać: "Wiem, że skoro alkohol jest legalny, to mogę spotkać na ulicy pijanych kierowców. Akceptuję to, że takie rzeczy mogą się zdarzyć i liczę się z tym, jednak dopóki nic się nie stało (czyli: pijany kierowca przejechał na czerwonym świetle, ale nikogo nie zabił) to po co reagować"?

Tutaj się różnimy: Ty wydajesz się być skupiona na prawie, które karze winnego za popełniony czyn, mnie interesują standardy, które zapobiegają takim wydarzeniom.

Zastanawiam się, czy gdyby czyjś pies zagryzł na spacerze Twoja suczkę, to też wyjaśniłabyś sobie to tym, że "takie rzeczy mogą się zdarzyć"?

Po raz kolejny przypominam o tym, że nie rozstrzygam sporu, który będzie się toczył na sali sądowej - pisałem już wielokrotnie o tym, co myślę o tym konkretnym myśliwym.

Przywołuję również po raz kolejny tekst Adama Wajraka (http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,4890212.html), który pisze jednocześnie o dwóch sprawach:
"Dlatego najlepiej nie bierzmy psa do lasu, a jeśli już z nami idzie, to nie spuszczajmy go ze smyczy. (...) I jeszcze jedno - w interesie myśliwych i właścicieli zwierząt należałoby doprecyzować przepisy dotyczące wałęsających się psów i kotów. Wiem, że w wielu wypadkach odstrzału nie da się uniknąć. Ale też nie może być tak, że każdy ze 100 tys. polskich myśliwych ma prawo zabić każdego psa lub kota znajdującego się 200 m od zabudowań."

Nie martwi mnie brak poparcia - martwi mnie brak Waszych logicznych argumentów: co z tego, że piszę tak tylko ja, skoro Wy w grupie wzajemnego poparcia nie macie na obronę swojego stanowiska nic poza emocjami?

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

Lifehacker
Lifehacker wt., 2011-10-18 22:40

...

Drogi namanie!

Ja naprawdę wiem doskonale, że nie wszyscy właściciele psów są pozbawieni wyobraźni - nigdy tak zresztą nie napisałem, więc nie sądzę, żebyś musiał mi to wyjaśniać.

Próbuję tylko przedstawić swoje zdanie na temat psów w lesie puszczanych luzem i nie podpieram się obowiązującym prawem, które tego jednoznacznie zabrania. Przedstawiam swoje zdanie w oparciu o logiczne argumenty, a jeśli w którymś momencie się mylę to masz swoje słowo przeciwko moim.

Wy mówicie: pies w lesie może biegać bez smyczy, bo Wasze psy są dobrze wychowane, karne i posłuszne.

Ja mówię: niestety nie wszystkie psy są takie jak Wasze, dlatego wszystkie powinny chodzić na smyczach.

Tego wymaga oczywista logika - analogicznie: na drodze ograniczenie prędkości obowiązuje w takim samym stopniu osobę, która prawo jazdy odebrała tydzień temu, co kierowcę z dwudziestoletnim doświadczeniem.

Będę Ci wdzięczny, jeśli wskażesz mi w którym miejscu "przekręciłem" czyjeś słowa. Czyje słowa masz konkretnie na myśli?

Może lidii, która 7 października pisze tak:
Mieszkam w malej miejscowowsci, i chcac isc z wlasnym psem na spacer, musze wsadzic go w samochod i wyjechac poza teren zabudowany, w obawie, ze przez innych nieodpowiedzialnych wlascicieli ja i moja suczka zostaniemy zaatakowane. To jest wlasnie prawdziwy problem i nim powinny zajac sie gminy i odpowiednie urzedy.
(link: http://www.mmstargard.pl/artykul/dobrzany-bez-kary-za-zabicie-psow-43290...)

W podobnym tonie lidia pisze również 11 października:
Unikam natomiast spacerowania po mojej miejscowosci, poniewaz wlasnie po wsi biegaja te psy puszczone samopas, majace leniwych wlascicieli.
(link: http://www.mmstargard.pl/artykul/dobrzany-bez-kary-za-zabicie-psow-43290...)

Ale już dzisiaj - 18 października - lidia pisze:
Ja nie robie problemu z tego, ze idac na spacer moge sie natknac na psa biegajacego luzem obok wlasciciela. (...) Gdy ostatnio pies zaatakowal moja suczke, moglam dzwonic na policje, znam dobrze wlascicieli, ale po co? Nic sie nie stalo, takie rzeczy moga sie zdarzyc i idac na spacer licze sie z tym.
(link: http://www.mmstargard.pl/artykul/bedzie-apelacja-w-sprawie-psow-436583.h...)

W ciągu kilku dni psy bez smyczy, które atakują lidię na spacerze z PRAWDZIWEGO PROBLEMU zamieniły się w ŻADEN PROBLEM. To kobieca zmienność czy próba maskowania braku argumentów?

Wspominam często o komforcie użytkowania wspólnej przestrzeni, ale dla lidii jest to całkiem niezrozumiałe mimo tego, że sama pisała 17 października:
Ktoregos razu bylam z moja suczka na spacerze nad jeziorem, to byla niedziela, kiedy najwiecej ludzi spaceruje. Gdy dochodzilam do glownej plazy, pojawil sie ten facet z psami i rodzina. Psy biegly luzem, ja swojego prowadzilam na smyczy. Facet nawet gdy bylam juz blisko nie kwapil sie, zeby je zapiac. Zeszlam wiec na bok, czekajac az nas mina. W pewnym momencie kobieta, ktora z nim byla, przykucnela, objela jednego z trzech psow za szyje i powiedziala, zebysmy przeszly, bo ona nie ma obrozy, i nie ma za co zlapac psa. Drugiego facet wzial na smycz, a trzeci biegl luzno. Przeszlysmy, ale przezylam prawdziwy szok. Isc z trzema bydlakami, w tym dwa nawet obrozy nie mialy, a nad jeziorem pelno ludzi.
(link: http://www.mmstargard.pl/artykul/bedzie-apelacja-w-sprawie-psow-436583.h...).

Pytanie brzmi: dlaczego lidia przeżyła prawdziwy szok, mijając nieagresywne wobec niej psy i dlaczego zwraca uwagę na brak obroży?

Wyjaśnisz mi to namanie?

Może będziesz potrafił, bo niedawno (13 października) po zobaczeniu zdjęć zagryzionych przez psy zwierząt pisałeś:
Widziałem Twoje linki ze zwierzyną leśną zagryziona przez psy. Dla mnie to szok ale jestem na 100% przekonany , że te sarenki i inne zwierzaki nie zagryzły psy z rodowodem i wyprowadzane przez właścicieli (...).
(link: http://www.mmstargard.pl/artykul/bedzie-apelacja-w-sprawie-psow-436583.h...)
Skoro oglądając fotografie byłeś w takim szoku, że nie zauważyłeś, iż przedstawiają zwierzęta zagryzione właśnie przez psy "wyprowadzane przez właścicieli", to może wiedząc to już teraz powiesz, czy teraz dla Ciebie to mniejszy czy większy szok?
Może - jak lidia - powiesz, że należy się z tym liczyć, bo - jak mówi Stargusia - "pies pochodzi od wilka", więc w lesie jest "u siebie"?

Proszę Was! Traktuję Was jako równych sobie dyskutantów, więc uważam, że sugerowanie mi "przekręcania" czyichś słów przy Waszej własnej niekonsekwencji jest złośliwe i płytkie.

Tak więc namanie - jeśli przekręciłem czyjeś słowa, to mi to udowodnij!

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY

naman
naman śr., 2011-10-19 00:52

Lifehacker

Lubię pisać na MM i wymieniać się spostrzeżeniami z innymi ludźmi , którzy tutaj piszą. Niestety z Tobą to inna bajka i nie tylko ja to zauważyłem.
Lidia napisała konkretnie w ostatniej odpowiedzi i całkowicie się z nią zgadzam.
Ostatnie zdanie : "Poczytalam sobie Twoje wypowiedzi w innych tematach, praktycznie w kazdym z nich jestes osamotniony ze swoimi opiniami. To tez o czyms swiadczy.."
Tyle z mojej strony. Pisz co chcesz , życzę powodzenia :)

lidia
lidia śr., 2011-10-19 08:23

Lifehacker, wyciagasz cytaty

Lifehacker, wyciagasz cytaty moich wypowiedzi z kontekstu, akurat tak jak Ci pasuje. Gdybys uwaznie czytal to co ja pisze, wszystko, a nie tylko to co Ci odpowiada, to zrozumialbys co mam na mysli.
Piszesz, ze traktujesz nas jako rownych Tobie dyskusantow... Ja odnosze wrazenie, ze jest odwrotnie, i probujesz z nas zrobic idiotow, tak jak zreszta i inne osoby w innych tematach. Mam wrazenie, ze uwazasz sie za lepszego, najmadrzejszego, wszechwiedzacego i innych traktujesz z gory. NAwet autorow artykulow probujesz ponizac. Niby kulturalnie, ale jednak... Nie lubie dyskutowac w takiej formie. Ja nadal bede chodzila na spacery do lasu i pozwalala mojemu psu sie wybiegac. Nie jestes sam na tym swiecie i nie rozumiem dlaczego ktos ma sie dostosowywac akurat do Ciebie. To dziala w obie strony. Dlaczego to ja mam rozumiec Ciebie a nie Ty mnie i mojego psa??
Dla mnie ta dyskusja jest zakonczona, inni wiedza jakie jest moje zdanie, inni doskonale zrozumieli co mialam na mysli w swoich wypowiedziach. Wszyscy oprocz Ciebie....
Zycze Ci, zebys w koncu znalazl las, w ktorym nie bedziesz spotykal zadnych zwierzat, nawet tych lesnych, bo one tez moga byc niebezpieczne. Wyskoczy na droge dzik, locha z malymi, i co zrobisz?? Nakrzyczysz na wlasciciela, ze nie jest na smyczy??

naman
naman śr., 2011-10-19 09:35

Lidia

To kiedy się umawiamy na spacer z psiakami do lasu ?
Może inni się do nas dołączą ?

lidia
lidia śr., 2011-10-19 10:06

Ja bardzo chetnie :) Tylko

@naman:

Ja bardzo chetnie :) Tylko kiedy i gdzie?? :)

Lifehacker
Lifehacker śr., 2011-10-19 10:15

...

@ naman

Oprócz emocji istnieje logika i zasady wnioskowania, dzięki którym nie ma znaczenia to ile osób w dyskusji Cię popiera. Rację masz bowiem wtedy, kiedy potrafisz ja udowodnić, lub co najmniej obalić poglądy adwersarza. Mam jednak wrażenie, że jesteś miłośnikiem wymiany spostrzeżeń tylko zbieżnych z Twoimi. Zwróć uwagę, że to nie jest "wymiana" - to jest wzajemne utwierdzanie się w nielogicznych przekonaniach.
Rozumiem więc Twoją niechęć do prawdziwej "wymiany" poglądów - ja swoje poglądy opieram na racjonalnych i logicznych przesłankach, w dodatku obalając Twoje.

@ lidia

Zwróć uwagę lidio, że cytując Twoje słowa podawałem linki do całości wypowiedzi, więc każdy, kto tu zajrzy może sam przeczytać konkretny komentarz i prześledzić, czy moje cytaty są wyrwane z kontekstu.

Nie próbuję robić z nikogo idioty. Często nawet nie muszę. Komentuję tematy, które bezpośrednio dotyczą mnie: pisałem o rowerzystach na promenadzie jako spacerowicz i rowerzysta, o psach w lesie piszę jak spacerowicz i miłośnik lasów, który spotyka psy spuszczane ze smyczy.

Nie musisz się dostosowywać do mnie: dzisiaj prawo zabrania CAŁKOWICIE wstępu z psem (z wyjątkiem "służbowych") na teren parków narodowych, zaś w lesie zabrania puszczania psa luzem.

Na koniec po raz kolejny dajesz się ponieść emocjom zapominając o logice: psy są udomowione i maja właściciela, zwierzęta leśne są dzikie i "osobowego" właściciela nie mają. Zwierzęta leśne mogą być agresywne, bo są "dzikie", zaś psy mogą być agresywne mimo tego, że są udomowione. Rozmawiamy tutaj o psach, które na smyczy - nawet jeśli są bardzo agresywne - są bezpieczne dla innych. Za ten stan ponosi odpowiedzialność właściciel.
Do dzika możesz mieć jedynie nieuzasadnione pretensje o to, że jest nieudomowiony i "dziki".

Naprawdę lidio - nie życz mi, żebym nie spotykał na spacerze w lesie żadnych zwierząt. To zbyteczne - nie przeszkadzają mi psy na smyczach, a obserwacji dzikich zwierząt wręcz pożądam. Wielokrotnie spotykałem lochę z młodymi, kilka tygodni temu jedna przebiegła mi asfaltową drogę w okolicach Jęczydołu i Morzyczyna. Nigdy dzikie zwierzęta nie były wobec mnie agresywne, w przeciwieństwie do wielu "udomowionych" psów biegających bez smyczy.

Może jednak miałem szczęście/nieszczęście, a Ty dysponujesz jakimś efektownymi danymi mówiącymi na przykład o tym, ile dzieciaków zostało pogryzionych przez bezpańskie dziki, sarny, jelenie i zające biegające w lesie bez właściciela i smyczy? A może ile psów zostało pogryzionych np. przez dziki bez smyczy? Byłbym zobowiązany.

lidio i namanie - życzę Wam udanego spaceru. Proszę jedynie żebyście nie zapomnieli o smyczach dla swoich psów.
Jeśli zaś koniecznie chcecie puszczać swoje psu luzem, to mam nadzieję, że nie dołączy do Was właściciel "3 kundli", o których wspominała lidia w jednym ze swoich komentarzy.

Na koniec przypominam najbardziej adekwatny fragment obowiązującego prawa:

Zasady udostępniania lasów wg. Ustawy z dnia 28 września 1991 r. o lasach (Dz.U. 2005 r. Nr 45, poz. 435 ze zm.)
Art. 30
1. W lasach zabrania się:
(...)
13) puszczania psów luzem;

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!

zwiastun
zwiastun sob., 2011-10-22 07:42

Lifehacker

Przeczytałem kilka twoich komentarzy i wszystkie są podobne a bynajmniej podobnie się kończą-pies w lesie zawsze na smyczy.Ok ale dlaczego myśliwi zabiją je np.na polach gdzie nie ma nikogo a nawet zwierzyny dziko żyjącej.Dlaczego strzelają do psów na posesjach,czy w obrębie terenów zabudowanych?Dlaczego uważają że wszystkie bez właściciela to zdziczałe do odstrzału.Dlaczego lis jako zwierzę psowate i najbardziej uważane za szkodnika w łowiectwie ma swój okres ochronny w którym nie wolno do niego strzelać?Dlaczego wilki żyjące w Polsce nie są wybite co do jednego gdyż są to zwierzęta psowate?Dlaczego zabijane są jelenie w okresie godowym gdzie łatwiej je zobaczyć?Dlaczego kot podobnie jak pies zaznaczony jako drapieżnik nie występuje w na głównych stronach gazet jako zwierzę zastrzelone przez myśliwego? Naman podał dobry przykład gdzie myśliwy zastrzelił sarnę kotna bo miną jej okres ochronny.Myślę że jeżeli odpowiesz mi na te pytania właściwie uznam że jesteś bezstronnym czytelnikiem.Do tej pory widzę w tobie potencjalnego obrońcę myśliwych.
Mówią że żyjemy w państwie prawa:) z tym że to prawo działa na nie korzyść nas samych.Od nowego roku ma wejść ustawa o całkowitym zakazie odstrzału psów i kotów,powodem tego jest fakt że myśliwi celowo dopuszczają się tych odstrzałów nie zachowując przy tym jakich kol wiek zasad.

ZWIASTUN Siła, wiara, motywacja http://www.youtube.com/watch?v=CTwYNyy8qu0&feature=related
Lifehacker
Lifehacker sob., 2011-10-22 16:02

...

Drogi zwiastunie!

Wielokrotnie podkreślałem, że każdy swój komentarz w tej i wcześniejszej dyskusji pisałem jako spacerowicz, biegacz i rowerzysta często bywający w okolicznych lasach i często spotykający się z agresją psów biegających bez smyczy.

Występując w takiej roli każdy swój komentarz kończyłem słowami: "PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!" - bo pies na smyczy (nawet agresywny) jest niegroźny dla zwierząt leśnych tak samo jak dla innych spacerowiczów, w tym też tych z psami.

Moimi oponentami w tej wymianie zdań byli: lidia, Stargusia i naman - właściciele psów, stąd mogłeś odnieść wrażenie, że ja - jako osoba nie posiadająca psa i sprzeciwiająca sie puszczaniu go luzem w lesie - stoję po stronie myśliwego.
Wielokrotnie podkreślałem, że dystansuję się od zdecydowanych rozstrzygnięć, bo znam sprawę jedynie z krótkiego artykułu na mmstargard.pl. Próbując stawiać się jednak w pozycji myśliwego twierdziłem zawsze, że nawet bojąc się o swoje bezpieczeństwo wcześniej strzeliłbym w powietrze, co prawdopodobnie przestraszyłoby skutecznie biegnące w jego kierunku psy.

Ostateczną decyzję podejmie sąd po kolejnej analizie sytuacji, w której kluczowe będę konkrety: gdzie był myśliwy, gdzie był właściciel psów i gdzie były same psy w momencie oddania strzału, czy myśliwy widział właściciela, czy go słyszał, czy psy reagowały na polecenia właściciela, czy zdradzały oznaki agresywnych zachowań, w końcu - czy goniły sarny i kozły, czy nie.
Na podstawie analizy tych składowych sąd orzeknie, czy myśliwy, któremu przysługuje możliwość odstrzału zwierząt w sytuacji określonej przez prawo zrobił to w oparciu o wskazania i ograniczenia tego prawa, czy też je zignorował.

Dlatego - mogąc jedynie myśleć, co bym zrobił na miejscu myśliwego - nigdy nie napisałem, że uważam go za niewinnego.
Jako spacerowicz zaś podkreślałem, że w sytuacji, w której (np. z dzieckiem) mijałbym dwa duże psy, biegające 50 metrów od właściciela, czułbym się niekomfortowo. Chciałbym, żeby psy były na smyczach.

W takim kontekście mogłeś zwiastunie odnieść wrażenie, że w tym sporze stoję po stronie myśliwego. Nie jest tak mimo tego , że na spacerach mijam sporo ambon myśliwskich i nigdy nie zostałem postrzelony przez myśliwego, nie słyszałem również by komukolwiek z moich znajomych w okolicy myśliwy postrzelił/zastrzelił psa.

Tutaj najlepiej jednak będzie wrócić do Twoich pytań. Piszesz:

"Ok ale dlaczego myśliwi zabiją je np.na polach gdzie nie ma nikogo a nawet zwierzyny dziko żyjącej.Dlaczego strzelają do psów na posesjach,czy w obrębie terenów zabudowanych?Dlaczego uważają że wszystkie bez właściciela to zdziczałe do odstrzału. (...) Dlaczego zabijane są jelenie w okresie godowym gdzie łatwiej je zobaczyć? (...) Naman podał dobry przykład gdzie myśliwy zastrzelił sarnę kotna bo miną jej okres ochronny."

Dlaczego? To, że ktoś jest myśliwym - podobnie, jak to, że ktoś ma psa - nie znaczy, że nie może być pozbawionym wyobraźni idiotą. A w rękach idioty - strzelba tak samo jak pies - jest niebezpiecznym narzędziem: świadczą o tym jednakowo bezmyślne pseudo-myśliwskie egzekucje, jak pogryzienia psów, które "muszą się wybiegać" bez smyczy. Okres ochronny (tożsamy w zasadzie z okresem godów i rozrodu) może być naruszony w takim samym stopniu przez myśliwego-idiotę, co przez psa puszczonego bez smyczy w las.

Pytasz dalej: "Dlaczego lis jako zwierzę psowate i najbardziej uważane za szkodnika w łowiectwie ma swój okres ochronny w którym nie wolno do niego strzelać?"

Okres ochronny lisa nie jest związany z tym, że jest psowaty, czy z tym, że przez niektórych myśliwych jest uważany za "szkodnika" (pomijając fatalną nazwę "szkodnik"). Okres ochronny służy zachowaniu populacji określonego gatunku, dlatego jest związany z jego okresem rozmnażania, a nie z samą przynależnością gatunkową.

Piszesz: "Dlaczego wilki żyjące w Polsce nie są wybite co do jednego gdyż są to zwierzęta psowate?"

Znów: populacja wilków została zdziesiątkowana przez człowieka (polowania i osadnictwo), obecnie wilk jest wykreślony ze spisu zwierząt łownych i nie można na niego polować (z minimalnymi wyjątkami określonymi przez prawo). Pod ochroną ścisłą wilk znajduje się ze względu na troskę zachowanie populację gatunku, a nie dlatego, że należy do psowatych.

Piszesz: "Dlaczego kot podobnie jak pies zaznaczony jako drapieżnik nie występuje w na głównych stronach gazet jako zwierzę zastrzelone przez myśliwego?"

Wybacz zwiastunie, ale to jest pytanie nie do mnie: zadaj je dziennikarzom prasowym i twórcom treści trafiającej na portale internetowe. Według mnie trochę jednak przesadzasz, bo przecież cała dyskusja jest spowodowana artykułem na mmstargard.pl, który przez pewien czas był na stronie głównej.

Mam nadzieję, że czujesz się usatysfakcjonowany moimi odpowiedziami i nie musisz mnie dłużej postrzegać jako "obrońcy myśliwych".

Ja sytuację widzę bowiem tak: myśliwi nie przestrzegają szczegółów prawa pozwalającego im na odstrzał zwierząt w ściśle określonych warunkach. Z drugiej strony właściciele psów mają w głębokim poważaniu prawo, które zobowiązuje ich do trzymania psów w lesie na smyczy. Skutkuje to tym, że obydwie strony zamiast przestrzegać prawa łamią je w imię egoistycznie pojmowanych emocji, zapominając o tym, że cierpią zwierzęta.

PIES W LESIE - TYLKO NA SMYCZY!

zwiastun
zwiastun sob., 2011-10-22 20:00

Z góry dziękuję

za wyczerpującą odpowiedz,teraz mam inny obraz twojej postaci.Przyznam ci racje do twoich spostrzeżeń jak i odczuć jako miłośnik rowerowych czy pieszych wędrówek,że w takich sytuacjach jak kontakt człowieka z psem a nawet z grupą psów może sprawić nie tylko dreszczyk emocji ,ale nawet szok czy uraz psychiczny.Wielokrotnie widziałem psy rasy obronnej spacerujące po Stargardzie bez kagańca a nawet same bez właściciela.Jednak ludzi to nie przerażało mijając się z nimi jak z ludźmi.Inaczej jednak bez wątpienia wygląda to na otwartym terenie w takiej konfrontacji człowiek zawsze czuje się nie komfortowo.

ZWIASTUN Siła, wiara, motywacja http://www.youtube.com/watch?v=CTwYNyy8qu0&feature=related
Stargusia
Stargusia ndz., 2011-10-23 11:15

Cierpią te zwierzęta,które

Cierpią te zwierzęta,które umierają na wnykach!
Teraz gatunek ludzki jest bardzo czuły na urazy psychiczne,najmniejsze zmiany to szok,depresja i urazy psychiczne a co na takie zmiany zwierzęta mają powiedzieć? Ano nic bo wszak głosu nie mają.Sami tyłki wietrzymy w lasach bo w mieście jest be,pełno aut,zatrucie spalinami,nie ma czym oddychać.Ale człowiek to pan nad pany wszystkiego co się rusza i co stworzył i robi tylko to co mu na rękę.Ale ziemi i przyrody nie stworzył ona dana została mu w prezencie i co z tym zrobił?!

Lifehacker
Lifehacker ndz., 2011-10-23 11:28

...

Stargusiu!
Jesteś doskonałym przykładem na to jak ignorancja wobec prawa prowadzi wprost do cierpienia zwierząt: wypuściłaś psa samopas do lasu, bez żadnej kontroli, czego prawo jednoznacznie zabrania. Kłusownik zakładając wnyki również złamał prawo.
Kto ucierpiał?
Twój pies, który wpadł we wnyki i umierał w męczarniach - i jesteś temu winna tak samo jak kłusownik.

PIES W LESIE - ZAWSZE NA SMYCZY!