Andrzej Molenda: "Czas oddać pola młodym"
- Patrząc na czołową czwórkę pierwszoligowych zespołów tego sezonu, które między sobą rozdzielały sprawę awansu do ekstraklasy, nie sądzi pan, że jednak powinna w tej grupie być Spójnia?
- Patrząc na skład, który mieliśmy w tym sezonie i na ogranie nas wszystkich, to rzeczywiście w czwórce powinniśmy być. Przecież Zastal Zielona Góra czy Siarka Tarnobrzeg wcale nie mają lepszego składu od naszego. Nie wiem, czy stać nas było na awans do ekstraklasy, ale w półfinale pierwszej ligi powinno być dla nas miejsce.
- To był pierwszy sezon Spójni w pierwszej lidze, po awansie z drugiej. Może jednak trzeba najpierw zebrać trochę doświadczeń wśród pierwszoligowców, zanim powalczy się o ekstraklasę?
- My oczywiście chcieliśmy osiągnąć już teraz jak najwięcej, ale klubowi rzeczywiście potrzeba trochę czasu, żeby to wszystko dobrze poukładać, żeby być gotowym do walki o najwyższe cele. I chodzi tu zarówno o zawodników, jak i organizacyjne sprawy.
- Pech i poważna kontuzja Jakuba Dłoniaka, który nie grał przez trzy miesiące, mogły mieć wpływ na wynik Spójni w tym sezonie?
- Jestem przekonany, że z Kubą w składzie byłoby lepiej. Nie wiem, czy byłby awans, ale na pewno wyniki byłyby lepsze. To jeden z tych zawodników, którzy potrafią indywidualnymi akcjami pociągnąć zespół. Jest walczakiem, który nie odpuszcza, w ataku i obronie. Jego kontuzja nas osłabiła.
- AZS Katowice, Sudety Jelenia Góra, Żubry Białystok i MOSiR Krosno. To zespoły zdegradowane z pierwszej ligi. To planowe rozstrzygnięcia?
- Nie sądziłem, że klub z Krosna znajdzie się w drugiej lidze. Tam jest nacisk na koszykówkę, fajna hala, kibice, był mecz gwiazd pierwszej ligi. Ale jak widać, czegoś zabrakło.
- Spójnia od miesiąca ma wolne. Jak teraz wyglądają wasze treningi?
- Spotykamy się trzy razy w tygodniu, trenujemy w pełnym składzie. Tyle że to bardziej roztrenowanie. Nie gramy w koszykówkę, a w siatkówkę, piłkę nożną, mamy basen. Musimy coś robić, bo przecież nie można było zarządzić przerwy zaraz po naszym ostatnim spotkaniu w sezonie aż do nowego okresu przygotowawczego. To byłaby za długa przerwa.
- To kiedy zawodnicy pójdą na urlopy?
- Ja w połowie maja, kiedy kończy mi się kontrakt.
- I kiedy wróci pan do koszykówki?
- Już podjąłem decyzję, że po tym sezonie kończę moją przygodę z basketem. Gdybym wiedział jak będzie wyglądał ten sezon i moja gra w nim, to bym go nie zaczynał. A tak, teraz zakończę moją koszykarską karierę.
- Może jednak po przerwie zmieni pan zdanie? Może jakiś inny klub skusi pana jakąś ofertą?
- Nie. Powiedziałem sobie, że czas oddać pola młodym, niech grają. Ja mam plany, które nie są związane z koszykówką i na tym teraz się skupię.
- Ma pan wielkie doświadczenie, przez osiemnaście lat grał pan w różnych klubach, na różnych szczeblach rozgrywek. To może warto przekazać tę wiedzę innym? Nie widzi pan siebie w roli trenera?
- Mam też taki plan, żeby sprawdzić się w takiej roli. Ale nie gdzieś przy pierwszym zespole, a w młodzieżowej koszykówce. Chciałbym trochę podpowiedzieć w tym względzie dzieciom rozpoczynającym swoje przygody z basketem, chętnie w Stargardzie. Ale jak to będzie, to zobaczymy.
__________________________________________________________________________

























Kontakt: